Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy Jastrzębski Węgiel pójdzie w ślady Resovii?

PlusLiga: Czy Jastrzębski Węgiel pójdzie w ślady Resovii?

fot. archiwum

Już w niedzielę dojdzie do trzeciego pojedynku półfinałowego pary Jastrzębski Węgiel - PGE Skra Bełchatów. Po wygranych dwóch spotkaniach u siebie to bełchatowianie stoją przed większą szansą na przypieczętowanie awansu do finału mistrzostw Polski.

Tegoroczne półfinały mistrzostw kraju są szczególne – w obu przypadkach już pierwsze dwa mecze doprowadziły do sytuacji, w której trzeci może wyłonić finalistów rozgrywek. Sztuka ta w piątek nie udała się ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, która we własnej hali przegrała 2:3 z rzeszowianami.

W niedzielę przed podobną szansą staną siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy po dwóch wygranych u siebie pojedynkach z trzecim najlepszym zespołem w Europie do Jastrzębia-Zdroju przyjadą w roli faworytów. Podopieczni Miguela Falaski starają się jednak zachować chłodne głowy i pamiętają, że muszą wygrać jeszcze jedno spotkanie, żeby zachować szansę na złoty medal. Bełchatowianie nie ukrywają także, że przed nimi nie lada wyzwanie i nadchodzący niedzielny pojedynek na pewno dostarczy im wielu emocji. – Pamiętam bardzo dobrze mecze z zeszłego sezonu, kiedy to w Rzeszowie przegraliśmy dwa spotkania i Resovia przyjechała do nas, prowadząc 2:0, prowadziła też 2:0 w trzecim meczu, a my potrafiliśmy to jeszcze wyciągnąć, wrócić do Rzeszowa i dopiero tam przegrać. Dlatego tak naprawdę nie możemy być niczego pewni. Każdy mecz jest inny i Jastrzębski Węgiel też tak będzie do tego podchodził. Teraz jastrzębianie nie mają nic do stracenia i z pewnością będą ryzykować, co może im się opłacić – powiedział po drugim półfinałowym pojedynku środkowy Skry, Karol Kłos. Nie można się dziwić spokojowi tego zawodnika – jest on obecnie najlepiej blokującym siatkarzem PlusLigi, a dotychczasowe starcia z jastrzębianami pokazały, że świetnie radzi sobie także w ataku. W poprzednim meczu zagrał z 75-procentową skutecznością w ofensywie. Według tego środkowego najistotniejsze przed niedzielnym pojedynkiem będą skupienie i determinacja od pierwszego do ostatniego zagrania. – Niezwykle ważna będzie koncentracja, żeby wyjść na boisko tak jak w tym drugim meczu i walczyć o każdą piłkę, w każdej akcji. Ważne też będzie, żeby nie było przestojów – podsumował Kłos.

Podobnego zdania jest kapitan bełchatowskiego zespołu, Mariusz Wlazły, który podczas półfinałowych pojedynków pokazał, że swoim mocnym serwisem i precyzyjną grą na siatce potrafi całkowicie odmienić losy spotkania. – Wszystkie cztery drużyny prezentują wyrównany poziom. W naszej parze może być różnie, bo Jastrzębski Węgiel nieraz pokazał, że potrafi się podnieść po niepowodzeniu. Tak było choćby w ostatnim finale Ligi Mistrzów, kiedy po przegranym półfinale w meczu o trzecie miejsce pokonał Zenit Kazań. To jest play-off i do awansu potrzeba trzech zwycięstw – podkreślił atakujący Skry. Zdobywca trzynastu oczek w drugim meczu z jastrzębianami zaznaczył jednak, że wygrana w kolejnym pojedynku będzie dla całego zespołu spełnieniem najlepszego ze scenariuszów. – Chciałbym, żeby nasza rywalizacja skończyła się już w Jastrzębiu-Zdroju, ale będzie ciężko – zakończył Wlazły.



Niedzielni gospodarze do meczu podejdą w zgoła odmiennych nastrojach – po dwóch poniesionych w Bełchatowie porażkach muszą dać z siebie wszystko, żeby przedłużyć swoje szanse na awans do finału mistrzostw Polski. To, że przed nimi stoi niezwykle trudne zadanie, zdają się potwierdzać sami siatkarze, choć nie ukrywają, że motywacji w nadchodzących meczach na pewno im nie zabraknie. – Nie ma co płakać, trzeba wyjść u siebie, grając na maksimum swoich możliwości. Po tym meczu niewiele mogę powiedzieć, rywale zagrali dużo lepiej od nas, nie wiem, czy gdybyśmy zagrali naszą najlepszą siatkówkę, pozwoliłoby to na zwycięstwo – zaznaczył Michał Łasko. – Teraz u siebie trzeba wyjść na boisko i wygrać dwa kolejne mecze. Na własnym parkiecie zwykle gramy lepiej, będziemy mieć wsparcie kibiców, w sporcie potrzebne jest też szczęście i wierzę, że tym razem szczęście będzie po naszej stronie – podsumował kapitan jastrzębian.

Podopieczni Lorenzo Bernardiego nie podejdą do nadchodzącego spotkania z opuszczonymi głowami i mimo świadomości, że rywalom do awansu potrzeba tylko jednego wygranego meczu, są przekonani, że przy wtórze miejscowych kibiców będą potrafili zaprezentować się od jak najlepszej strony. – Czasami z presją gra się lepiej, wychodziliśmy już z patowych sytuacji i prezentowaliśmy się dobrze. Presja jest wkalkulowana w naszą pracę, więc tutaj nie może być mowy o większej presji czy czymś tam z tyłu głowy. Gramy u siebie, czujemy się mocni, więc czekamy na te spotkania i zapowiadamy niesamowitą walkę z naszej strony – zapewnił środkowy siatkarzy ze Śląska, Patryk Czarnowski. To, że jastrzębianie potrafią walczyć, pokazali między innymi w półfinałowych zmaganiach Pucharu Polski z Asseco Resovią Rzeszów, kiedy całkowicie zdominowali aktualnego mistrza kraju, a nieco później po zaciętym boju brawurowo zdobyli brązowy medal Ligi Mistrzów.

Nie można nie zauważyć, że w tle niedzielnych zmagań ciągle pobrzmiewać będą echa powołań do szerokiej kadry krajowej reprezentacji. Znamiennym jest też fakt, że selekcjoner polskiej drużyny Stéphane Antiga ma zamiar skorzystać z usług przedstawicieli obu drużyn. Francuz w swoim zespole widzi aż czterech przedstawicieli Skry – Karola Kłosa, Pawła Zatorskiego, Andrzeja Wronę i powracającego po długiej przerwie Mariusza Wlazłego. Barwy Jastrzębskiego Węgla mają natomiast reprezentować Damian Wojtaszek oraz Michał Kubiak. Nie ulega wątpliwości, że wszyscy powołani zawodnicy będą starali się nie tylko wypaść dobrze w kontekście gry klubowej, ale także przyszłości – walcząc o miejsce w reprezentacji. – To zobowiązuje i jest ogromnym zaszczytem. Gdzieś czytałem, że kiedyś był taki zwyczaj, że kadrowicze już w trakcie sezonu mieli na klubowych koszulkach orzełka. My teraz tego nie mamy, ale myślę, że ta cała dwudziestka szóstka będzie grała z tym orzełkiem w swoich myślach – zaznaczył środkowy bełchatowian, Andrzej Wrona.

Poprzednie pojedynki niedzielnych gospodarzy ze Skrą pokazały, że oba zespoły są w stanie walczyć o najwyższe krajowe i europejskie cele – szczególnie wyraźnie było to widać w pierwszym półfinałowym meczu tej pary, wygranym w stosunku 3:2 przez podopiecznych trenera Falaski. Należy jednak odnotować, że to właśnie zawodnicy z województwa łódzkiego wydają się bardziej zdeterminowani i głodni sukcesu, bowiem tego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych w kontekście Pucharu Polski i Pucharu CEV. – Takie jest życie, przegraliśmy co przegraliśmy, ale walczymy do końca. Myślę, że mistrzostwo Polski może cieszyć równie mocno, jak Puchar Polski czy Puchar CEV, a może i nawet ucieszy bardziej. W dwóch meczach z Jastrzębskim Węglem było widać, że nie mamy zamiaru się poddawać i mam nadzieję, że jeszcze pokażemy na co nas stać i to nie tylko w jednym meczu w tym sezonie – zapewnił Kłos.

Przed niedzielnym pojedynkiem pytanie nasuwa się jedno – o to, którego z klubów obietnice zostaną spełnione. Wydaje się, że mimo wcześniejszych zwycięstw Skry nie można wskazać jednoznacznego faworyta nadchodzących zmagań, a o końcowym wyniku decydować będzie dyspozycja dnia. Niezależnie od tego, czy wygrają bełchatowianie z dobrze spisującym się ostatnio w przyjęciu Facundo Conte, czy też Jastrzębski Węgiel z rozkręcającym się ze spotkania na spotkanie Alenem Pajenkiem, jedno jest pewne – każde starcie obu ekip przyniesie bardzo dużą dawkę emocji. O tym, jak szybko sięgną one zenitu, będzie się można przekonać już w nadchodzącą niedzielę. Początek spotkania w hali sportowej przy alei Jana Pawła II planowany jest na godzinę 14:45. Ewentualne czwarte spotkanie tych zespołów odbędzie się dzień później, w poniedziałek.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved