Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Karol Kłos: Nie możemy być niczego pewni

Karol Kłos: Nie możemy być niczego pewni

fot. Joanna Skólimowska

PGE Skra prowadzi w rywalizacji z jastrzębianami 2:0, ale zawodnicy ekipy z Bełchatowa ostrożnie wypowiadają się o kolejnych meczach. - Teraz nie mają nic do stracenia i będą z pewnością ryzykować, co może im się opłacić - mówi o rywalach Karol Kłos.

Po tym tie-breaku w niedzielę w drugim spotkaniu spodziewaliście się raczej większego oporu ze strony jastrzębian?

Karol Kłos: – Na pewno nie spodziewaliśmy się tak łatwej wygranej w tym drugim meczu. Nastawialiśmy się od początku na taki sam bój, jaki stoczyliśmy z jastrzębianami dzień wcześniej. W poniedziałek widać było, że to nam grało się dużo luźniej, jakoś tak lepiej. Pomogło to, że ryzykowaliśmy zagrywką, i choć rywale też ryzykowali tym elementem, to jednak więcej tych zagrywek też psuli. My natomiast więcej razy trafialiśmy nimi w boisko. Myślę, że właśnie to zdecydowało o tych wynikach w dwóch pierwszych setach. Trzecia partia to już była nasza dobra gra, a jastrzębianom trudno było podjąć walkę.

Duży wpływ na wynik miał wasza płynna gra. Zniknęły gdzieś te nieszczęsne przestoje. Dlaczego w tym meczu udało wam się je wyeliminować, a wcześniej mieliście z nimi problem?



Może dlatego, że w tym meczu grało nam się dużo luźniej. W pierwszym spotkaniu byliśmy bardziej spięci, a w poniedziałek mieliśmy już w głowach to, że mamy jeden mecz wygrany. Dzięki tej świadomości grało się nam chyba lepiej.

Ten niedzielny pojedynek już był pełen falującej gry. Miała na to wpływ ta dłuższa przerwa po zakończonej rywalizacji z AZS-em PW?

Chyba raczej nie była ona taka bardzo znacząca, bo w spokoju mogliśmy przygotowywać się do tych meczów. Ja osobiście trochę bałem się tej dziesięciominutowej przerwy po drugim secie, bo zawsze jak prowadzi się 2:0, może ona wybić człowieka z rytmu. Jednak po powrocie na boisko Stephane (Antiga – przyp. red.) poszedł na zagrywkę i wtedy, gdy prowadziliśmy 4:0, chyba już każdemu pojawiła się w głowie myśl, że możemy to dowieźć do końca i skończyć mecz w trzech setach.

W poniedziałek z każdą akcją graliście coraz lepiej, coraz skuteczniej. Gdybyście musieli grać dłużej, to spokojnie i w sześciu partiach byście wygrali…

Nie wiem, czy starczyłoby nam sił na wygranie aż sześciu setów (śmiech), ale na pewno gdybyśmy zagrali tutaj w Bełchatowie jeszcze jeden mecz, to pewnie byśmy rozstrzygnęli już tę walkę tutaj. Tymczasem teraz jedziemy na bardzo trudny teren do Jastrzębia-Zdroju, gdzie gra się naprawdę ciężko i nastawiamy się na taką walkę, jaką stoczyliśmy w tym pierwszym pięciosetowym meczu.

Z dwoma wygranymi jednak chyba dużo łatwiej będzie grało wam się w Jastrzębiu-Zdroju?

Oj, naprawdę podchodzimy do tego bardzo spokojnie. Pamiętam bardzo dobrze mecze z zeszłego sezonu, kiedy to w Rzeszowie przegraliśmy dwa spotkania i Resovia przyjechała do nas, prowadząc 2:0, prowadziła też 2:0 w trzecim meczu, a my potrafiliśmy to jeszcze wyciągnąć, wrócić do Rzeszowa i dopiero tam przegrać. Dlatego tak naprawdę nie możemy być niczego pewni. Każdy mecz jest inny i Jastrzębski Węgiel też tak będzie do tego podchodził, a rywale nie będą na pewno myśleć o tym, że przegrywają 0:2. Teraz nie mają nic do stracenia i będą z pewnością ryzykować, co może im się opłacić. Gdy trafią zagrywką raz, drugi, trzeci, to może grać się nam tam bardzo ciężko.

Co więc będzie ważne, by odnieść trzecie zwycięstwo i zakończyć tę rywalizację?

Myślę, że niezwykle ważna będzie koncentracja, by wyjść na boisko tak jak w tym drugim meczu i walczyć o każdą piłkę, w każdej akcji. Ważne też będzie, by nie było tych wspomnianych już przestojów.

W tym etapie rozgrywek ewentualnie jeden mecz rozegrany więcej ma jakiś wpływ na zespół?

Nie. Wydaje mi się, że jeden mecz rozegrany więcej nie powinien mieć jakiegoś większego znaczenia. Już tyle tych spotkań rozegraliśmy po drodze, że to jedno więcej nie wpłynie na naszą postawę.

Spoglądacie trochę na drugi półfinał ZAKSA – Resovia?

Oglądaliśmy oba ich rozegrane spotkania, można powiedzieć, że od deski do deski (śmiech). Oczywiście cały czas śledzimy to, co tam się dzieje w tej rywalizacji. To jest w końcu też nasza praca, nasze życie i kochamy to, więc musimy też obserwować naszych potencjalnych przeciwników.

Więc jak oceniasz tę rywalizację?

Wydaje mi się, że były to jeszcze lepsze mecze niż te nasze rozegrane z Jastrzębskim Węglem. Dwa spotkania zakończyły się wynikiem 3:2 i tak naprawdę wszystko mogło się w nich jeszcze wydarzyć. Wszystko rozstrzygało się w piątym secie, więc nie jest powiedziane, że ZAKSA we własnej hali łatwo wygra, bo mogą być kolejne dwa takie pięciosetowe pojedynki. Myślę, że tak jak i u nas, tak i w tej drugiej parze nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte.

W tym sezonie półfinały i Pucharu Polski, i Pucharu CEV nie sprzyjały do tej pory PGE Skrze, która kończyła rozgrywki na tym właśnie etapie. Teraz też jesteście w tym miejscu, tyle że w PlusLidze. Siedzą wam one w głowie? Pamiętacie trochę o nich?

O jakich półfinałach Pucharu Polski i Pucharu CEV? Nie pamiętam takich.(śmiech) Takie jest życie, w obu przypadkach dwie piłki wygrane przez drugą stronę mogłyby rozstrzygnąć te mecze inaczej. Przegraliśmy co przegraliśmy, ale walczymy do końca. Myślę, że mistrzostwo Polski może cieszyć równie mocno, jak Puchar Polski czy Puchar CEV, a może i nawet ucieszy bardziej. Tak więc walczymy o nie, a w tych dwóch meczach z Jastrzębskim Węglem było widać, że nie mamy zamiaru się poddawać i mam nadzieję, że jeszcze pokażemy na co nas stać i to nie tylko w jednym meczu w tym sezonie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved