Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Resovia Rzeszów niczym feniks z popiołów

Resovia Rzeszów niczym feniks z popiołów

fot. Joanna Skólimowska

Mimo prowadzenia w setach 2:0 siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pozwolili dojść do głosu rywalom z Rzeszowa. Podopieczni Andrzeja Kowala otrzymanej szansy nie zmarnowali, najpierw wyrównując stan zmagań, a następnie wygrywając 3:2 po tie-breaku.

Na początku spotkania bardziej nerwową siatkówkę prezentowali rzeszowianie, o czym świadczyło chociażby autowe zbicie Paula Lotmana. Jednak dobre ataki Dawida Konarskiego pozwalały im toczyć wyrównaną grę z rywalami. Dopiero czapa na Peterze Veresu dała ZAKSIE dwupunktowe prowadzenie (6:4). W tej fazie meczu kędzierzynianie mieli stabilne przyjęcie, a to umożliwiało Pawłowi Zagumnemu rozrzucanie piłek nie tylko na skrzydła, ale także na środek. Po pierwszej przerwie technicznej w ataku pomylił się atakujący mistrza Polski, przez co zaczęła powiększać się przewaga gospodarzy. Podopieczni trenera Kowala próbowali odrabiać straty, ale popełniali zbyt dużo błędów w polu serwisowym. W dodatku od czasu do czasu nadziewali się na blok drużyny z Opolszczyzny, która uciekła im na cztery punkty (16:12). Chwilę później rzeszowskich przyjmujących zagrywką pocelował Dominik Witczak, a dzięki temu gospodarze przybliżali się do sukcesu w premierowej odsłonie. Resovię do walki próbował poderwać Jochen Schoeps, ale jego pojedyncze udane ataki nie były w stanie odmienić obrazu gry. W końcówce gra przyjezdnych zupełnie się posypała. Duża w tym zasługa kędzierzyńskiego bloku, który raz za razem zatrzymywał ataki przeciwników. Ostatecznie gospodarze rozstrzygnęli tę część meczu na swoją korzyść (25:16).

W drugiej odsłonie podopieczni Sebastiana Świderskiego nie zamierzali zwalniać tempa, a błąd Veresa pozwolił im objąć prowadzenie 3:1. Jednak podwójne odbicie Zagumnego oraz szczelny blok dały szansę gościom na powrót do gry. W kolejnych minutach prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale czapa na Konarskim sprawiła, że na pierwszą przerwę techniczną z minimalną przewagą zeszli gracze z Opolszczyzny (8:7). Po niej zaczęły się mnożyć błędy po stronie mistrza Polski. Nieudane zagrania Penczewa i Konarskiego spowodowały, że inicjatywę na boisku zaczęli przejmować gospodarze (11:8). Ale tym razem przyjezdni nie zamierzali tanio sprzedawać skóry. Dobre zagrywki Nikołaja Penczewa oraz Łukasza Perłowskiego pozwoliły im odrobić straty. Wprawdzie w pewnym momencie to Resovia wyszła się nawet na dwupunktowe prowadzenie, ale blok Marcina Możdżonka sprawił, że wynik ponownie zaczął oscylować wokół remisu. W kolejnych minutach oba zespoły walczyły cios za cios. Rzeszowianie nieco ograniczyli liczbę własnych błędów i skuteczniej prezentowali się w ataku, co dawało im nadzieję na rozstrzygnięcie tej partii na swoją korzyść. W decydujących momentach pierwszoplanowe role w swoich drużynach odgrywali obaj atakujący. Spore znaczenie miał także system challenge, bowiem obaj trenerzy co rusz wykorzystywali go do weryfikacji decyzji sędziowskich. Ostatecznie więcej zimnej krwi w nerwowej końcówce zachowali kędzierzynianie, którzy po zbiciu ze środka oraz błędzie Konarskiego triumfowali 27:25.

Trzecią odsłonę z większym animuszem rozpoczęli siatkarze z Podkarpacia, dla których przestrzeń do popełniania błędów zawęziła się niemalże do zera. Skuteczna postawa w ataku Konarskiego i Penczewa pozwoliła Resovii odskoczyć od przeciwników na trzy oczka (6:3). Jednak jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną ZAKSIE udało się nieco zmniejszyć straty. Po niej gra gości zupełnie stanęła. Trzykrotnie na blok przeciwników nadział się Veres, a krótka w wykonaniu Łukasza Wiśniewskiego zaczęła przechylać szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy. Jednak mistrzowie Polski nie pękli. Sygnał do odrabiania strat dał im Konarski, a oczko dołożone przez Piotra Nowakowskiego spowodowało, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Później oba zespoły szły łeb w łeb, choć udane akcje były przeplatane błędami. Tym razem w decydujących momentach lepiej zaprezentowali się przyjezdni, którzy dwukrotnie zatrzymali zbicia przeciwników. W dodatku swoje w ataku zrobił Konarski, a dzięki temu rzeszowianie przedłużyli swoje szanse na zwycięstwo w całym meczu (25:23).



Widać było, że mistrzowie Polski wyraźnie nabrali ochoty do gry. Już na początku czwartego seta asem serwisowym popisał się Konarski, a rzeszowianie toczyli wyrównaną walkę z przeciwnikami. Jednak jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną seria udanych zbić Dominika Witczaka spowodowała, że na prowadzenie wysunęli się gospodarze (8:5). Z każdą kolejną akcją gra kędzierzynian nakręcała się coraz bardziej. Ponownie w ich szeregach zaczął funkcjonować blok, a swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Dick Kooy, w efekcie czego błyskawicznie zaczęli uciekać rywalom. Podopiecznych trenera Kowala do walki próbował poderwać Nowakowski, ale jego koledzy psuli sporo zagrywek. W dodatku ZAKSA miała Witczaka, który grał tego dnia pierwsze skrzypce. W pewnym momencie wygrywała już 16:12, lecz wówczas zdobywcom Pucharu Polski przytrafił się chwilowy kryzys, a udane zastawienie pozwoliło gościom odrobić większość strat (16:17). Chwilę później Resovii udało się doprowadzić do remisu, dzięki czemu złapała siatkarski wiatr w żagle. W tym fragmencie meczu świetnie spisywał się Konarski, a zablokowany został Witczak, przez co rzeszowianie zbliżali się do tie-breaka (23:21). W decydujących momentach przypomniał o sobie Nowakowski, a błąd ZAKSY przypieczętował sukces ekipy z Podkarpacia w tej części spotkania (25:22).

Na początku tie-breaka punktową zagrywką popisał się Kooy, ale dwa błędy Wojciecha Ferensa powodowały, że wynik wciąż oscylował wokół remisu. W kolejnych minutach obie drużyny walczyły cios za cios, ale więcej problemów ze zdobywaniem punktów mieli kędzierzynianie. Przed zmianą stron świetnie z krótkiej zaatakował Grzegorz Kosok, a zbicie Penczewa dało gościom dwa oczka przewagi (8:6). Po zmianie stron Resovia dobrze prezentowała się na środku siatki, a kontra Veresa zaczęła przechylać szalę zwycięstwa na jej korzyść (12:9). W decydujących momentach przez blok przyjezdnych nie przebił się zmęczony Witczak, w efekcie czego mistrzowie Polski triumfowali 15:10, a dzięki temu przedłużyli półfinałową rywalizację.

MVP meczu: Piotr Nowakowski

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Resovia Rzeszów 2:3
(25:16, 27:25, 23:25, 22:25, 10:15)

Składy zespołów:
ZAKSA: Witczak (32), Zagumny (1), Wiśniewski (8), Kooy (21), Ruciak (2), Możdżonek (8), Gacek (libero) oraz Pilarz, Ferens (1) i Bociek
Resovia: Konarski (30), Lotman, Nowakowski (12), Tichacek (2), Perłowski (8), Veres (9), Ignaczak (libero) oraz Kosok (3), Schoeps (2), Drzyzga i Penczew (12)

Stan rywalizacji: 2:1 dla ZAKSY

Zobacz również:
Wyniki play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved