Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paul Lotman: Jestem dumny, że mogę być częścią tej drużyny

Paul Lotman: Jestem dumny, że mogę być częścią tej drużyny

fot. Joanna Skólimowska

- Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale oczywiście szczęśliwi, że awansowaliśmy ponownie do finału PlusLigi - nie krył radości ze swojego trzeciego finału rozgrywek o mistrzostwo Polski Paul Lotman, przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów.

Pięć niezwykle ciężkich, zaciętych meczów z ZAKSĄ rozstrzygnęliście na swoją korzyść. Jak podsumujesz tę rzeszowsko-kędzierzyńską rywalizację?

Paul Lotman: – O tak, to była epicka seria (śmiech). Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale oczywiście szczęśliwi, że awansowaliśmy ponownie do finału PlusLigi. Jestem dumny, że mogę być częścią tej drużyny. Cieszę się także, że powtórzyliśmy wyczyn sprzed czterech lat. Słyszałem, że miała wtedy miejsce podobna sytuacja, kiedy Resovia przegrywała 0:2 w pojedynkach z ZAKSĄ i 0:2 w trzecim pojedynku, jednak zdołała się podnieść i zwyciężyć. Ciężko w to uwierzyć, ale dokonaliśmy tego ponownie. Jeszcze raz powtórzę, jestem bardzo szczęśliwy.

Co było kluczowym momentem, punktem zwrotnym w tej rywalizacji?



– Myślę, że to było w piątym secie trzeciego meczu. Niko (Penczew – przyp. red.) zdobył punkt atakiem i wtedy wszystko się zmieniło, osiągnęliśmy co prawda niewielką przewagę, ale potrafiliśmy ją utrzymać i wygrać ten mecz. Później wiedzieliśmy, że możemy tego dokonać, wygrać czwarty mecz i wrócić na decydującą bitwę do Rzeszowa. Cieszy to, że potrafiliśmy odwrócić losy tej rywalizacji.

Który mecz był według ciebie najtrudniejszym pojedynkiem?

– Ciężkie pytanie. Chyba każdy z trzech pierwszych meczów był tak samo trudny, bo graliśmy przecież pięć setów. U siebie mieliśmy swoje szanse, ale nie potrafiliśmy wygrać. Ciężko jest, gdy przegrywasz dwa mecze u siebie i jedziesz do przeciwników, którzy są w świetnej sytuacji, by zakończyć pojedynek, zadać ostateczny cios. To rywale byli już bardzo blisko, ale podnieśliśmy się i dokonaliśmy tego!

Wierzyłeś jeszcze po tych dwóch porażkach, że uda się wam powrócić do Rzeszowa i awansować do finału?

– Tak, oczywiście. Rozmawialiśmy po tych porażkach i stwierdziliśmy – OK, jesteśmy w złej sytuacji, przegraliśmy oba mecze u siebie, straciliśmy naszego kapitana, ale byliśmy przecież blisko rywala. Chcieliśmy tam pojechać i wyszarpać dwa spotkania, wiedzieliśmy, że jest to możliwe. Początek trzeciego meczu jednak nic na to nie wskazywał. Źle zaczęliśmy tamten pojedynek. Nie załamywaliśmy się jednak, byliśmy razem jako drużyna i potem potoczyło się już wszystko po naszej myśli.

Wspomniałeś o stracie kapitana, Oliega Achrema. Wydawało się, że bez niego będzie kilka razy trudniej osiągnąć ten finał. Pokazaliście jednak charakter i potrafiliście wygrać z ZAKSĄ.

– Strata kapitana, wiodącej postaci tego zespołu, na pewno nie była łatwa. Widzieliśmy, jak Alek cierpi i nie było łatwo wrócić do gry po jego kontuzji. Drużyna pokazała jednak charakter i wielką wolę walki, bo przecież w tej sytuacji o wygraną było bardzo, ale to bardzo ciężko.

Przed wami decydujące starcie w finale ze Skrą Bełchatów. Lubisz grać z tym zespołem?

– Tak, oczywiście (śmiech). Myślę, że zagramy jeszcze lepiej przeciwko Skrze. Mój zespół w rywalizacji z ZAKSĄ pokazał dużą pewność siebie. Mam nadzieję, że w finale pójdziemy w tym samym kierunku i wywalczymy trzecie mistrzostwo Polski!

Jak czujesz się zarówno fizycznie, jak i mentalnie? Trzeba przyznać, że czym bliżej decydujących meczów, tym grasz coraz lepiej.

– Czuję się całkiem dobrze i jestem bardzo podekscytowany, że będę mógł zagrać w kolejnym finale. Mam nadzieję, że dokonamy tego, co w ubiegłym roku i dwa sezony temu. Chcemy wygrać trzeci raz z rzędu mistrzostwo Polski!

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved