Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Bogumiła Pyziołek: Dlaczego miałybyśmy teraz nie zdobyć złota?

Bogumiła Pyziołek: Dlaczego miałybyśmy teraz nie zdobyć złota?

fot. Łukasz Krzywański

Impel Wrocław po raz pierwszy w historii klubu wystąpi w ścisłym finale mistrzostw Polski. - Warto było być wierną temu zespołowi i być tyle lat we Wrocławiu - przyznaje Bogumiła Pyziołek, która w tej drużynie występuje od sezonu 2001/2002.

Rok 1986 to zarówno dla zespołu z Wrocławia, jak i ciebie szczególna data. Chociaż niewykluczone, że rok 2014 może być jeszcze bardziej wyjątkowy…

Bogumiła Pyziołek:Zdecydowanie tak. Dzisiaj to jest historyczny moment, bardzo podniosły. W 1986 roku klub z Wrocławia zdobył brązowy medal, teraz już jest pewne srebro. Co najmniej srebro, a będziemy walczyć o złoto. To mój rocznik – tym bardziej jestem szczęśliwa.

Jakie to uczucie tworzyć historię klubu i dolnośląskiej siatkówki?



– Wspaniałe! Jestem tutaj od dawien dawna, od sezonu 2001/2002. Bardzo długo czekałam na tę chwilę. Dotychczas częściej walczyłyśmy w tej drugiej piątce. To niesamowite uczucie być tutaj tyle i w końcu zdobyć ten upragniony medal.

Wspomniałaś o swojej wieloletniej obecności w ekipie z Wrocławia. Teraz, kiedy za kilka dni przyjdzie wam rywalizować o najważniejsze trofeum na krajowym podwórku, możesz chyba przyznać, że opłacało się związać z tą ekipą?

– Właśnie, to prawda. W tym momencie mam takie uczucie, że warto było być wierną temu zespołowi i być tyle lat we Wrocławiu. Doczekałam się walki o ten najważniejszy kruszec ORLEN Ligi. Dlatego tym bardziej się cieszę i obiecuję, że powalczymy o złoto.

Przechodząc bezpośrednio do ostatniego pojedynku z zespołem z Sopotu. Czy o waszej wygranej zadecydowała szczególnie trzecia partia, która dosłownie w ostatniej chwili padła waszym łupem?

– Wydaje mi się, że ten mecz nie był na tak dobry poziomie, jak pierwsze spotkanie we Wrocławiu. Zabrakło agresywnej gry na zagrywce, były drobne problemy w przyjęciu. Rywalki natomiast poprawiły praktycznie wszystkie elementy w swojej grze i stawiły o wiele większy opór. Kluczowy rzeczywiście był ten przedostatni set. Sopocianki miały nas na widelcu, ale udało nam się je dogonić. Świetną zmianę dała Kasia Konieczna – trzeba to podkreślić, naprawdę pociągnęła w końcówce naszą grę. My natomiast uwierzyłyśmy, że skoro jesteśmy w stanie wygrać tak ciężkiego seta, to możemy też wygrać cały mecz.

Jak możesz natomiast ocenić całą rywalizację z Atomem Treflem Sopot?

Na pewno żałowałyśmy bardzo, że nie udało się wygrać tego meczu w Sopocie. Miałyśmy piłkę meczową w górze i niestety nie udało się przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść. Była to ogromna szkoda, bo w przypadku wygranej wracałybyśmy do Wrocławia, prowadząc 2:0 w rywalizacji. Aczkolwiek tak jak podkreślałam przed całą rywalizacją, jeden wygrany mecz na terenie rywala to też jest bardzo dobra zaliczka przed rewanżami we własnej hali. Mamy wspaniałych kibiców, to jest nasza hala i marzyłyśmy o tym, żeby zakończyć tutaj tę rywalizację.

Zarówno was, jak i siatkarek z Sopotu zabrakło w turnieju finałowym Pucharu Polski. Czy to utrudniało nieco przygotowania, trudno było się spodziewać, co pokażą rywalki?

– Chyba nie do końca. Zespół z Muszyny grał w Pucharze Polski, pokazał się tam z rewelacyjnej strony, a w rywalizacji z nami już nie udało im się zagrać na takim poziomie. Prawdę mówiąc, my też nie grałyśmy wszystkiego, na co nas stać w ćwierćfinałach. My i ekipa z Sopotu rzeczywiście miałyśmy trochę więcej czasu, żeby popracować. Każdy zrobił jakąś tam swoją robotę. Cieszymy się, że odrobiłyśmy lekcję i narzuciłyśmy styl gry. Mniej nas już wtedy interesowało, co pokażą sopocianki, bardziej skupiłyśmy się na sobie.

Teraz jest krótka chwila na radość z awansu, ale już lada dzień czeka was walka w ścisłym finale. W finale, gdzie spotkają się dwa zespoły tworzące swoją historię, zespoły z wielkimi ambicjami i wolą walki. Rozumiem, że zapowiadacie walkę o złoto?

– Oczywiście, że tak. Awansowałyśmy teraz do tego ścisłego finału. Dlaczego miałybyśmy teraz nie zdobyć złota? Chciałyśmy bardzo awansować do ścisłej czwórki. Wiedziałyśmy, że rywalizacja z Muszynianką będzie bardzo trudna. Wiedziałyśmy, że musimy awansować do tej czwórki. Można przyznać, że zawiodłyśmy trochę w europejskich pucharach i w Pucharze Polski. Teraz, kiedy weszłyśmy do czwórki, udało się w czterech spotkaniach pokonać aktualne mistrzynie Polski. Skoro udało nam się dokonać tak wiele, to dlaczego w finale mamy nie pokusić się o wygraną z faworytem? Nie ukrywajmy, że dla wielu faworytem będzie Chemik Police, ale my nie zamierzamy poddać się bez walki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved