Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Wszystko się może zdarzyć

Jakub Bednaruk: Wszystko się może zdarzyć

fot. Cezary Makarewicz

- Jeżeli ktoś myślał, że my chcemy już jechać na wakacje, że nie za bardzo już nam się chce, to proszę bardzo - dwa mecze po dwie godziny i czterdzieści minut. Prujemy się i pewnie będziemy się jeszcze pruli - powiedział Jakub Bednaruk po wygranej w Olsztynie.

W drugim meczu o piąte miejsce ponownie oba zespoły rozegrały tie-break, z tym że teraz to warszawianie byli górą. O tym mówił po meczu Maciej Pawliński. – Przebieg meczu był bardzo podobny do tego pierwszego, z tą różnicą, że tym razem to my wygraliśmy w tie-breaku. Stworzyliśmy dużą presję zagrywką, co utrudniło Olsztynowi wyprowadzenie ataku. Teraz rywalizacja przenosi się do Warszawy i wszystko zaczyna się od nowa. Uważam, że jesteśmy na najlepszej drodze do zajęcia piątego miejsca – stwierdził kapitan inżynierów.

Maciej Dobrowolski zwrócił z kolei uwagę, że oba zespoły są na równym poziomie, o czym świadczą wyniki obydwu meczów. Dodał też, że wcale go nie zdziwi, jeśli walka o europejskie puchary będzie musiała się rozstrzygać w pięciu spotkaniach. – Ta rywalizacja pokazuje, że to są wyrównane zespoły i wszystko rozstrzyga się na zagrywce i w przyjęciu. To było widać wczoraj i dzisiaj. Ten kto zagrywał dobrze na początku, ten gładko wygrywał seta – podsumował kapitan AZS-u Olsztyn i dodał: – Rywalizacja przenosi się do Warszawy i wszystko jest możliwe. Maciek powiedział, że są na najlepszej drodze zajęcia piątego miejsca, ale jeszcze poczekajmy, ponieważ my też będziemy walczyć i nie zdziwię się, jeżeli wrócimy na piąty mecz do Olsztyna.

Ze słowami Macieja Dobrowolskiego zgodził się Jakub Bednaruk. – Rzeczywiście są to równorzędne drużyny i jak to mówią słowa piosenki – „wszystko się może zdarzyć”. Jeżeli ktoś myślał, że my chcemy już jechać na wakacje, że nie za bardzo już nam się chce, to proszę bardzo – dwa mecze po dwie godziny i czterdzieści minut. Prujemy się i pewnie będziemy się jeszcze pruli w Warszawie. Tie-break wyglądał bardzo podobnie jak wczoraj, tylko się zamieniliśmy. Wczoraj Olsztyn dostarczał nam piłkę, a my nie mieliśmy co z nią zrobić, a dzisiaj my dostarczaliśmy piłkę i Olsztyn się gubił – powiedział trener warszawskiej drużyny. Bednaruk zwrócił też uwagę na formę swoich zawodników, co okazało się jednym z kluczy do wygranej. W sobotniej pięciosetówce warszawianie pod względem fizycznym prezentowali się zdecydowanie lepiej niż ich rywale. – Bardzo dziękuję mojemu trenerowi przygotowania fizycznego – Michałowi Garnysowi, który zrobił kawał dobrej roboty. Marcin Nowak bardzo dobrze się czuł jak na 39-latka – podziękował szkoleniowiec inżynierów.



Krzysztof Stelmach z kolei krótko podsumował spotkanie. – Mogę jedynie potwierdzić słowa Maćka Dobrowolskiego, że drużyna, która zagrywała – wygrywała i dodam tylko, że zawsze to była drużyna, która zaczynała z prawej strony. Więcej benzyny w baku miała drużyna z Warszawy i to było widać – zauważył szkoleniowiec olsztynian.

*wypowiedzi zebrał Maciej Piskor

źródło: indykpolazs.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved