Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marek Mierzwiński: Sportowo nie byliśmy gorsi od nikogo

Marek Mierzwiński: Sportowo nie byliśmy gorsi od nikogo

fot. archiwum

- Wewnątrz zespołu ustalaliśmy sobie dodatkowy cel w postaci awansu do czwórki. Uważam, że moją drużynę było na to stać i konsekwentnie do tego dążyliśmy - podsumowuje sezon pierwszoligowego Zawiszy Sulechów trener Marek Mierzwiński.

Sezon w wykonaniu sulechowianek pozytywnie ocenił ich trener, a także władze klubu. Marek Mierzwiński jako doświadczony nauczyciel zastanawiał się nad wystawieniem oceny swojemu zespołowi. Wahał się pomiędzy czwórką z plusem a piątką minus. – Oczywiście nasze indywidualne ambicje były troszeczkę większe. Sportowo nie byliśmy gorsi od nikogo. Wewnątrz zespołu ustalaliśmy sobie dodatkowy cel w postaci awansu do czwórki. Uważam, że moją drużynę było na to stać i konsekwentnie do tego dążyliśmy. Niestety nie udało się. Na pewno mogło być lepiej, ale trzeba patrzeć na to, że wygraliśmy jedenaście z osiemnastu spotkań – zauważył szkoleniowiec. – W końcowym rozrachunku byliśmy gorsi od Budowlanych Toruń o zaledwie jeden punkt. Tamta drużyna ma od nas mniej zwycięstw, ponadto triumfowali w mniejszej liczbie setów i więcej ich przegrali. Taki paradoks – wyliczał szkoleniowiec.

Nasza rywalizacja z tym zespołem mogła wyglądać inaczej. Na koniec sezonu okazało się, że konfrontacja z Budowlanymi decydowała, kto zajął czwartą lokatę. Ostatni mecz rundy zasadniczej wygraliśmy z nimi dość łatwo. Natomiast wcześniej, kiedy jechaliśmy do Torunia, na trasie zastał nas orkan „Ksawery”. Wówczas czas jazdy do Grodu Kopernika wydłużył nam się z pięciu godzin do trzynastu. W dniu meczu, po nieprzespanej nocy, o szóstej rano byliśmy dopiero w Bydgoszczy. Przegraliśmy 1:3. Być może gdyby nie ta podróż, mecz mógłby wyglądać inaczej – zastanawiał się.

Sulechowianki mogą mówić o pechu. Dziwnych sytuacji w trakcie sezonu było jeszcze kilka. To cieknący dach w ich własnej hali i zagrożony mecz z Silesią Voley Mysłowice oraz awaria prądu w trakcie drugiego spotkania o piąte miejsce w Murowanej Goślinie. – Faktycznie zdarzały nam się takie perturbacje. Straciliśmy także jedną z dobrych zawodniczek. Asi Kocembie coraz bardziej doskwierał ból kręgosłupa, konieczna była operacja. Od połowy sezonu w zasadzie nie mogliśmy korzystać z jej usług. Całą odpowiedzialność na swoje barki musiała brać grająca na tej pozycji Kasia Bury – mówił Mierzwiński.



Przed minionym sezonem do Zawiszy dołączyło kilka nowych zawodniczek, spoza naszego regionu. To były udane transfery? – W zdecydowanej większości tak. Dziewczyny udowadniały to cały czas na boisku. Ściągnęliśmy je z pełną świadomością. Z drugoligowego zespołu, teraz w pierwszej szóste grały dwie, góra trzy siatkarki – tłumaczył trener, którego zdaniem nikogo z zespołu nie przerosły występy na zapleczu ekstraklasy. – Mam swoje przemyślenia co do postawy każdej z zawodniczek. To jednak sprawa między mną i zespołem – uciął Mierzwiński.

Więcej w Gazecie Lubuskiej

 

źródło: Gazeta Lubuska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved