Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Paulina Stojek: Nie czułyśmy się faworytem turnieju

Paulina Stojek: Nie czułyśmy się faworytem turnieju

fot. archiwum

Trzy wygrane w turnieju finałowym II ligi w Gorlicach dały miejscowemu Ekstrimowi historyczny awans na zaplecze ekstraklasy. - Taki był nasz cel i na ten cel była budowana ta drużyna - przyznała kapitan Ekstrimu i MVP turnieju, Paulina Stojek.

Na początku gratulacje z okazji awansu do I ligi. Jak się czujesz z takim sukcesem na koncie?

Paulina Stojek:Serdecznie dziękuję. Bezpośrednio po ostatnim spotkaniu z PLKS-em Pszczyna czułam ogromną euforię. Gdy wróciłam do domu – niedowierzanie. Jednak teraz ogarnia mnie szczęście i satysfakcja. Ten sezon był wyjątkowo udany z wielu powodów, jednym z nich była drużyna. Stworzyłyśmy bardzo zgraną paczkę dziewczyn, przez cały sezon dogadywałyśmy się świetnie i bez żadnych komplikacji.

Trzeba przyznać, że Ekstrim Gorlice ma za sobą naprawdę udany sezon – wygrana w grupie 4, zwycięstwo po czterech meczach play-off z Bronowianką Kraków, a na końcu wywalczenie awansu do I ligi przed własną publicznością. Przed startem rozgrywek spodziewałaś się takiego wyniku w kwietniu?



– Sezon był udany, aczkolwiek nie było łatwo, momentami musiałyśmy się wspinać na wyżyny swoich umiejętności, gdy niektóre koleżanki doznawały poważniejszych urazów. Najtrudniej chyba było w play-off. Bronowianka postawiła wysoko poprzeczkę i mecze były naprawdę wyrównane, walka do samego końca. Multum stresu kosztowały nas te mecze play-off. Po przegranym drugim meczu straciłyśmy trochę pewności w grze. Jednak do samego turnieju podeszłyśmy mocno skoncentrowane czego efektem były trzy wygrane. Na pytanie czy się spodziewałam, odpowiem: tak, spodziewałam się. Taki był nasz cel i na ten cel była budowana ta drużyna.

Skupmy się teraz na turnieju finałowym w Gorlicach. Do waszej grupy trafiły zespoły z Pszczyny, Węgrowa i Polic. Według części osób to wy byłyście faworytkami, według drugiej części Nike. Wyniki końcowe oraz wasz pięciosetowy mecz pokazały, że obie strony miały rację.

Spekulacje i wybieranie faworytów przed takimi wydarzeniami mają miejsce zawsze, jednak my nie czułyśmy się jednym z nich. Do Gorlic przyjechały zespoły, które prezentowały wysoki, równy poziom i naprawdę o wygranych decydowały niuanse – doświadczenie czy umiejętność gry pod presją. Mecz pomiędzy nami a Nike był bardzo emocjonujący, chciałyśmy bardzo wygrać, a przeciwnik nie chciał sprzedać tanio skóry, dzięki czemu można było zobaczyć wiele ciekawych i długich wymian. W samym tie-breaku szłyśmy punkt za punkt, a w końcówce to nam dopisało troszkę więcej szczęścia i na pewno pomogła nam w tym nasza wspaniała gorlicka publiczność.

Teoretycznie najłatwiejszy mecz rozegrałyście pierwszego dnia z Chemikiem II Police. Wygrana na dzień dobry chyba bardzo wam pomogła?

– Żeby myśleć o wygranej w całym turnieju i o pierwszej lidze, musiałyśmy pokonać przynajmniej dwie drużyny. Jedną z nich był bez wątpienia Chemik II Police. Motywacja i bardzo dobrze opracowane założenia taktyczne przez trenera Silczuka pozwoliły nam wyjść z tego starcia zwycięsko. Wygrana nie tylko nam pomogła, ale i dodała skrzydeł. Efektem tego było kolejne zwycięstwo z, co tu dużo pisać, faworytem turnieju, Nike Węgrów.

Ostatniego dnia turnieju grałyście z PLKS-em Pszczyna. Było gorąco, bo przegrywałyście 0:2 i rywalki miały piłkę meczową w górze. Co prawda to prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą, a nie jak zaczynają, ale w tym wypadku można to zastosować do was – pokazałyście charakter.

– Dziękuję. Zdecydowanie to spotkanie było dla nas najtrudniejsze, szczególnie pod względem psychicznym. Ciążyła na nas bardzo duża presja, której na szczęście udało nam się oprzeć. W tie-breaku, będąc już pewnymi awansu, weszłyśmy na parkiet totalnie rozluźnione, czego efektem była wysoka wygrana. Myślę, że właśnie takie momenty w siatkówce są najpiękniejsze. Tutaj gra się do ostatniego punktu, a wszystko może się i tak zmienić.

Na koniec zawodów zostałaś uhonorowana nagrodą MVP. Takie rzeczy zawsze cieszą i wszyscy zawodnicy jednogłośnie podkreślają, że bez drużyny nie byłoby takiej nagrody, ale powiedz czy takie wyróżnienie dużo dla ciebie znaczy?

– Praktycznie każda indywidualna nagroda dla zawodniczki jest zasługą całej drużyny, a zarazem jej wyróżnieniem. Nieważne czy podczas ligowego meczu, czy też rozgrywek na wyższym poziomie, MVP zawsze smakuje tak samo. Jest to dla mnie wyjątkowe trofeum dodające mi niesamowitej motywacji do jeszcze cięższej pracy na treningach i doskonalenia samej siebie. To taka forma wynagrodzenia mnie za ciężką pracę i zmęczenie na boisku.

Do niedawna południowy-wschód kraju był w pewnym sensie białą plamą na siatkarskiej mapie Polski. Takim bastionem był Rzeszów z mocną Resovią. Teraz w I lidze z sukcesami występowały Karpaty Krosno i Developres Rzeszów, które wciąż mają szansę na ORLEN Ligę. Do tego grona dołączyłyście wy. Co się tam zmieniło, że nastąpił taki progres?

– Zgadza się. Ostatnio w siatkówce w naszym makroregionie dzieje się coraz więcej – co osobiście niezwykle mnie cieszy. Popularyzacja siatkówki jako dyscypliny sportowej jest zasługą głównie działaczy klubowych pragnących stworzyć środowisko do rozwoju nie tylko dla seniorek, ale również dla młodszych zawodniczek i zawodników. KRS Ekstrim Gorlice prowadzi z powodzeniem szkółkę siatkarską, a jego podopieczne wygrywają coraz więcej turniejów, co również stanowi o mocy klubu. Nasze sukcesy jako pierwszego składu dodają tylko motywacji i sprawiają, że młodszym też się chce. Na mecze przychodzi coraz więcej kibiców, pojawiają się sponsorzy, robi się większy szum – to wszystko pozwala na popularyzację siatkówki w tej części Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved