Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Skra Bełchatów wygrywa pierwsze starcie z Resovią

PlusLiga: Skra Bełchatów wygrywa pierwsze starcie z Resovią

fot. Paweł Piotrowski

Podopieczni Miguela Falaski, siatkarze Skry Bełchatów, odnieśli pierwsze zwycięstwo z Resovią w meczu o złoty medal w PlusLidze. Ekipa z Podkarpacia, choć przegrywała 1:2 w setach, zdołała wyrównać, w tie-breaku górą byli bełchatowianie.

Mecz od obicia rzeszowskiego bloku rozpoczął Mariusz Wlazły. Już w następnej akcji ze środka skutecznie odpowiedział Nowakowski, wykorzystując także przechodzącą piłkę po świetnej zagrywce Dawida Konarskiego . Bełchatowianie nie pozwolili jednak atakującemu Resovii rozkręcić się w polu serwisowym. Mistrzowie Polski wyszli na dwupunktowe prowadzenie (5:3), którego jednak nie udało im się zbyt długo utrzymać – kiedy Karol Kłos popisał się atomowym atakiem, kibice byli świadkami remisu (po 6). Środkowy PGE Skry nie zdołał utrzymać wysokiej skuteczności, już w następnej akcji nie wykorzystał piłki przechodzącej. Mimo tego na pierwszą przerwę techniczną goście schodzili, prowadząc 8:7 po bloku na Nikołaju Penczewie. Kiedy Konarski zatrzymał Facundo Conte, podopieczni Andrzeja Kowala wciąż tracili jedno oczko (10:9). Cały czas starali się niwelować dystans, nie ustrzegli się jednak kilku błędów, zaś asem popisał się Kłos – przewaga wzrosła (12:9). Dobrze z sytuacyjnych piłek radził sobie Stéphane Antiga, a ścianę nie do przejścia postawił Łukasz Perłowski. Wyrównana walka powodowała, że bełchatowianie utrzymali prowadzenie także podczas drugiej przerwy technicznej (16:13). Akcja na 17:15 należała do Penczewa, który najpierw świetnie ustawił blok Mariuszowi Wlazłemu, kiedy jednak asekuracją popisała się Skra, Bułgar zakończył efektowną kontrą. Paul Lotman zagrał asa i już tylko jeden punkt dzielił oba zespoły. Bełchatowianie nie zamierzali jednak pozwolić przeciwnikom na wyrównanie – siatkarską „czapę" na amerykańskim przyjmującym zaprezentował Kłos (18:16). Przy stanie 21:18 na boisku zrobiło się dosyć nerwowo, bowiem Krzysztof Ignaczak, efektownie broniąc, przekroczył linię trzeciego metra, czego nie zauważyli sędziowie. Miguel Falasca zaś nie dysponował challenge’m i punkt powędrował na konto gospodarzy. Równocześnie szkoleniowiec Resovii rozpoczął podwójną zmianę – Tichacka zastąpił Jochen Schöps, a Konarskiego Fabian Drzyzga. Już w pierwszej akcji niemiecki atakujący zaprezentował swoje możliwości, ale set wkraczał w decydującą fazę, a po ataku Conte przyjezdni mieli pierwszą piłkę setową w górze. Nie wykorzystali jednak nadarzających się trzech okazji (24:21). Na zagrywce pojawił się Schöps, który zdobył w tym elemencie bezpośrednio punkt – Falasca do gry za argentyńskiego przyjmującego desygnował Samuela Tuię. Pierwszy raz w meczu pomylił się kapitan Skry i nastąpiło wyrównanie (po 24). Od tego momentu gra nabrała jeszcze większego tempa. Kolejną piłkę setową swojej drużynie dał Wrona, jednak rzeszowianie ponownie się wybronili, a świetnie dysponowany Konarski skończył atak z prawego i to mistrzowie Polski mieli tym razem okazję do rozstrzygnięcia partii na swoją korzyść. W końcówce mocnym atakiem zza trzeciego metra popisał się Tuia (po 26), lecz zagrywkę popsuł Uriarte i po ataku Penczewa znów piłkę setową miała Resovia (28:27). Ostatecznie zespół pod wodzą Andrzeja Kowala wygrał partię w stosunku 31:29.

Drugą odsłonę w wyjściowym składzie rzeszowian rozpoczął Grzegorz Kosok, który zastąpił Perłowskiego. Już od pierwszej piłki wiadomo było, że ani jedna, ani druga drużyna nie zamierza odpuszczać. Na skuteczny atak Conte, równie efektownym zagraniem odpowiadał Nowakowski (po 2). Kiedy jednak na zagrywce pojawił się Mariusz Wlazły i zagrał asa, bełchatowianie rozpoczęli budowanie przewagi, zatrzymując także potrójnym blokiem bułgarskiego przyjmującego (5:3). W Resovii Lukas Tichacek uruchomił bardzo skutecznego Piotra Nowakowskiego, Dawid Konarski utrzymywał dobrą dyspozycję i po chwili tablica wyników znów wskazywała remis (po 5). Kiedy Antiga zaatakował po prostej, a Wlazły wcisnął piłkę między siatkę a blokujących, bełchatowianie schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:6. Resovia jednak bardzo szybko odrobiła niewielkie straty i od stanu po 8 wynik znów oscylował wokół remisu. Bardzo ładną akcję zaprezentowali gospodarze, kiedy Tichacek rozegrał podwójną krótką do Nikołaja Penczewa, gubiąc tym samym blokujących (11:11). Bełchatowianie odpowiedzieli natomiast, zatrzymując Dawida Konarskiego (13:13). Zespół z Podkarpacia zdołał dzięki atakowi Kosoka oraz Lotmana wyjść na niewielkie prowadzenie przy drugiej przerwie technicznej (16:15). Chwilę później Nicolás Uriarte uruchomił swojego reprezentacyjnego kolegę z drugiej linii, zablokowany został Penczew, który pomylił się także w następnej akcji i o czas poprosił Andrzej Kowal (18:16). Tuż po nim bełchatowianie zagrali bardzo dobrze w obronie, a w kontrze ponownie zatrzymali bułgarskiego przyjmującego i przewaga zaczęła rosnąć. Wynosiła już cztery punkty, kiedy na środku zameldował się Kłos, a gdy rzeszowianie pomylili się na zagrywce, kibice w hali Podpromie byli świadkami pierwszej piłki setowej. Tym razem podopieczni Miguela Falaski nie powtórzyli błędów z pierwszej partii i od razu wykorzystali okazję, blokując Paula Lotmana (25:20).

Dokonana w końcowej fazie drugiego seta podwójna zmiana miała swoje przedłużenie wraz z rozpoczęciem trzeciej partii – na boisku pozostali Fabian Drzyzga oraz Jochen Schöps. Niewiele jednak ona wniosła, bowiem otwarcie należało do gości. Świetnie spisywali się środkowi bełchatowskiego zespołu – Karol Kłos zaatakował na 1:0, zaś Andrzej Wrona zatrzymał pojedynczym blokiem swojego vis a vis – Kosoka (3:0). Prowadzenie drużyny z województwa łódzkiego wzrosło do czterech oczek, gdy w siatkę wpadł atakujący rzeszowian. Nic więc dziwnego, że o czas poprosił trener Kowal. Chwilę później bełchatowianie prowadzili już 8:3. W ich szeregach pojawiła się chwila dekoncentracji – popełnili kilka błędów, które pozwoliły rywalom na złapanie kontaktu (7:8). Przerwę na żądanie wykorzystał Falasca. Jego podopieczni szybko się zreflektowali i powrócili do dyspozycji z początku partii – Karol Kłos swoją zagrywką sprawił przeciwnikom spore problemy, a jego zespół znów odskoczył na 13:9. Mimo że dwukrotnie po bloku atakowali Schöps i Lotman, dystans dzielący obie drużyny oscylował wokół trzech oczek. Pomyłkę w dograniu Nowakowskiego wykorzystał Andrzej Wrona, kończąc przechodzącą piłkę (17:13), zaś kiedy kiwkę Nikołaja Penczewa wyczuł i zgasił Kłos, bełchatowianie prowadzili 19:14. Andrzej Kowal zdecydował się na podwójną zmianę, a Dawid Konarski wykorzystał pierwszą nadarzającą się okazję, aby skończyć atak. Chwilę później jednak Tichacek pomylił się w walce na siatce, blokujących przechytrzył Wlazły i goście odskoczyli na 22:15. W końcówce szkoleniowiec Resovii wrócił do wyjściowego składu. Drzyzga zepsuł przeciwnikom trochę nerwów, pojawiając się w polu serwisowym i powodując problemy z przyjęciem (23:19), jednak chwilę później Skra rozstrzygnęła partię na swoją korzyść (25:20).

Po tak zdominowanej przez bełchatowian odsłonie numer trzy mało kto stawiał, że tym razem odwrócą się role i to ekipa Andrzeja Kowala zacznie z przysłowiowym przytupem. Siatkówka jest jednak sportem nieprzewidywalnym i to właśnie Resovia zdecydowanie lepiej weszła w czwartego seta. Już w jego początkowej fazie Jochen Schöps obił blok, Drzyzga w pojedynkę zatrzymał Facundo Conte, na dokładkę Nikołaj Penczew i Piotr Nowakowski po raz pierwszy w spotkaniu zdołali zablokować Wlazłego, a sam Nowakowski Wronę (6:2). Czas wziął Miguel Falasca. Tuż po nim błąd podwójnego odbicia popełnili gospodarze, Conte zablokował Schöpsa (6:4), ale w następnej akcji bułgarski przyjmujący nie przestraszył się potrójnego bloku i bełchatowianie stracili okazję na dalsze punktowanie. Na boisku w miejsce dwudziestodwulatka pojawił się Peter Veres. Jego wejście wprowadziło w szeregach Resovii większą stabilizację w przyjęciu, jednak skuteczność Węgra w ofensywie pozostawiała wiele do życzenia. Rzeszowska zagrywka zaczęła sprawiać rywalom coraz większe problemy – błąd podwójnego odbicia popełnił Antiga, którego natychmiast zastąpił Tuia (11:6). Przy stanie 11:8 Wlazły i Kłos zablokowali Schöpsa, a Nicolás Uriarte efektownie z trzeciego metra rozegrał do swojego środkowego (12:9), jednak było to za mało, by wyrównać. Także Fabian Drzyzga popisał się efektownym zagraniem – jednorącz posyłając piłkę do Grzegorza Kosoka, który chwilę później zapunktował zagrywką. W drugiej fazie seta na boisku w miejscu Wrony pojawił się Daniel Pliński, kończąc pierwszy atak na 18:13. Set ten konsekwentną grą zapisywała na swoim koncie Resovia, dlatego Miguel Falasca zdecydował się na dalsze zmiany – na boisku pojawił się Aleksa Brdjović, dołączył do niego także Wojciech Włodarczyk, który zastąpił Conte (21:14). W końcówce Skra zablokowała Veresa i dwukrotnie Dawida Konarskiego. Kiedy asa posłał zadaniowo pojawiający się w każdym secie Jędrzej Maćkowiak, przewaga stopniała do dwóch punktów (24:22). Okazało się to jednak szczytem możliwości bełchatowian w tej odsłonie, bowiem już w kolejnej akcji z wygranej cieszyli się gospodarze.

Od pierwszych momentów decydującej partii podopieczni Miguela Falaski udowodnili, że nie zdeprymowała ich zdecydowana porażka w poprzednim secie. Pierwsze trzy akcje okazały się ich popisem w bloku – najpierw Conte i Kłos wypunktowali Schöpsa, a następnie dwa razy powstrzymany został Paul Lotman (3:0). Wypracowana zaliczka pozwoliła popularnym Skrzatom nabrać wiatru w żagle – nie do zatrzymania na lewym skrzydle był argentyński przyjmujący, potrafili oni także rozstrzygnąć na swoją korzyść piłki sytuacyjne (5:1). Wówczas drugą przerwę na żądanie wykorzystał Kowal. Przy zmianie stron goście prowadzili sześcioma punktami (8:2). Dzięki dobrej postawie niemieckiego atakującego oraz blokowi Penczewa i Nowakowskiego na Wlazłym zdołali oni odrobić cztery punkty (8:6). Chwilę później na zagrywce pojawił się Uriarte. O ile na przestrzeni meczu zdarzało mu się sporo pomyłek w tym elemencie, w decydującym momencie zdołał się skoncentrować i posłał piłkę idealnie pomiędzy rzeszowskich przyjmujących (11:7). W końcówce obu zespołom przytrafiły się pomyłki, jednak to gospodarzy kosztowały one pierwszą piłkę meczową dla rywali (14:10). Dwukrotnie zdołali się wybronić, jednak w trzeciej akcji kapitan Skry wziął odpowiedzialność na siebie i mocnym atakiem rozstrzygnął spotkanie (15:12), przypieczętowując tym samym swoją nagrodę MVP.

MVP meczu: Mariusz Wlazły

Resovia Rzeszów – Skra Bełchatów 2:3
(31:29, 20:25, 20:25, 25:22, 12:15)

Stan rywalizacji: 1:0 dla Skry Bełchatów

Składy zespołów:
Resovia: Konarski (11), Lotman (12), Nowakowski (15), Tichacek, Perłowski (1), Penczew (9), Ignaczak (libero) oraz Kosok (7), Schöps (16), Drzyzga (3) i Veres (1)
Skra: Wlazły (26), Kłos (13), Conte (18), Wrona (14), Uriarte (2), Antiga (9), Zatorski (libero) oraz Pliński (1), Tuia (2), Włodarczyk (1), Brdjović i Maćkowiak (1)



Zobacz również:
Wyniki play-off w PlusLidze

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved