Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Czy warszawianie zakończą jutro mazowiecką batalię o miejsca 5-8?

Czy warszawianie zakończą jutro mazowiecką batalię o miejsca 5-8?

fot. archiwum

Już w sobotę mogą się rozstrzygnąć losy mazowieckiej batalii o prawo gry o 5. miejsce. W Radomiu miejscowi Czarni podejmą AZS Politechnikę Warszawską i zrobią wszystko, by przedłużyć rywalizację. Akademicy wygrali pierwsze spotkanie 3:0.

Tegoroczna runda zasadnicza w wykonaniu zarówno radomskiego beniaminka, jak i inżynierów może być uznana za udaną – obu ekipom udało się awansować do czołowej ósemki, co nie udało się kilku drużynom z większym potencjałem. Jednak zawodnicy obu zespołów zapowiadali, że na tym nie poprzestaną i w play-off powalczą. Jak na razie ze swoich zapowiedzi lepiej wywiązują się siatkarze Politechniki, którzy w bólach zapewnili sobie siódme miejsce – decydował o tym ostatni mecz, w którym inżynierowie zmierzyli się na własnym parkiecie z BBTS-em Bielsko-Biała. Po wygranej 3:1 nad bielszczanami podopieczni Jakuba Bednaruka w ćwierćfinałach zmierzyli się ze Skrą Bełchatów, której zdołali urwać zaledwie dwa sety, ale zaprezentowali niezłą grę.

Nieco gorzej wygląda to w przypadku radomian, którzy od momentu kiedy wygrywając – notabene również z bielszczanami – 3:0 na własnym parkiecie 14 lutego, nie odnieśli już od tego momentu żadnej wygranej. Mało tego, w żadnym z trzech meczów z Jastrzębskim Węglem, który był ich pierwszym przeciwnikiem w play-off, nie wygrali nawet jednej partii i tylko dwa razy udało im się przekroczyć barierę 20 punktów w secie. Podopiecznym Roberta Prygla pozostała więc walka o miejsca 5-8 i tu na ich drodze stanął AZS. Po rundzie zasadniczej, w której radomianie dwukrotnie pokonali warszawian za trzy punkty (3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe), wydawało się, że to oni są faworytami tej konfrontacji. Ale wtedy po raz kolejny okazało się, że play-off rządzi się własnymi prawami. W pierwszym spotkaniu, które odbyło się w zeszłą niedzielę w warszawskiej Arenie Ursynów, to akademicy byli górą. Nie był to może perfekcyjny mecz w ich wykonaniu, ale na tyle dobry, by pokonać 3:0 przeciwnika. W warszawskiej ekipie brylował Paweł Adamajtis, który skończył aż 76% ataków, dołożył punkt zagrywką i trzy blokiem, w sumie notując na swoim koncie aż 20 oczek. Po drugiej stronie siatki najlepiej punktowali Bartłomiej Bołądź i Jakub Wachnik – obaj zdobyli po 10 punktów. Co ciekawe, w obu ekipach mieli okazję po raz pierwszy po dłuższej przerwie zaprezentować się rekonwalescenci. Artur Szalpuk tego meczu do udanych nie zaliczy, bowiem w drugim secie zmienił go Paweł Kaczorowski, natomiast Wytze Kooistra zastąpił Bartłomieja Bołądzia i swój powrót może uznać za znacznie bardziej udany, chociaż losów meczu nie udało mu się odwrócić.

W takiej sytuacji warszawianie będą chcieli oczywiście skończyć rywalizację już w drugim meczu. – Teraz trzeba pojechać i pokonać ich drugi raz w Radomiu i będziemy walczyć o piąte miejsce. Im szybciej zakończymy rywalizację, tym lepiej, więcej zdrowia zaoszczędzimy – powiedział Artur Szalpuk. Jednak radomianie we własnej hali na pewno tanio skóry nie sprzedadzą. Przestrzegał przed tym Jakub Bednaruk, słusznie zauważając po pierwszym spotkaniu, że rywalizacja się jeszcze nie skończyła. – Żeby wygrać w Radomiu, musimy zagrać zdecydowanie lepiej niż dzisiaj, bo tam będzie naprawdę ciężko i musimy być też przygotowani na to, że będą bardzo trudne mecze. To jest najważniejsze, żeby te pięć dni teraz przepracować i jechać, nic się nie skończyło, to jest tylko pierwszy mecz, na razie to jest tylko 1:0 – powiedział za raz po meczu trener inżynierów. Wygrana radomian w sobotę nie tylko przedłużyłaby ich szanse na walkę o piąte miejsce, ale na pewno też podbudowałaby ich morale. Sprawiają bowiem ostatnio wrażenie, jakby sam awans do czołowej ósemki ich usatysfakcjonował i nie są w stanie wykrzesać z siebie motywacji do walki, którą imponowali na początku sezonu. Najlepiej to było widać w meczu z Politechniką, co zresztą nie umknęło uwadze Roberta Prygla. Dwa tygodnie wcześniej myślimy o tym meczu, obiecujemy wszystkim wkoło, że będziemy walczyć, wynik jest zawsze sprawą otwartą, a wychodzi kilku smutnych zawodników, zamiast się cieszyć z tego, że są na boisku i mogą pograć, chodzą wkoło smętni. Nie mogę akceptować takiej postawy – nie krył rozgoryczenia trener Czarnych. Jeśli jego podopieczni chcą przedłużyć swoje szanse na walkę o piąte miejsce, muszą jutro zagrać zupełnie inaczej niż ostatnio. Jedno jest pewne – zwycięzcę jutrzejszego meczu trudno wytypować, może się okazać, że oba zespoły będą musiały spotkać się również w niedzielę, by rozstrzygnąć losy rywalizacji. Trzeci mecz odbyłby się również w Radomiu. Początek sobotniego i ewentualnie niedzielnego spotkania o godz. 17.00.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved