Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Paweł Stysiał: Byliśmy dumni, chodząc z napisem „Polska” na plecach

Paweł Stysiał: Byliśmy dumni, chodząc z napisem „Polska” na plecach

fot. Paulina Nowicka

Siatkarze Chemika Bydgoszcz zagrali w MŚ szkół gimnazjalnych, z których wrócili ze srebrnymi medalami. - Wygrał zespół lepszy, przeciwnicy świetnie grali w polu zagrywki i w przyjęciu - przyznał po finałowym meczu libero bydgoszczan, Paweł Stysiał.

Jak to się stało, że pojechaliście do Portugalii?

Paweł Stysiał:Do Portugali pojechaliśmy za sprawą zwycięstwa w Ogólnopolskiej Gimnazjadzie w 2013 roku. Wówczas oprócz mistrzostwa Polski wywalczyliśmy sobie również awans na mistrzostwa świata.

W grupie zmierzyliście się z Iranem, Bułgarią i Norwegią, spotkania zakończyły się waszymi zwycięstwami 2:0. Jak podsumujesz tę fazę rozgrywek?



Mecz z Iranem był pierwszym i jak się później okazało jednym z najtrudniejszych spotkań. Wiedzieliśmy, że to silny zespół, ponieważ co dwa lata jest gdzieś wysoko w końcowej klasyfikacji mistrzostw. I powiem szczerze, że wyglądali dość dorosło jak na uczniów pierwszej i drugiej klasy liceum (w zawodach mogli grać zawodnicy z rocznika 1996 i młodsi, więc nazwa zawodów nie do końca oddaje wiek uczestników – przyp. red.). Pierwsze punkty były dość nerwowe z jednej i z drugiej strony. Obydwa sety toczyły się punkt za punkt. W końcówkach to my wytrzymywaliśmy, grając dobrze blokiem i w obronie, wyprowadzając skuteczne kontry. Wygraliśmy 2:0 z faworytem naszej grupy, więc turniej zaczęliśmy z wysokiego C. W kolejnych meczach w grupie z Bułgarią i Norwegią zagraliśmy na dobrym poziomie, cały czas kontrolowaliśmy przebieg spotkań, bez większych problemów wygraliśmy obydwa mecze 2:0 i mogliśmy się cieszyć z awansu z pierwszego miejsca w grupie do dalszej fazy rozgrywek.

Kolejnymi waszymi rywalami byli Słowacy i Chilijczycy. Te mecze również wygraliście 2:0.

Słowacy na rozgrzewce prezentowali się dość dobrze, przez co na boisko wyszliśmy bardzo zmotywowani, bo wiedzieliśmy, że może nas czekać dość ciężki pojedynek i że w tej fazie rozgrywek już słabych zespołów nie ma. Muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu przeżyłem takie spotkanie. Od początku pierwszego seta wyszliśmy maksymalnie zdeterminowani i wychodziło nam dosłownie wszystko, a zespół przeciwny kompletnie nie istniał. Cały mecz trzymaliśmy bardzo wysoki poziom i nawet na chwilę nie pozwoliliśmy się obudzić Słowakom. Stali jak sparaliżowani, robili mnóstwo własnych błędów, przy czym my graliśmy prawie bezbłędnie. Po świetnym meczu mogliśmy cieszyć się z awansu do ćwierćfinału, gdzie czekał na nas już przeciwnik z Chile, z którym też po dobrej i równej grze wygraliśmy 2:0, zapewniając sobie awans do pierwszej czwórki mistrzostw świata.

W półfinale waszym rywalem byli Francuzi. Co było kluczem do zwycięstwa 3:0 z trójkolorowymi?

Francuzi grali na bardzo wysokim poziomie, ale mimo prowadzenia trójkolorowych w pierwszym secie udało nam się wygrać i dzięki temu pozytywnie nakręciliśmy się na pozostałe sety. Kluczem do zwycięstwa była nasza dobra gra zarówno w obronie, jak i w bloku.

Dopiero w finale znaleźliście rywala, który was pokonał, był to Tajwan. Jednak to wy prowadziliście 2:0, co się stało w trzecim i kolejnych setach?

Wielki finał rozegraliśmy przy pełnych trybunach. Wielu kibiców było za nami, co dodawało nam większej pewności siebie. Tajwan był bardzo dobrze ułożonym technicznie zespołem. Niestety nasza dobra passa skończyła się w trzecim secie. W dwóch pierwszych setach zagraliśmy świetnie taktycznie, to, co sobie założyliśmy przed meczem, wykonywaliśmy bardzo dobrze. Niestety siatkarskie porzekadło sprawdziło się i musieliśmy po dwóch wygranych setach uznać wyższość przeciwnika w kolejnych trzech. W dwóch pierwszych partiach graliśmy bardzo dobrze, w drugiej odsłonie wygraliśmy nerwową końcówkę, co jeszcze bardziej nas uskrzydliło, w trzeciej partii było już 16:13 dla nas i w tym momencie się coś zacięło. Zespół z Tajwanu obudził się, zaczął z akcji na akcję bardziej się motywować, co oddziaływało na nasz zespół. Po przegranej trzeciej partii przeciwnicy byli na fali od początku seta, to oni powiększali swoją przewagę. W naszym zespole na boisko weszli zawodnicy z kwadratu dla rezerwowych. Gracze z Tajwanu do końca seta utrzymywali dobrą dyspozycję i pewnie zwyciężyli w czwartej partii. W tie-breaku do stanu 7:7 gra toczyła się punkt za punkt. Jednak to zespół z Tajwanu okazał się lepszy, fenomenalnie bronił, wyprowadzając kombinacyjne akcje w ataku. Takie zagrania napędzają zespół i trudno zatrzymać tę rozpędzającą się lokomotywę. Piąty set zakończył się wynikiem 10:15 i musieliśmy cieszyć się ze srebrnych medali. Wygrał zespół lepszy, przeciwnicy świetnie grali w polu zagrywki, jak i w przyjęciu, co pozwalało im na kombinacyjną grę w ataku. Było to spotkanie na wagę mistrzostw świata, piękne widowisko dla wszystkich przybyłych na halę oraz dla osób oglądających relację w internecie. Każdy z nas dał z siebie 100% i cieszymy się, że z orzełkiem na piersi mogliśmy godnie reprezentować swój kraj.

Jak ocenisz polską siatkówkę na tle innych krajów w tej kategorii wiekowej?

Kiedy chodziliśmy z napisem na plecach „Polska”, mogliśmy być dumni, ponieważ to właśnie w naszym kraju jest chyba największa otoczka wokół siatkówki. W tym roku jesteśmy gospodarzami MŚ, więc tym bardziej przeciwnicy wiedzieli, że nie będziemy zespołem, który przyjechał do Portugalii na wycieczkę. Bardzo cieszy to, że w każdej kategorii Polska jest wysoko. Wystarczy spojrzeć na reprezentacje kadetów, juniorów – zawsze nasz kraj jest w czołówce. Jeżeli chodzi o te mistrzostwa, to jest trochę inaczej, ponieważ jest wiele zespołów, które grają szybką, kombinacyjną siatkówkę, gdyż nie mają wysokich zawodników. Jednak w późniejszych latach zespoły, które tutaj odgrywały dużą rolę, mogą przepaść, ze względu na specyfikę seniorskich rozgrywek.

Przed wami jeszcze turniej półfinałowy mistrzostw Polski kadetów, który przez wasz wyjazd został przełożony. Przeciwnikami będą MOS Wola Warszawa, Trefl Gdańsk i Błyskawica Szczecin. Łatwo nie będzie, którego przeciwnika boicie się najbardziej?

Jedziemy do Warszawy walczyć o awans do finałów, do każdego meczu podchodzimy zawsze tak samo zmotywowani. Nie lekceważymy nikogo, ponieważ siatkówka jest sportem, który nie znosi ludzi unoszących się pychą i sprowadza ich szybko na ziemię.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved