Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Resovia przed szansą obrony tytułu

PlusLiga: Resovia przed szansą obrony tytułu

fot. Joanna Skólimowska

Piąty pojedynek pomiędzy Resovią Rzeszów a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle przysporzył sporo emocji, podobnie jak poprzednie spotkania. Tym razem podopieczni Andrzeja Kowala wykorzystali atut własnej hali i wygrali 3:1.

Piąte półfinałowe spotkanie pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle zainaugurowane zostało przez taktyczne rozegrania Lukasa Tichacka i Pawła Zagumnego do swoich środkowych (1:1). Widać było, że za pomocą kombinacyjnego serwisu podopieczni Andrzeja Kowala chcą wyeliminować z gry Dicka Kooya – ten odwdzięczył się im mocnymi zagraniami zza dziewiątego metra (5:5). Dobrze w mecz wszedł Peter Veres, który zarówno w ataku, jak i przyjęciu był wiodącym zawodnikiem swojej drużyny (8:6). Receptę na jego dobrą grę dwukrotnie znaleźli jednak Marcin Możdżonek i mocno eksploatowany na początku czwartkowego spotkania Dominik Witczak (11:10). Bitwa na siatce trwała nadal – po kolejnym bloku Dawida Konarskiego na atakującym z Kędzierzyna-Koźla na boisku pojawił się Grzegorz Bociek (11:13). Zaowocowało to przerwaniem passy świetnych serwisów Tichacka, lecz mimo tego ZAKSA coraz gorzej radziła sobie w przyjęciu (12:16). Goście powrócili na właściwe tory dopiero po zmianie na pozycji libero, kiedy to ich szeregi wzmocnił Dan Lewis (15:16). Oba zespoły bardzo wyrównanie walczyły o każdą piłkę, ale to jednak Resovii po serwisach Konarskiego i pomyłkach w ataku Boćka udało się zdobyć kilka punktów z rzędu (21:18). Gospodarze złapali zwycięski rytm w kontrach i zapisywali na swoim koncie kolejne oczka – w tym momencie seta główną postacią po ich stronie był Nikołaj Penczew (23:18). Paul Lotman po skutecznym ataku dał swojej drużynie pierwszą piłkę setową w półfinałowym spotkaniu i finalnie to właśnie amerykański przyjmujący postawił kropkę nad „i” w partii inaugurującej mecz (25:19).

Na początku drugiej odsłony pojedynku dzięki bardzo mocnemu serwisowi Boćka to ZAKSA cieszyła się ze zbudowania kilkupunktowej przewagi nad rywalami (5:2). Konsekwencją zaistniałej sytuacji było pogubienie się rzeszowian w obronie podczas efektownych ataków Kooya, które napędzały środkowych jego drużyny (9:4). Interwencja trenera Kowala nie przyniosła zbyt dobrego efektu, bowiem mimo przyśpieszenia rozegrania przez Tichacka nadal nie do zatrzymania byli Łukasz Wiśniewski i atakujący przyjezdnych (11:6). Po stronie gospodarzy na lewym skrzydle jako jedyny skuteczny był Penczew – sam jeden nie mógł jednak postawić się całej szóstce podopiecznych Sebastiana Świderskiego, szczególnie w momencie, gdy swoją cegiełkę do wyniku drużyny dołożył także Michał Ruciak (9:16). Po drugiej przerwie technicznej sytuacja na boisku zasadniczo nie uległa zmianie – mimo pojawienia się Jochena Schöpsa i Fabiana Drzyzgi gospodarze wciąż nie mogli poradzić sobie z dobrą dyspozycją duetu Możdżonek/Zagumny (12:20). Resovii udało się odrobić kilka punktów straty po powrocie Konarskiego na parkiet, ale w dalszym ciągu to przyjezdni po bardzo efektownych atakach Boćka i serwisach Wiśniewskiego spokojnie zmierzali do zakończenia drugiego seta (22:13). W końcówce ZAKSA blokowała nawet piłki posyłane z drugiej linii przez rywala, a następnie skutecznie wykorzystała to zagranie do zapisania na swoim koncie tej odsłony rywalizacji (25:17).

Po dziesięciominutowej przerwie temperatura spotkania nie spadła ani odrobinę – podbudowani zwycięstwem w poprzedniej partii kędzierzynianie nie przestawali zamęczać rywali mocnym serwisem, a Konarski cały czas prezentował równy, wysoki poziom w ofensywie (5:3). Gra wyrównała się w momencie, gdy Tichacek umieścił piłkę w polu ZAKSY, a zza trzeciego metra krótką posłał Wiśniewski (8:6). Do remisu doszło jednak dopiero po skutecznych zagraniach Penczewa i pojawieniu się dość prostych błędów Boćka (10:10). Było widać, że tym razem wiatr w żagle złapali gospodarze, którzy po atakach Lotmana bardzo szybko przejęli kontrolę w trzecim secie półfinałowego pojedynku (14:11). Rzecz jasna, pojawiały się błędy wynikające z zawrotnego tempa meczu, co nie umniejszało jednak sportowemu widowisku na bardzo wysokim poziomie – stan spotkania ponownie wyrównał się po pojedynczym bloku atakującego ZAKSY na Konarskim (15:15). Po krótkiej stagnacji mistrzowie kraju powrócili do właściwej gry dzięki serwisowi Grzegorza Kosoka, lecz chwilę później dwukrotnie widowiskowo zaatakował najmocniejszy punkt kędzierzynian, Bociek (18:18). Podopieczni trenera Kowala nie zamierzali jednak odpuszczać przeciwnikom ani na chwilę – blok Schöps/Nowakowski ponownie pozwolił im wyjść na prowadzenie (22:19). W końcówce kędzierzynianie rzucili się do odrabiania strat – na środku ponownie pokazali się Możdżonek i Wiśniewski, a na boisko powrócił Witczak, jednak nawet to nie powstrzymało zawodników z Podkarpacia przed wydarciem seta z rąk ZAKSY (25:22).



Do dobrej dyspozycji powrócił słabiej spisujący się w poprzednim secie Kooy, a duet Nowakowski/Penczew uaktywnił się w bloku, nadal bezbłędny był Konarski – taki obraz meczu przyniósł początek czwartej odsłony spotkania (6:4). W momencie, gdy Lewis zaczął gubić się w przyjęciu, a holenderski przyjmujący ponownie wpadł w spiralę błędów, przewaga Resovii urosła na tyle, by zmusić trenera Świderskiego do powiedzenia kilku ostrzejszych słów swoim podopiecznym (5:8). ZAKSIE udało się odrobić straty po nieczystym rozegraniu Tichacka, co nie powstrzymało jednak Konarskiego i Lotmana przed ponownym postawieniem rywali pod ścianą (12:9). W tym momencie spotkania gra obu drużyn była bardzo szarpana – mnożyły się pomyłki w serwisie, a tempo meczu zdecydowanie spadło (15:13). W miarę rozwoju sytuacji zawodnicy z Opolszczyzny grali coraz bardziej nerwowo, co wyraźnie kontrastowało ze spokojem panującym po stronie rzeszowian – przy głośnym dopingu zgromadzonej w hali publiczności kolejni zawodnicy zapisywali asy na swoich kontach, Konarski popisywał się już nie tylko w ataku, ale także i w bloku, a coraz większe zmęczenie dosięgało Zagumnego i Ruciaka (19:15). Mimo wszystko, przyjezdni walczyli do ostatniej piłki, głównie dzięki mocnym serwisom blokowanego później Boćka i ciągle dobrej dyspozycji środkowych (18:21). Nie można było nie zauważyć, że w tym momencie meczu o jakości gry miejscowych stanowił w dużej mierze Krzysztof Ignaczak, który przy decydujących zagraniach zachowywał zimną głowę w defensywie, co owocowało spokojem mistrzów Polski w ataku (24:19). Pomimo bardzo dużej woli walki kędzierzynian punkt na wagę awansu do finału zdobył najskuteczniejszy siatkarz piątej odsłony rywalizacji Resovii i ZAKSY, Dawid Konarski, który został wybrany MVP spotkania (25:21).

Resovia Rzeszów – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(25:19, 17:25, 25:22, 25:21)

stan rywalizacji: 3:2 dla Resovii

Składy zespołów:
Resovia: Konarski (24), Nowakowski (9), Tichacek (4), Perłowski (3), Veres (2), Penczew (14), Ignaczak (libero) oraz Lotman (11), Kosok (3), Filip, Schöps (3) i Drzyzga
ZAKSA: Witczak (4), Zagumny (1), Wiśniewski (13), Kooy (15), Ruciak (2), Możdżonek (13), Koziura (libero) oraz Lewis (libero), Pilarz, Ferens i Bociek (18)

Zobacz również:
Wszystkie wyniki II rundy play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved