Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Olsztynie druga odsłona bitwy o miejsca 5-8

PlusLiga: W Olsztynie druga odsłona bitwy o miejsca 5-8

fot. archiwum

Po wygranej na terenie przeciwnika siatkarze AZS-u Olsztyn stoją przed szansą zakończenia rywalizacji z Effectorem Kielce. Już w sobotę w drugim pojedynku decydującym o miejscach 5-8 siatkarskiej ekstraklasy oba zespoły spotkają się w Olsztynie.

Zawodnicy AZS-u Olsztyn podejdą do sobotniego spotkania z bardziej spokojnymi głowami – po pewnym zwycięstwie na wyjeździe podopieczni Krzysztofa Stelmacha są już o krok od zakończenia rywalizacji z Effectorem. Każda wyższa pozycja niż ósma na pewno jest dla nich wyróżnieniem, ponieważ przed sezonem zespół ten nie był stawiany w gronie faworytów do gry w fazie play-off. Na przestrzeni rozgrywek olsztynianie udowodnili jednak, że zasługują na swoje miejsce w najlepszej „ósemce” PlusLigi. Widać to było w poprzednim spotkaniu z zawodnikami z Kielc, kiedy oba zespoły walczyły niemalże jak równy z równym i to niuanse decydowały o finalnym zwycięstwie AZS-u. W oczy rzucała się przede wszystkim gra powołanego do szerokiej kadry krajowej reprezentacji Piotra Haina. Młody środkowy od samego początku sezonu w bloku prezentuje równą i bardzo wysoką dyspozycję – to właśnie w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła zdecydowanie góruje nad rywalami, a jego dobra postawa zaowocowała drugim miejscem wśród najlepszych siatkarzy na tej pozycji w PlusLidze. W ostatnim pojedynku z Effectorem zapisał on na koncie swojej drużyny jedenaście punktów, grając na 83 procentach skuteczności w ataku. Prawie równie dobrze zaprezentował się Pablo Bangolea – zdobywca piętnastu oczek nie tylko popisywał się w ofensywie, ale także przyjmował piłki posyłane przez rywali na poziomie 60 procent. Mimo dość pokaźnej zdobyczy punktowej z kolei niezbyt wyraźnie na boisku prezentował się Grzegorz Szymański – olsztyński atakujący na 35 piłek posyłanych do niego przez Macieja Dobrowolskiego „skończył” jedynie jedenaście. Świetnego pojedynku nie rozegrał także ósmy wśród najczęściej punktujących zawodników siatkarskiej ekstraklasy – Rafał Buszek. Zdobywca dwunastu oczek w meczu z Effectorem wyróżnił się natomiast na siatce, bowiem dwukrotnie zablokował przeciwników. Należy jednak pamiętać o tym, jak sportowo niewiele dzieli ekipę z Olsztyna od kielczan – w nadchodzącym spotkaniu Effector musi zrobić wszystko, by podporządkować sobie rywali, co może stanowić trudny orzech do zgryzienia dla AZS-u. – W poczynaniach obu drużyn widać było nerwowość i niepewność. Obie nie pokazały na pewno tego, na co je stać. My strasznie rozpoczęliśmy spotkanie, tak jakbyśmy byli sparaliżowani, przeszkadzały nam nawet proste rzeczy. Jestem zadowolony z wyniku, ale nie z gry. Ale niektórzy mówią, że lepiej wygrać 3:0, nie grając najlepiej, niż przegrać po świetnej grze – podsumował ostatnie zmagania szkoleniowiec olsztynian. Czy i tym razem zawodnicy AZS-u postawią na wynik a nie na styl, w jakim się zaprezentują? Mogłoby się wydawać, że mimo wszystko większość atutów leży po ich stronie, ponieważ do pojedynku z sobotnimi rywalami mogą podejść spokojniejsi o wygraną na wyjeździe. Nie ulega jednak wątpliwości, że presja rośnie w miarę wzrostu wagi wyniku, więc w nadchodzącym spotkaniu obu ekip na pewno nie zabraknie emocji.

Mimo przegranej we własnej hali wydaje się, że podopieczni Dariusza Daszkiewicza do sobotniego meczu podejdą pewni siebie, głównie dzięki bardzo dobrej dyspozycji lidera ich drużyny, Sławomira Jungiewicza. Dwunasty wśród najczęściej punktujących siatkarzy PlusLigi w większości spotkań był wiodącą postacią swojego zespołu, a w pojedynku z olsztynianami zapisał na koncie Effectora aż osiemnaście oczek. Sam zawodnik nie ukrywał zawodu spowodowanego wynikiem poprzedniej potyczki z AZS-em, ale zapewnił, że on i jego koledzy zrobią wszystko, by sobotni pojedynek nie był ostatnim tej pary w trwającym sezonie. – Jak widać wynik wskazuje 3:0 i to na korzyść olsztynian, ale według mnie mieli oni trochę szczęścia. Byli zdecydowanie lepsi w kontrach i to dzisiaj zdecydowało o zwycięstwie. Mieliśmy kilkupunktowe prowadzenie, po czym AZS nas doganiał i taka sytuacja była również w drugą stronę – zauważył Jungiewicz.Trochę był to mecz nerwów, bo przecież znamy się doskonale z zawodnikami z Olsztyna, niczym nas właściwie nie zaskoczyli. Jedyne, co możemy teraz zrobić, to wyciągnąć wnioski i jechać do Olsztyna po zwycięstwo – zakończył atakujący kielczan. Różnicę pomiędzy rywalizującymi drużynami było widać nie tyle w ofensywie, co w obronie – poprzedni pojedynek nie należał bowiem do najlepszych, jeżeli chodzi o defensywę zawodników trenera Daszkiewicza. Cały zespół przyjmował na poziomie 52 procent, a najskuteczniejszy w tym elemencie Bartosz Kaczmarek odnotował jednie 25 procent perfekcyjnego przyjęcia. Zdecydowanie najsłabiej w tym elemencie zaprezentował się jednak Cristian Poglajen – zdobywca dziesięciu punktów w tym meczu „obronił” zaledwie jedną trzecią piłek posyłanych w jego stronę. Całkiem nieźle walczył Adrian Buchowski – młody przyjmujący w każdym elemencie popisywał się ponad 60-procentową skutecznością. Po meczu zaznaczył także, że w pierwszym pojedynku z AZS-em najbardziej bolały go decyzje sędziów i proste błędy, w jakie obfitowała gra zespołu. – Szkoda tego pierwszego seta, gdzie mieliśmy dużą przewagę. Straciliśmy ją właściwie na jednym ustawieniu, kilka mocnych zagrywek i set się odwrócił. Myślę, że gdybyśmy otworzyli ten mecz od zwycięstwa, to inaczej mógłby się on potoczyć. W drugiej partii trochę odwróciła się karta, ale mieliśmy swoje szanse i niestety nie potrafiliśmy ich wykorzystać – przyznał dwudziestotrzylatek. – Jedziemy do Olsztyna walczyć i myślę, że jeżeli dalej będziemy tak pracować, to mamy spore szanse w kolejnych spotkaniach – zapewnił Buchowski.

W tym sezonie oba rywalizujące ze sobą zespoły spotkały się cztery razy – w rundzie zasadniczej kielczanie dwukrotnie musieli uznać przewagę rywali z Olsztyna, którzy zarówno w województwie świętokrzyskim, jak i u siebie pokonali Effectora 3:1. Drużyny spotkały się ponownie po przegranych meczach w najlepszej „ósemce”, kiedy to Resovia Rzeszów w trzech spotkaniach zdominowała podopiecznych trenera Daszkiewicza, a ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zrobiła to samo z AZS-em. Pierwszy pojedynek sobotnich rywali obfitował w błędy po obu stronach, a tym, co zaważyło na wygranej zawodników z Olsztyna 3:0, był wyższy współczynnik poprawnego przyjęcia. W tym elemencie siatkarze z Kielc nieco zawiedli – grali oni łącznie z 52-procentową skutecznością i popełnili siedem błędów przy 62 procentach przyjęcia rywali i ich dwóch pomyłkach. Kluczem do pokonania siatkarzy trenera Stelmacha wydaje się więc poprawienie skuteczności w defensywie i utrzymanie dobrego poziomu ataku, w którym zapewne znów brylować będzie Jungiewicz.



Czy na terenie przeciwnika Effectorowi uda się przedłużyć swoje szanse na zwyciężenie w rywalizacji z olsztynianami? Tego dowiemy się już w sobotę. Początek meczu planowany jest na godzinę 17.00. Ewentualne trzecie spotkanie obu zespołów obędzie się w niedzielę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved