Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Znów tie-break, tym razem dla stołecznych

PlusLiga: Znów tie-break, tym razem dla stołecznych

fot. plusliga.pl

W drugim meczu o 5. miejsce w PlusLidze siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej zrewanżowali się za wczorajszą porażkę olsztynianom i wyrównali stan rywalizacji. Kolejne mecze w stolicy, stawką jest występ w europejskich pucharach.

Do rozstrzygnięcia drugiego meczu w akademickich derbach również potrzebny był tie-break i początek sobotniego spotkania jak żywo przypominał to, co się działo w hali Urania niecałe 24 godziny wcześniej. Olsztynianie od razu wrzucili piąty bieg i rozpoczęli pierwszą partię od prowadzenia 5:1, w czym duży udział mieli Rafał Buszek i Grzegorz Szymański. Gościom wprawdzie udało się odrobić straty i po błędzie gospodarzy był remis 8:8, ale potem kolejne trzy akcje zapisali na swoim koncie podopieczni Krzysztofa Stelmacha. Inżynierowie w tej partii bardzo przypominali siebie samych z dwóch pierwszych setów piątkowego meczu. Niby próbowali coś grać, ale sporo się mylili i w rezultacie przegrali tę odsłonę meczu do 18.

Wraz ze zmianą stron boiska nastąpiła zmiana o 180 stopni w grze obydwu zespołów. Teraz to warszawianie otworzyli set wysokim prowadzeniem 5:1, w czym bardzo pomogli im rywale, myląc się na potęgę. Po skutecznym ataku Artura Szalpuka siatkarze ze stolicy prowadzili już 8:3, po skończonym przez młodego przyjmującego ataku z drugiej linii na tablicy wyników pojawił się rezultat 13:6 i o czas poprosił Krzysztof Stelmach. Jego podopieczni odrobili wprawdzie po przerwie dwa punkty, ale sześciopunktowa przewaga utrzymywała się jak zaczarowana. W końcu trener olsztynian zdecydował się na podwójną zmianę, ale przebieg wydarzeń na parkiecie nie uległ za bardzo zmianie. Po autowej zagrywce Piotra Łukasika przyjezdni mieli pierwszą piłkę setową i wprawdzie w dwóch kolejnych akcjach miejscowi jeszcze się wybronili – najpierw Buszek skończył atak, potem udało się zablokować Pawła Adamajtisa, jednak w kolejnej akcji Piotr Hain zepsuł zagrywkę.

Obie drużyny grały dzisiaj falami, dosyć wysoko wygrywając swoje sety, jednak jeżeli można mówić w tej potyczce o najbardziej zaciętej partii, to bez wątpienia była to partia trzecia. Tym razem była kolej olsztynian na rozpoczęcie seta wysokim prowadzeniem – błędy warszawian plus skuteczne zagrywki dały wynik 6:1. Inżynierowie jednak zdołali zbliżyć się do rywala na dwa punkty – po serii skutecznych zagrań było już tylko 10:8, a kiedy Adamajtis skończył atak – 11:10. Cały czas warszawianie deptali rywalom po piętach, nie mogąc ich jednak dogonić. Po zablokowaniu przez Mattiego Oivanena przechodzącej piłki miejscowi prowadzili już trzema punktami (18:15), a po błędzie podwójnego odbicia warszawian – czterema (23:19). Blokiem na Adamajtisie podopieczni Krzysztofa Stelmacha zapewnili sobie wygraną w tym secie (25:20).



Czwarta partia może nie była najbardziej wyrównana, ale z pewnością dostarczyła najwięcej emocji, niekoniecznie tych pozytywnych. Podrażnieni gospodarze wdali się w przepychanki pod siatką, co poskutkowało żółtą kartką, sporo też kontrowersji budziły decyzje sędziów, o czym dała znać w mało wybredny sposób miejscowa publika. A tymczasem warszawianie zdobywali kolejne punkty, które tylko powiększały ich przewagę nad rywalem. Dwa skuteczne bloki na Grzegorzu Szymańskim dały warszawianom trzypunktową przewagę na pierwszej przerwie technicznej. Po skutecznym ataku Pawła Adamajtisa, a następne zablokowaniu Rafała Buszka przyjezdni prowadzili już 17:12. Zresztą w bloku warszawianie miażdżyli wręcz przeciwnika w tym secie – zapunktowali tym elementem aż 7 razy (na 17 w całym meczu), podczas gdy olsztynianom udało się tylko dwukrotnie zablokować stołecznych w tym secie. Coraz wyraźniej było widać, że spędzone wczoraj na boisku pięć setów daje się we znaki olsztynianom. W końcówce seta znów Krzysztof Stelmach dokonał podwójnej zmiany i obok Grzegorza Pająka na boisku pojawił się młodziutki Patryk Napiórkowski. Atakujący AZS-u nie ustrzegł się błędów i to właśnie dwie jego nieudane akcje w końcówce dały warszawianom wygraną 25:17.

Kto miał w pamięci wczorajszy mecz, mógł się spodziewać, że w tie-breaku po walce znów wygrają olsztynianie, którzy wczoraj utrzymali w decydującej partii koncentrację. Jednak stołeczni najwyraźniej odrobili lekcję z wczoraj, poza tym gospodarze opadli z sił i to inżynierowie miażdżyli rywala w tej odsłonie meczu. Dość powiedzieć, że po asie Juraja Zatko warszawianie prowadzili już 8:3. Pięć kolejnych akcji też zapisali na swoim koncie podopieczni Jakuba Bednaruka – olsztynianie albo wyrzucali piłki w aut, albo byli blokowani, a zaledwie jeden punkt pochodził bezpośrednio z gry i zdobył go Artur Szalpuk. Jeszcze Rafał Buszek skończył atak z drugiej linii, ale potem błąd olsztynian dał przyjezdnym piłkę meczową. Miejscowi wybronili się, atak skończył Napiórkowski, ale zaraz potem został zablokowany Piotr Łukasik i warszawianie wygrali tie-break aż 15:5. Tym samym wywieźli niezwykle cenne zwycięstwo z Olsztyna, co z pewnością stawia ich w korzystniejszej sytuacji przed rewanżami w Warszawie.

MVP – Dawid Gunia

AZS Olsztyn – AZS Politechnika Warszawska 2:3

(25:18, 19:25, 25:20, 17:25, 5:15)

stan rywalizacji: 1:1

Składy zespołów:
AZS Olsztyn: Dobrowolski, Buszek (21), Szymański (16), Oivanen (8), Hain (7), Łuka (11), Żurek (libero) oraz Napiórkowski (3), Sobala (1), Łukasik i Pająk
AZS Politechnika: Pawliński (10), Nowak (14), Adamajtis (16), Zatko (4), Szalpuk (18), Gunia (10), Potera (libero) oraz Olenderek

Zobacz również:
Wyniki play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved