Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Zatorski: Uwierzyliśmy w siebie i wykorzystaliśmy ich słabości

Paweł Zatorski: Uwierzyliśmy w siebie i wykorzystaliśmy ich słabości

fot. Izabela Kornas

PGE Skra z dwoma wygranymi na koncie przygotowuje się do rewanżu w Jastrzębiu-Zdroju. Do postawienia kropki nad i bełchatowianom potrzebne jest jedno zwycięstwo. - Te dwie wygrane to jeszcze nie jest finał - rozważnie podchodzi do sprawy Paweł Zatorski.

W poniedziałkowym spotkaniu poszło wam dużo łatwiej niż dzień wcześniej. Chyba nie tego się spodziewaliście, tym bardziej że w niedzielę pojedynek był dużo bardziej zacięty?

Paweł Zatorski:Wiedzieliśmy, że wczesna pora pierwszego meczu da jastrzębianom jeszcze więcej powodów do myślenia. Cieszyliśmy się bardzo, że to popołudnie, które mieliśmy po tym meczu wykorzystaliśmy na wypoczynek, a nie do zastanawiania się nad porażką czy naszymi błędami. Nadal jednak pamiętamy, że to nie koniec walki i dobrze wiemy, jak ciężko będzie w dalszej rywalizacji.

Co się bardzo rzucało w oczy, wasza gra wyglądała w tym drugim starciu niemal idealnie. Przede wszystkim udało się wam zapobiec przestojom w grze. Co miało na to wpływ?



Myślę, że akurat na to miała największy wpływ nasza gra w pierwszym secie. Wygraliśmy tę partię mimo bardzo dobrej gry siatkarzy Jastrzębskiego Węgla, postawiliśmy im bardzo duży opór i niemalże wyrwaliśmy im to zwycięstwo. Oni chyba w tym momencie się podłamali i zobaczyli też, że w tym meczu będzie równie ciężko albo jeszcze ciężej niż w pierwszym pojedynku. To nam na pewno bardzo pomogło, uwierzyliśmy w siebie i wykorzystaliśmy ich słabości.

Mówi się, że drużynie potrzebny jest lider, tymczasem w poniedziałek cały zespół PGE Skry na równi pracował na zwycięstwo…

Ciężko się gra już na tym poziomie, kiedy to jedna osoba musi ciągnąć grę jednego zespołu. Może nie w stu procentach, ale widać to trochę na przykładzie Resovii Rzeszów, gdzie bardzo dużą rolę dla tej drużyny odgrywał Olieg Achrem. Zawodnik wypadł ze składu i pojawił się u nich duży kłopot. U nas na szczęście jest kilka osób, które potrafią wziąć ciężar gry na swoje barki. Tworzymy zgraną ekipę i cieszymy się, że obecnie mamy te dwa zwycięstwa na koncie, ale ciągle będę powtarzał, że te dwie wygrane to jeszcze nie jest finał.

Niby gra się do ostatniej piłki w decydującym meczu, ale mając w świadomości dwie wygrane walki, to do Jastrzębia-Zdroju udacie się raczej z dużo spokojniejszymi głowami?

Na pewno będzie dużo łatwiej, szczególnie jeśli w Jastrzębiu-Zdroju dojdzie do nerwowych sytuacji, do zaciętych końcówek. Trener wyczulał nas, żebyśmy nie myśleli nad tym, czy przed meczami na wyjeździe będzie 2:0, czy 0:2 w tej rywalizacji. Przed każdym spotkaniem powtarzał, byśmy nie myśleli o stosunku meczów, tylko o danym pojedynku, które mamy przed sobą. Mam nadzieję, że tak samo podejdziemy do rewanżu w hali jastrzębian.

Co będzie kluczowe, by zakończyć rywalizację w tym trzecim meczu?

Tak jak już wspomniałem, na pewno pomoże nam niemyślenie o tym, że mamy tę szansę na wygranie meczu. Mam nadzieję, że nam się to uda i to nam wpaja bez przerwy, przed każdym spotkaniem trener Falasca. Głęboko wierzę w to, że skupimy się przede wszystkim na poszczególnych akcjach, bo na tym terenie to już nie jest ważne, w ilu setach i w którym meczu będziemy wygrywali, ważne jest, by po prostu grać swoje i wygrać.

W obu spotkaniach zarówno ty, jak i Damian Wojtaszek odgrywaliście ważną rolę w polu, obaj uwijaliście się w obronie. Obaj jesteście brani też pod uwagę w kontekście reprezentacji. Jest więc w tej rywalizacji jakiś dodatkowy smaczek? Jakieś dodatkowe myślenie się włącza?

Nie, nie ma raczej takiego myślenia. Zawsze uśmiechamy się, grając po dwóch stronach boiska, pokazujemy sobie jakieś głupie rzeczy (śmiech) i przynajmniej ja odczuwam to tak, że gram przeciwko świetnemu libero i to mnie dodatkowo motywuje. Ani ja, ani Damian (Wojtaszek – przyp. red.) na pewno jednak teraz nie myślimy o reprezentacji, a skupiamy się na obecnych meczach. Tak naprawdę przed chwilą zostałem uświadomiony, że jutro (wywiad przeprowadzony w poniedziałek po drugim meczu Skra – Jastrzębski Węgiel – przyp. red.) będą ogłoszone powołania, bo tak naprawdę nawet o tym nie pamiętałem. To pokazuje, jak mocno skupiamy się na meczu, co bardzo cieszy.

Ale grając swoje spotkania, chyba spoglądacie choć odrobinę na tę drugą rywalizację półfinałową, ZAKSA – Resovia? Myślicie choć trochę właśnie o ewentualnych swoich rywalach?

Oczywiście nie myśleliśmy jeszcze o przyszłych meczach, o rywalizacji z którymkolwiek zespołem z pary ZAKSA – Resovia, ale myślę, że z pewnością ci z nas, co mieli taką możliwość, to oglądali oba ich spotkania. Ja osobiście z ogromnym zaciekawieniem patrzyłem na tę rywalizację i tak jak już wspominałem, w mojej opinii, duży wpływ na nią miała kontuzja Achrema. Jestem też teraz pełen podziwu dla gry ZAKSY, dla tego, co prezentuje Łukasz Wiśniewski, Dominik Witczak i cała reszta chłopaków. Można być pod wrażeniem ich gry, bowiem tym samym pokazali wielu krytykom, którzy się do nich przyczepili, że ci czasami mogliby ugryźć się w język. W końcu najważniejsze są te ostatnie mecze w sezonie. Kędzierzynianie są prawie w finale, mają na koncie wygrany Puchar Polski, więc fajnie dali pstryczka w nos niektórym osobom.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved