Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Adam Miotk: Dobrych zawodników poznaje się po tym, jak kończą

Adam Miotk: Dobrych zawodników poznaje się po tym, jak kończą

fot. archiwum

Juniorzy Trefla Gdańsk w toczących się w ubiegłym tygodniu mistrzostwach Polski uplasowali się na piątym miejscu. - Wywalczyliśmy piąte miejsce, więc na takie zasługujemy, choć przy odrobinie szczęścia mogliśmy wrócić z medalem, przyznał trener Trefla, Adam Miotk.

Czy piąte miejsce uzyskane w Bydgoszczy to wynik dobry, zły czy po prostu realnie oddający wasze miejsce w juniorskiej hierarchii?

Adam Miotk:Jak już wcześniej powiedziałem w jednym z wywiadów, wyniki w szkoleniu zawodników są dla nas drugorzędna sprawą. Udział w finale mistrzostw Polski jest dla każdego dużym wydarzeniem i osiągnięciem. Jadąc na turniej, chcieliśmy walczyć i zdobywać doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości w siatkówce seniorskiej. To jest najważniejsze. Wywalczyliśmy piąte miejsce, więc na takie zasługujemy, chociaż uważam, że przy odrobinie szczęścia mogliśmy wrócić z medalem.

Przed wyjazdem do Bydgoszczy w drużynie dało się wyczuć optymizm i wiarę w to, że na MPJ możecie wywalczyć miejsce na podium. Tak się jednak nie stało. Jak chłopacy przyjęli ten wynik?



– Rzeczywiście byliśmy nastawieni bardzo pozytywnie i z dużym optymizmem pojechaliśmy na MPJ. Teraz mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z rezultatu, jaki osiągnęliśmy, bo nie ukrywam, że ciężko było się podnieść po przegranym pierwszym i drugim meczu. Taka sytuacja nas załamała i wykluczyła nasze szanse walki o medale. Pochwaliłem jednak moich zawodników po przegranym meczu ze Skrą Bełchatów. Potrafiliśmy się podnieść i gdyby nie kilka błędów sędziowskich, to doprowadzilibyśmy do tie-breaka, a wówczas rozgrywki mogłyby się różnie potoczyć. Dobrych zawodników poznaje się po tym, jak kończą, a nie zaczynają, oraz jak sobie radzą w trudnych sytuacjach. Niewątpliwie my w takiej byliśmy i się podnieśliśmy, wygrywając pozostałe trzy mecze.

Czego zabrakło w starciach z rywalami z Bełchatowa i Bydgoszczy? Wszystko mogło się potoczyć inaczej, gdybyście w czwartej partii meczu ze Skrą utrzymali sześciopunktowe prowadzenie…

Każdy mecz był inny. W pierwszym meczu gospodarze zaskoczyli nas bardzo dobrą zagrywką i rozbili nam przyjęcie, bez którego nie da się wygrać. Bydgoszcz grała na wyżynach swoich możliwości, przy pełnej hali swoich kibiców i to ich „nakręcało”, a nas rozpraszało. W drugim spotkaniu mieliśmy trudniejszego rywala niż w pierwszym meczu. Skra Bełchatów, która w swoich szeregach miała czterech zawodników z SMS-u Spała oraz dwóch zawodników z doświadczeniem z parkietów PlusLigi – Kacpra Piechockiego i Łukasza Pietrzaka. Muszę stwierdzić, że po swojej stronie mieli też sędziów… Mimo tego graliśmy z nimi jak równy z równym. W trzeciej i czwartej partii zaczęliśmy grać naszą dobrą siatkówkę, przejmując całkowicie kontrolę nad przeciwnikiem. Dopiero przy stanie 17:11 dla nas sędziowie popełnili pierwszą pomyłkę. Gdyby nie ten błąd, powiększylibyśmy przewagę do siedmiu punktów, a tak mieliśmy tylko pięć oczek zapasu. Oczywiście nie mieliśmy na to wpływu i graliśmy dalej. Przeciwnik odrobił jeszcze kilka oczek. I kiedy znowu mogliśmy odskoczyć na bezpieczny wynik, to sędzia przy naszej zagrywce punktowej dopatrzył się autu. W końcówce seta każdy punkt jest na wagę złotego medalu. Nie chcę się zasłaniać błędami sędziowskimi, ale oceniając całe mistrzostwa, musiałem wspomnieć, że taka sytuacja miała miejsce.

Kogo mógłbyś wyróżnić w swoim zespole?

– Każdy z zawodników ma swój wkład w ten sukces, więc każdego z nich. Przy takiej imprezie zawsze jest wiele trenerów i ekspertów zainteresowanych talentami, powołaniami do reprezentacji młodzieżowych i przyznam, że moi zawodnicy zostali przez nich pozytywnie odebrani. Mówiono mi, że mamy zawodników utalentowanych, takich, którzy mogą grać na wysokim poziomie w seniorskiej siatkówce i to jest cenniejsze od medalu. Dwoma naszymi zawodnikami zainteresował się Jacek Nawrocki, trener reprezentacji Polski juniorów, który był obecny na tych mistrzostwach.

Finał wygrał zespół z Rzeszowa. Co zadecydowało o ich sukcesie?

– Resovia ma wszystko – dosłownie i w przenośni. Przede wszystkim świetnych zawodników na każdej pozycji, łącznie z rezerwowymi, ogranych na parkietach Młodej Ligi, drugiej ligi i PlusLigi oraz dwóch reprezentantów Polski szkolonych w SMS-ie Spała. W ubiegłym roku zdobyli srebrny medal MPJ, więc byli przed mistrzostwami bogatsi o doświadczenie. Ta drużyna była skazana na sukces. Każdy detal – od fizjoterapeuty po taktykę gry – mieli dopracowany i to było widać. Gratuluję mistrzostwa drużynie Rzeszowa, której trenerem jest mój serdeczny kolega – Jacek Podpora.

W rywalizacji pozostają jeszcze gdańscy kadeci. Na co stać zespół w tej kategorii?

– Zespół kadetów tworzą zawodnicy z dużym potencjałem i dobrymi warunkami fizycznymi. Regularnie robią postępy, jednak ciężko mi powiedzieć, na co stać tę grupę i jaki postawił im cel trener prowadzący. Wiem, że w grupie półfinałowej wylosowali dwa mocne zespoły. Drużynę MOS-u WOLA Warszawa, z którą spotkali się w ćwierćfinale i pokonali ich 3:2, oraz Chemika Bydgoszcz, który w tej kategorii rok temu uplasował się na piątym miejscu w Polsce. To trudni rywale, ale ja wierzę, że kadeci zaprezentują się z dobrej strony.

*rozmawiał Michał Rudnicki (sport.trefl.com)

źródło: sport.trefl.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved