Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Aleksandra Krzos: Wspomnień jest całe mnóstwo

Aleksandra Krzos: Wspomnień jest całe mnóstwo

fot. Piotr Woźniak

- Bardzo fajnie byłoby zakończyć rywalizację w finale play-off we Wrocławiu i razem z rodziną, najbliższymi, cieszyć się z sukcesu - mówi libero Chemika Police, Aleksandra Krzos, która pierwsze kroki w dorosłej siatkówce stawiała właśnie we Wrocławiu.

Daleko miała pani z domu na treningi do hali Orbita?

Aleksandra Krzos:Na dobrą sprawę w Orbicie trenowałyśmy tylko przed meczami. Na co dzień miałyśmy zajęcia na Krupniczej. A ja mieszkałam, można powiedzieć, że bezpośrednio nad halą. Są tam pokoje, chyba sześć jeśli dobrze pamiętam, koedukacyjna, wspólna łazienka. No i w takich warunkach razem z dziewczynami z drużyny wiodłam samodzielne, dorosłe życie, po tym, jak wyprowadziłam się z domu. Muszę przyznać, że bardzo mile wspominam tamten czas. To były, niech policzę, trzy… Nie trzy, a cztery lata, bo przecież całe studia tam spędziłam. No, to ładny kawałek czasu. Mieszkanie w tym miejscu miało kapitalne zalety. Gdy trening był o 9 rano, wstawało się pół godziny wcześniej. Po tym szybka toaleta, kawka, krótki bieg po schodkach na dół i na czas było się w szatni. Często żartowałyśmy z koleżankami i opowiadałyśmy różnym znajomym, którzy nie znali tego miejsca, że mieszkamy w willi, mamy ogromny salon, no i oczywiście saunę.

Które z obecnych siatkarek Impela były pani sąsiadkami na Krupniczej?



Przez jakiś czas mieszkała tam Kaśka Mroczkowska, ale już się z stamtąd dawno wyprowadziła. To jedyna osoba z obecnej drużyny, która ma w swoim życiorysie epizod zameldowania na Krupniczej. Zuzka Efimienko też tam spędziła trochę czasu. Poza tym żadnej z tamtych dziewczyn nie ma już ani w obecnej drużynie, ani nawet we wrocławskiej siatkówce. Uff, ale zrobiło się miło, ale wspomnienia wróciły…

No i wrócą już niebawem z jeszcze większym natężeniem, bo lada dzień będzie pani wraz z Chemikiem Police we Wrocławiu.

Na pewno, przecież Wrocław to mój dom, tam się wychowałam, tam jest moja rodzina, najbliżsi, przyjaciele, znajomi, są kibice. We Wrocławiu, z kilkoma dziewczynami, które obecnie tam grają, stawiałam pierwsze kroki w najwyższej klasie rozgrywkowej. Były pierwsze stresy i nerwy związane z meczami, piękne zwycięstwa i bolesne porażki, bo mój pierwszy sezon skończył się spadkiem do pierwszej ligi. Wspomnień jest całe mnóstwo.

A jakie najbardziej radosne wspomnienie ma pani z hali Orbita? Jakie wydarzenie, jaki spektakularny sukces związany z tym miejscem zapadł najgłębiej w pani pamięci?

Tak naprawdę to obecna drużyna Impelu odnosi dopiero spektakularne zwycięstwa i sukcesy. Nie mam zatem żadnych takich wspomnień. Chociaż właściwie mecze związane z naszym udziałem w Final Four Challenge Cup mogłabym nazwać wydarzeniem. Grałyśmy z europejskimi zespołami, wiązało się to z podróżami, nawet do dalekiego Azerbejdżanu. To była taka prawie egzotyczna wyprawa.

Wynika z tego, że spektakularny sukces w hali Orbita w rodzinnym Wrocławiu jest przed panią. Czy będzie miał miejsce w najbliższym czasie?

Tak (śmiech). Bardzo fajnie byłoby zakończyć rywalizację w finale play-off we Wrocławiu i razem z rodziną, najbliższymi, którzy na pewno licznie stawią się w hali Orbita, cieszyć się z sukcesu, dzielić z nimi takie szczęśliwe chwile.

źródło: chemik-police.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved