Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Adrian Stańczak: Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską

Adrian Stańczak: Już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską

fot. archiwum

- W zespole odczuwalny jest jeszcze minimalny niedosyt, ale widać sportową złość i chęć przyjechania do Wyszkowa z tarczą. Na pewno do Lubina nie jedziemy na wycieczkę - mówi Adrian Stańczak przed decydującym starciem Campera z Cuprum.

Za nami cztery mecze półfinałowej rywalizacji Campera z Cuprum, a wciąż nie znamy jej zwycięzcy. Czy pana zdaniem piąty pojedynek będzie najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem tej batalii?

Adrian Stańczak:Rywalizacja między nami a Cuprum Lubin jest bardzo ciekawa, jest w niej wiele zwrotów akcji. Kiedy już wydaje się, że drużyna wysoko prowadzi i to prowadzenie dowiezie do końca seta, nagle następuje nieoczekiwana i zaskakująca zmiana. Bez względu na to, która drużyna awansuje do finału, to trudno będzie jednoznacznie określić, kto jest ewidentnie lepszy. Sumując wszystkie mecze rozgrywane do tej pory w rundzie zasadniczej oraz play-off – jesteśmy na remis. Nie możemy mówić nawet o atucie własnej hali, ponieważ dwukrotnie wygraliśmy w Lubinie, z kolei rywal zwyciężył dwukrotnie w Wyszkowie. Myślę, że o sukcesie w piątym meczu zadecyduje dyspozycja dnia. Liczę po cichu, że większość zawodników z Lubina akurat tego dnia wstanie z łóżka lewą nogą (śmiech).

Z Lubina wywieźliście jedno zwycięstwo, więc mieliście okazję zakończyć całą rywalizację przed własną publicznością. Duże jest w waszych szeregach rozczarowanie, że nie udało wam się tego dokonać?



Po wygranym piątkowym spotkaniu mocno wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie zwyciężyć także w sobotnim meczu i całą rywalizację zakończyć u nas. Pozwolę sobie przypomnieć, że ogromna szansa była na to w trzecim secie, w którym prowadziliśmy już 23:20. Myślę, że wygrana w tej partii przełożyłaby się na wygranie całego meczu, ale tak się niestety nie stało. Dlatego już w środę zagramy decydujący mecz na terenie rywala. Czasu na rozczarowania i płacz za dużo nie było. Jesteśmy bojowo nastawieni, bo wiemy, że jesteśmy w stanie wygrać.

W piątkowym meczu pokazaliście się ze świetnej strony. Odrzuciliście przeciwników od siatki i wykorzystywaliście większość kontr. To chyba był klucz do sukcesu?

W piątkowym meczu zagraliśmy lepiej w każdym elemencie od przeciwnika. Wspaniale spisywał się Łukasz Kaczorowski, który w ataku raz po raz niemiłosiernie obijał ręce przeciwnika, a także wspaniale spisywał się w polu serwisowym. Przypominało to trochę strzelanie do kaczek. Z kolei w sobotę było odwrotnie, bowiem to lubinianie dysponowali niesamowitą siłą na zagrywce i w ataku.

A co stało się w drugim spotkaniu, w którym w trzeciej partii odrobiliście pięciopunktową stratę, a w końcówce wygrywaliście już 23:20?

Od początku do połowy tego seta lubinianie prowadzili dość wyraźnie. W dalszej jego części bardzo dobrze spisywał się Kuba Urbanowicz, który najpierw skutecznie blokował rywali, by później dać popis swoich umiejętności w polu serwisowym. Wszystko wyglądało dobrze do momentu, kiedy na tablicy pojawił się wynik 23:20. Wtedy wkradła się w nasze szeregi niemoc, którą skrzętnie wykorzystali nasi przeciwnicy. Może przy odrobinie szczęścia i chłodnych głowach to my byśmy wygrali tego seta.

Porażka w tej odsłonie podcięła wam skrzydła? Chyba mocno siedziała wam ona w głowie, bo w kolejnej odsłonie nie nawiązaliście już walki z przeciwnikami…

Porażka w czwartej partii tego spotkania była konsekwencją przegrania trzeciej odsłony, w której wszyscy już byliśmy w ogródku i już witaliśmy się z gąską. Niestety, był to zimny prysznic na nasze gorące głowy.

Jaka atmosfera panuje w Camperze przed piątym starciem z Cuprum? Z jakimi nadziejami pojedziecie do Lubina?

Może w zespole odczuwalny jest jeszcze minimalny niedosyt, ale również widać sportową złość i wielką chęć przyjechania do Wyszkowa z tarczą. Na pewno do Lubina nie jedziemy na wycieczkę. Wcześniejsze mecze pokazały, że bez względu na to w jakiej hali gramy, każdy z każdym może wygrać.

A zaskoczeniem dla pana jest fakt, że w finale znalazł się KPS?

Nie jestem zaskoczony faktem, że KPS zaszedł tak wysoko. W tym zespole jest wielu młodych i perspektywicznych zawodników o świetnych parametrach fizycznych i dobrze poukładanych przez trenera Gerymskiego. Większym zaskoczeniem dla mnie jest brak w finale klubu z Będzina, który na każdej pozycji ma zawodnika z olbrzymim bagażem doświadczeń. Przed sezonem stawiałem MKS w roli faworyta do wygrania ligi, ale będzie on musiał zadowolić się grą w finale pocieszenia.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved