Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Na początek wygrane Tours, Ajaccio, Paris i Chaumont

Ligue A: Na początek wygrane Tours, Ajaccio, Paris i Chaumont

fot. archiwum

W trzech z czterech par ćwierćfinałowych w play-off ligi francuskiej zwycięstwa odniosły w zeszły weekend zespoły wyżej sklasyfikowane po rundzie zasadniczej. Jedynie Chaumont wyłamalo się z tej zasady i wygrało ze Spacer's Toulouse 3:1.

Ajaccio potwierdziło swoją dobrą dyspozycję i wygrało 3:1 z Beauvais w pierwszym meczu ćwierćfinałowym. Zresztą wyspiarze w rundzie zasadniczej pokonali dwukrotnie podopiecznych Emanuele Zaniniego 3:0. W tym spotkaniu siatkarze z Korsyki popełnili mało błędów – 14, podczas gdy rywal dostarczył im za darmo aż 24 oczka. Ponadto w szeregach GFCA dobrze spisywała się czołowa „armata” drużyny – Jovica Simovski, który zdobył aż 28 punktów i atakował ze skutecznością 57%. W zespole z Beauvais nie było równie skutecznych egzekutorów – Bram Van Den Dries zakończył tylko 39% piłek, Matej Patak – 41%. Nieco lepiej prezentował się tutaj Martin Van Garderen – 52%. Belgijski atakujący pomimo niskiej skuteczności i tak był najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu, zapisując na swoim koncie 16 punktów. – Wygraliśmy, idealnie. Do awansu do półfinału potrzeba nam jeszcze tylko jednej wygranej i mamy nadzieję zakończyć rywalizację w Beauvais – powiedział po meczu Simovski. Pomimo porażki w tym spotkaniu nadziei na odwrócenie losów rywalizacji nie tracą siatkarze z Pikardii. – To jeszcze nie koniec, to tylko jeden mecz – odgrażał się po spotkaniu Frank Depestele, rozgrywający Beauvais.

GFCA Volley-Ball – Beauvais Oise Université Club 3:1
(25:21, 23:25, 25:18, 25:17)


Siatkarze Chaumont mogą być po tym weekendzie naprawdę z siebie zadowoleni – nie dość, że w pierwszym meczu play-off pokonali wyżej sklasyfikowane po rundzie zasadniczej Toulouse, to jeszcze dokonali tego na terenie rywala. Znikła gdzieś forma, którą ostatnio imponowali gospodarze, w całym meczu średnio radzili sobie z przyjęciem, co znalazło odzwierciedlenie w statystykach ataku. Miejscowi kończyli 46% piłek, a ich rywale 57%. – Szkoda, nie zagraliśmy naszej siatkówki – żałował po meczu Cédric Enard. W żadnym momencie nie byliśmy w stanie przyspieszyć gry, wykrzesać z siebie więcej energii. Przeszliśmy obok meczu. To oznacza, że teraz musimy wygrać na terenie rywala, jeżeli chcemy pozostać w rywalizacji o finał – zauważył szkoleniowiec Beauvais. W zgoła odmiennym nastroju był w piątkowy wieczór Nikola Matijasević. Nie mogliśmy osiągnąć lepszego rezultatu. Miesiąc temu w rundzie zasadniczej przegraliśmy tutaj 1:3, ale gra w play-off to zupełnie inna sytuacja. To mówiłem moim zawodnikom w drugim secie. Poza tym widziałem, że Miluszew i Rossard nie są aż tak skuteczni na zagrywce jak miesiąc temu. To nam też pomogło – podsumował występ swoich podopiecznych trener Chaumont.



Spacer’s Toulouse Volley – Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne 1:3
(21:25, 25:22, 17:25, 23:25)


Jeżeli paryżanie marzyli o meczu, w którym mogliby się odbudować, to spotkanie z Arago de Sète było świetną ku temu okazją. Przypomnijmy, że Paris Volley w ostatniej kolejce uległo 1:3 Tours, a tydzień później w finale Pucharu Francji również przegrało z tą drużyną, tym samym stosunkiem setów. Szósta drużyna rundy zasadniczej tanio jednak swojej skóry nie sprzedała i gospodarze musieli się nieco namęczyć, by sięgnąć po wygraną. Zadanie było tym trudniejsze, że nie ustrzegli się błędów i popełnili ich więcej niż przyjezdni. Paryżanie mogli jednak liczyć na Marko Ivovicia, MVP rundy zasadniczej. Serbski przyjmujący zanotował na koncie aż 29 punktów, atakując ze skutecznością 61%. W ataku wspomagał go Mory Sidibe, który dołożył 23 oczka. Teraz rywalizacja przenosi się do Sète i tam paryżanie będą musieli się podwójnie sprężyć, bo rywale na pewno łatwo nie oddadzą wygranej.

Paris Volley – Arago de Sète 3:1
(25:21, 24:26, 25:22, 25:20)


Jedyny mecz, który skończył się w trzech setach, został rozegrany w Tours. Zresztą w konfrontacji pierwszej drużyny z ósmą trudno było liczyć na niespodzianki. Aktualni mistrzowie Francji przystąpili do spotkania skoncentrowani i efekty było widać na tablicy wyników. Nawet jeżeli Nantes rozpoczynało seta od prowadzenia (8:7 w pierwszym czy 8:6 w trzecim), to i tak podopieczni Mauricio Paesa odrabiali straty, a w końcówce uciekali rywalowi. W wygranej Tours nie przeszkodziła nawet słabsza dyspozycja Davida Konecnego (10 punktów i tylko 28% w ataku). Ciężar gry wzięli na siebie Kamil Baranek, który zdobył 14 oczek, atakując ze skutecznością 64% oraz Kévin Klinkenberg – 13 punktów. – Teraz w play-off nie ma już miejsca na błędy – powiedział po meczu czeski przyjmujący. – Poza zagrywką, którą Nantes potrafi naprawdę zagrać na wysokim poziomie, w pozostałych elementach, jeżeli jesteśmy skoncentrowani, powinniśmy wygrać. Klucz do wyniku meczu jest raczej w naszych rękach – podkreślił Baranek. W takiej sytuacji podopieczni Martina Demara, jeżeli chcą pozostać w grze, w środę muszą się naprawdę wspiąć na szczyt swoich możliwości, a i to może nie wystarczyć, jeśli siatkarze Tours zagrają tak jak w sobotę.

Tours Volley-Ball – Nantes Rezé Métropole Volley 3:0
(25:20, 25:17, 25:19)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off ligi francuskiej

źródło: inf. własna, lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved