Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > II liga K: Horror w Łodzi dla ŁKS, Joker również z wygraną

II liga K: Horror w Łodzi dla ŁKS, Joker również z wygraną

fot. Mariusz Federowicz

Sporo emocji przeżywali kibice w pierwszym dniu turnieju finałowego w Łodzi. Joker Świecie pokonał 3:1 Pogoń Proszowice, a w drugim spotkaniu ŁKS prowadził już 2:0 z AZS-em Politechniki Śląskiej Gliwice, potem w tie-breku przegrywał 3:11 i... wygrał.

Pierwszy mecz łódzkiego finału II ligi kobiet pomiędzy Jokerem Mekro Świecie a Paleo Pogonią Proszowice rozpoczął się od dość nerwowej gry, pełnej błędów z obu stron siatki. Po błędzie w przyjęciu libero zespołu ze Świecia, Alicji Walczak oraz błędzie podwójnego odbicia po stronie Jokera, proszowianki wyszły na prowadzenie 8:6, ale po chwili popsuły zagrywkę. Joker w końcu zaczął skutecznie atakować, a trudna zagrywka Katarzyny Wenerskiej pozwoliła wyjść zespołowi ze Świecia na prowadzenie 10:9. Trzy kolejne piłki wygrane przez Pogoń zmusiły jednak trenera Andrzeja Nadolnego do wzięcia przerwy. Mistrzynie grupy I nie mogły odrobić straty i zbliżyć się na mniej niż dwa punkty do uważnie grających w bloku i obronie rywalek. Dopiero po kiwce Magdaleny Lenz zdołały wyrównać (18:18), ale proszowianki znów wyszły na prowadzenie. Skutecznie blok rywalek obijała Agnieszka Woźniak i było już 21:19 dla Pogoni. Przegrywając 21:24, trener Andrzej Nadolny poprosił jeszcze o drugą przerwę, ale po chwili to proszowianki cieszyły się z wygranej w pierwszym secie. W drugim secie trener Jokera przerwał grę już po pierwszych trzech wymianach, przegrywając 0:3. Zawodniczkom ze Świecia wciąż niewiele wychodziło, na boisku pojawiła się Monika Kutyła, a Pogoń po ataku Jagody Szkodny prowadziła już 7:4. Joker w końcu wziął się za odrabianie strat, po asie serwisowym Eweliny Toborek doprowadził do wyrównania, ale młody zespół Pogoni nie rezygnował. Coraz lepiej w ataku jednak prezentowała się zarówno Toborek, jak i Magdalena Lenz, Joker dołożył do tego szczelny blok i wyszedł na prowadzenie 14:11. Podopieczne trenera Dariusza Pomykalskiego bardzo ofiarnie grały w obronie, coraz bardziej jednak dawała o sobie znać przewaga fizyczna i wzrostowa zespołu ze Świecia. Pogoń Pogoni przyniosła w końcu efekt, po kolejnym błędzie rywalek proszowianki zbliżyły się do nich na odległość jednego punktu (19:20) i o przerwę poprosił trener Nadolny. W końcówce zespół z Małopolski doprowadził do remisu 22:22, jednak atak Toborek, a potem skuteczny blok dał wygraną Jokerowi.

Początek trzeciej partii upłynął pod znakiem ogromnego zamieszania z ustawieniami zespołów. Po kilkuminutowej przerwie zespoły wróciły do gry przy stanie 4:4. Przedłużająca się przerwa deprymująco podziałała na zespół ze Świecia, który stracił kilka punktów z rzędu, szybko jednak po ataku Izabeli Hohn doprowadził do wyrównania. Błędy własne jednak sprawiły, że Joker znów przegrywał (9:11) i trener Andrzej Nadolny przywołał zespół do ławki rezerwowych na 30 sekund. Mistrz grupy I znów odrobił straty i dzięki dobrej grze na środku siatki Alicji Wójcik wyszedł na dwupunktowe prowadzenie. W dalszej części tego seta oba zespoły grały falami – to zdobywały kilka punktów z rzędu, to kilka traciły, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W końcówce to zespół ze Świecia przejął inicjatywę, zyskał dwupunktową przewagę, którą jeszcze powiększył i ostatecznie wygrał do 21. Czwarty set doskonale zaczęły siatkarki Pogoni, które do przerwy na żądanie trenera Nadolnego prowadziły już 5:1. Joker próbował odrabiać straty, ale własne błędy skutecznie mu to uniemożliwiały. Po asie serwisowym Jagody Szkodny było już 12:8 dla Pogoni. Joker jednak rzucił się do odrabiania strat, nie do zatrzymania w ataku była Ewelina Toborek i po chwili na tablicy wyników widniał remis 14:14. W zespole ze Świecia coraz lepiej spisywała się Izabela Hohn, młode siatkarki z Proszowic jednak nie zamierzały rezygnować (18:18). W końcówce seta dało o sobie znać doświadczenie siatkarek Jokera, które nie wypuściły z rąk swojej szansy i wygrały 31:29 i całe spotkanie 3:1. – Dziewczyny bardzo fajnie zagrały w pierwszym secie, w czwartym też niewiele nam brakowało, a doprowadzilibyśmy do tie-breaka. Dla nas ważne jest, że możemy rywalizować tu z tak dobrymi zespołami – mówił po meczu trener Pogoni Dariusz Pomykalski.

To był nerwowy mecz, mieliśmy problemy na początku. Wszyscy mówili, że to najłatwiejszy przeciwnik, najmniej o nim wiedzieliśmy i na początku to było widać. W czwartym secie wygraliśmy dopiero w końcówce, ale już to lepiej wyglądało – stwierdził trener Jokera, Andrzej Nadolny.Musimy w kolejnych meczach zagrać o wiele lepiej, żeby powalczyć o zwycięstwo – dodał.



MUKS Joker Mekro Świecie – Paleo Pogoń Proszowice 3:1
(21:25, 25:23, 25:21, 31:29)

Składy zespołów:
Joker: Toborek, Hohn A., Wójcik, Wenerska, Lenz, Hohn I., Walczak (libero) oraz Kutyła i Strządała
Pogoń: Koperczak, Żyła, Szkodny, Skowron, Rydzyńska, Woźniak, Bucka (libero) oraz Kośmider

Początek drugiego meczu pomiędzy ŁKS-em Commercecon Łódź a AZS-em Politechniki Śląskiej Gliwice przebiegał pod znakiem zaciętej walki punkt za punkt. Pierwsze przewagę wypracowały sobie siatkarki ze Śląska, które po ataku Magdaleny Kluzy wyszły na prowadzenie 7:5. Łodzianki szybko jednak opanowały grę i po ataku Agnieszki Wołoszyn prowadziły 9:8. ŁKS szybko poczuł, że gra we własnej hali, rywalki coraz częściej się myliły i przewaga gospodyń rosła. Po skutecznym ataku Gabrieli Borawskiej łodzianki prowadziły już 15:11. Gliwiczanki rozpoczęły odrabianie strat, po asie serwisowym Magdaleny Kluzy trener Michał Cichy poprosił o przerwę, gdy jego zespół prowadził 17:15. Dwupunktową przewagę dzięki skutecznym atakom i zagrywce Katarzyny Jaszewskiej łodzianki utrzymały aż do końcówki seta. W niej skuteczna zagrywka Agaty Kucharczyk i atak Gabrieli Borawskiej po bloku dały ŁKS-owi wygraną 25:22. W drugim secie oba zespoły wymieniały się skutecznymi atakami i pojedynczymi błędami, dopiero po asie serwisowym Borawskiej ŁKS wypracował sobie dwupunktową przewagę (6:4). Świetnie rozgrywała Aleksandra Filip, doskonale w bloku spisywała się Klaudia Gajewska i przewaga ŁKS-u systematycznie rosła. Po kolejnym ataku dobrze dysponowanej Borawskiej o przerwę poprosił trener Krzysztof Czapla (12:7). Po niej AZS zaczął skuteczniej grać blokiem, ale łodzianki wciąż nie oddawały pola rywalkom. W ataku nie do zatrzymania była Borawska, świetnie broniła libero Alicja Markiewicz, a po ataku Karoliny Suwińskiej bez bloku ze środka siatki było już 17:11. W zespole AZS-u poderwać do walki próbowały się jeszcze Magdalena Kluza i Sylwia Pastuszko, ale na dobrze dysponowane tego dnia łodzianki to było za mało. Po ataku w aut Patrycji Flakus ŁKS prowadził już 22:14, ale gliwiczanki zdobyły trzy kolejne punkty z rzędu i dość szybko prośbą o przerwę zareagował trener Michał Cichy. W końcówce blok Karoliny Suwińskiej i atak Gabrieli Borawskiej dały ŁKS-owi wygraną do 18.

Łodzianki trzeciego seta rozpoczęły od prowadzenia 4:1, gliwiczanki szybko jednak wróciły do gry i po ataku z drugiej linii Karoliny Pawłowskiej był już z remis 5:5. AZS nie zwalniał, łodzianki miały coraz więcej problemów z przyjęciem zagrywki i po chwili przegrywały już 7:10. Na boisku pojawiła się Kamila Łuczak, ale obraz gry się nie zmienił. Po kiwce Patrycji Flakus gliwiczanki prowadziły już 15:8 i trener Michał Cichy poprosił o drugą przerwę w tym secie. Podopieczne trenera Krzysztofa Czapli nie zwalniały, świetnie grając blokiem. W pewnym momencie ich przewaga wynosiła już dziesięć punktów (19:9), a ŁKS zupełnie nie przypominał drużyny z pierwszych dwóch setów. Po ataku Sylwii Pastuszko ze środka siatki AZS miał piłkę setową przy stanie 24:12, po chwili Karolina Suwińska zaatakowała w aut i ŁKS wysoko przegrał tę partię do 12. Na początku czwartej partii gliwiczanki popisowo grały zagrywką i blokiem i przy stanie 4:1 dla AZS trener Michał Cichy już poprosił o przerwę. Po niej ataki Agnieszki Wołoszyn i Kamili Łuczak pozwoliły łodziankom wrócić do gry, a po zbiciu Katarzyny Jaszewskiej był remis 9:9. Gliwiczanki szybko jednak znów wyszły na trzy punkty przewagi po bloku na Wołoszyn i trener Cichy wykorzystał drugą przerwę przysługującą mu w tym secie. Łodzianki popisywały się pojedynczymi wyśmienitymi akcjami, ale nie potrafiły dogonić rywalek. Po autowym ataku Agnieszki Wołoszyn AZS prowadził 21:16. Gliwiczanki nie zmarnowały już tej przewagi i po ataku Kamili Łuczak w antenkę wygrały do 19 i doprowadziły do tie-breaka.

Decydującą partię lepiej rozpoczęły gliwiczanki, które po ataku Karoliny Pawłowskiej prowadziły 3:1. Gdy Magdalena Kluza po skosie zdobyła kolejny punkt dla AZS-u, trener Michał Cichy, przegrywając 1:6, wykorzystał już drugą przerwę. Zmiana stron boiska nastąpiła po kolejnym błędzie łodzianek w przyjęciu i przy sześciopunktowej przewadze gości. Gdy Patrycja Flakus zdobyła kolejny punkt zagrywką (10:3), mało kto już w łódzkiej hali MOSiR wierzył w sukces gospodyń. Wtedy to jednak na zagrywkę weszła Agata Kucharczyk i po kiepskich przyjęciach rywalek łodzianki skutecznie dwa razy zablokowały ich ataki. Po ataku Magdaleny Kluzy AZS prowadził 12:7, ale już przy stanie 13:9 trener Krzysztof Czapla poprosił o drugą przerwę. Po niej łodzianki zdobyły… cztery punkty z rzędu. W końcówce ŁKS dokonał rzeczy niemożliwej i wygrał 17:15. – Sam się zastanawiam, co się stało po tym drugim secie. Rywalki zaczęły grać lepszą zagrywką, utrudniając nam przyjęcie. Dobrze broniły, zamieniały to na skuteczne kontry i strasznie nas to deprymowało. Na całe szczęście wróciliśmy do gry w tie-breaku… – mówił po meczu zmęczony, ale uśmiechnięty trener łodzianek, Michał Cichy.Przy 3:11 mówiliśmy dziewczynom, że trzeba zaryzykować. Wróciła nam zagrywka, seria Agaty Kucharczyk, potem Oli Filip, trafiliśmy rywala w takim ustawieniu, że nam się udało – dodał trener ŁKS.

AZS Politechniki Śląskiej Gliwice – ŁKS Commercecon Łódź 2:3
(22:25, 18:25, 25:12, 25:19, 15:17)

Składy zespołów:
AZS: Pastuszko, Piasta, Flakus, Perlińska, Kluza, Pawłowska, Samul (libero) oraz Pawlikowskaja, Lech, Wrzeszcz, Bekier i Ponikowska
ŁKS: Suwińska, Borawska, Wołoszyn, Gajewska, Filip, Jaszewska, Markiewicz (libero) oraz Kucharczyk, Łuczak, Wasiak, Lipińska i Drożdzińska

Zobacz również:
Wyniki i tabela turnieju finałowego II ligi kobiet w Łodzi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved