Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Marian Burzec: W mieście jest dobry klimat dla sportu

Marian Burzec: W mieście jest dobry klimat dla sportu

fot. Przemysław Więcek

- MKS dysponował na tyle pokaźnym budżetem i doświadczonym składem, że wydawało się, że nasza młoda drużyna nie będzie miała większych szans na zwycięstwo, ale ponownie okazało się, że sport jest nieprzewidywalny - mówi Marian Burzec, prezes KPS-u.

KPS sprawił jedną z największych niespodzianek w I lidze, eliminując z rywalizacji o złoto MKS Banimex Będzin. Jakie emocje towarzyszyły panu podczas półfinałowej batalii?

Marian Burzec:Przed sezonem zakładaliśmy miejsce w czołowej szóstce. Tymczasem już w pierwszym meczu w Siedlcach realne stało się wyeliminowanie z gry stuprocentowego faworyta do walki w finale. W niedzielę stało się to faktem, więc w całym klubie radość była ogromna.

Przed sezonem nawet pan mówił o tym, że MKS jest głównym kandydatem do wygrania I ligi. Zatem czy przed półfinałową rywalizacją spodziewał się pan, że KPS będzie w stanie sprawić niespodziankę?



Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego. Chociaż na początku sezonu powiedziałem też, że KPS ma najlepszego w I lidze trenera. Dla mnie Sławomir Gerymski jest wielkim fachowcem, dzięki któremu można było liczyć na jakąś niespodziankę. Niemniej jednak zespół z Będzina dysponował na tyle pokaźnym budżetem i doświadczonym składem, że wydawało się, że nasza młoda drużyna nie będzie miała większych szans na zwycięstwo z gigantem, ale po raz kolejny okazało się, że sport jest nieprzewidywalny, a zwyciężają w nim nie tylko faworyci.

Wspomniał pan o trenerze Gerymskim. Zawodnicy również podkreślają, że jest on jednym z architektów tego sukcesu oraz wspominają o świetnej atmosferze w zespole. Czy według pana to są właśnie dwa podstawowe czynniki, które doprowadziły KPS do finału?

Na pewno tak. Trener zgromadził w Siedlcach młodych, wysokich siatkarzy, którym zależało na sportowym rozwoju. Wpoił im sportową osobowość, w której najważniejsze jest to, że do ostatniej piłki trzeba walczyć o zwycięstwo. Chłopcy chcieli pracować, a teraz mamy tego efekty. Przed sezonem nikt nie interesował się chociażby Damianem Schulzem, a teraz niektórzy nasi przeciwnicy, komentując nasze zwycięstwa, mówią: „bo wy macie Schulza”. Ja pytam ich czy przed rozgrywkami ktoś się nim interesował? Obecnie jest na ustach wszystkich. Mówi się, że jest to największe odkrycie i najlepszy zawodnik pierwszoligowych rozgrywek. Na pewno w przyszłości ten chłopak znakomicie będzie sobie radził w PlusLidze.

Dla siedleckich rozgrywających chyba dużym ułatwieniem jest posiadanie takiego zawodnika, któremu w najważniejszych momentach można posłać piłkę? Bo przecież długimi fragmentami gra jak z nut.

Na pewno dobrze mieć w drużynie takiego siatkarza, któremu nie zadrży ręka w kluczowych momentach. Jednak nie można zapomnieć, że tak naprawdę dopiero u nas się bardzo rozwinął. Jest to dla niego na pewno najlepszy sezon, w którym zaprezentował pełnię swoich możliwości. Trzeba pamiętać, że to jeszcze młody chłopak, przed którym widzę świetlaną przyszłość.

Od kilku lat siatkówka w Siedlcach systematycznie się rozwija. KPS nie jest już anonimowym klubem. Widać, że powolne kształtowanie marki klubu na siatkarskim rynku przynosi efekty…

Siedlce są jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się miast w Polsce. Koszykarki MKK awansowały do ekstraklasy, koszykarze są o krok od awansu do I ligi, piłkarze Pogoni szturmują I ligę, a my mamy szansę na zwycięstwo w finale I ligi. Te wyniki wskazują, że w mieście jest dobry klimat dla sportu. Wykłada ono duże środki na promocję przez sport. Dzięki temu zawodnicy chcą do nas przychodzić i rozwijać się w naszym klubie. Jednak to dopiero początek drogi KPS-u. Cieszymy się, że w tym sezonie osiągnęliśmy już tak dobry wynik, choć jeszcze do końca nie wiemy jaki (śmiech).

No właśnie. Uważa pan, że siłą rozpędu KPS-owi uda się wyszarpać złoto?

Mam nadzieję, że tak. Skoro poradziliśmy sobie ze stuprocentowym faworytem do wygrania I ligi, to dlaczego nie mielibyśmy ograć innego rywala? Trener Gerymski pokazał, że potrafi odpowiednią formę przygotować na konkretne spotkania. Wprawdzie w półfinale będzinianie grali dobrze, ale my graliśmy jeszcze lepiej i jeszcze lepiej byliśmy przygotowani fizycznie do tej rywalizacji. Dlatego ze spokojem patrzymy w przyszłość. Nie mamy się czego obawiać, a sprawa końcowego wyniku jest zupełnie otwarta.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved