Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Maciej Kromrych: Znaliśmy wartość naszej drużyny

Maciej Kromrych: Znaliśmy wartość naszej drużyny

fot. Tomasz Tadrała

Brązowy medal przywieziony z finałów mistrzostw Polski juniorek to kolejny krążek w dorobku trenera Macieja Kromrycha. - Tegoroczne mistrzostwa Polski były dla zespołu udane - przyznał szkoleniowiec bydgoszczanek.

Pana zespół przyjechał z Kętrzyna z brązowymi medalami na szyjach. Jest pan zadowolony z osiągniętego wyniku?

Maciej Kromrych: – Kiedy Pałac wyjeżdża na finały mistrzostw Polski, oczekiwania kibiców, znajomych zawsze są jedne – wracajcie z medalem. Wszyscy mówią, że Pałac stanie na podium, bo nasze dziewczyny przyzwyczaiły do takiego myślenia – jeśli się pięć lat z rzędu te medale zdobywa i jest się w czołówce zespołów w Polsce, to każdemu przychodzi taka myśl do głowy. Z takim celem pojechaliśmy do Kętrzyna. Znaliśmy wartość naszej drużyny i ocenialiśmy ją na tyle wysoko, że pozwoliło to myśleć o zajęciu miejsca na podium. Na pewno na tę chwilę należy się cieszyć z osiągniętego wyniku i uważam, że tegoroczne mistrzostwa Polski były dla zespołu udane. Przegrany został jeden mecz, który zresztą nie był porażką w złym stylu.

Właśnie, spotkanie półfinałowe zakończyło się wynikiem 1:3, ale patrząc na jego przebieg i postawę obu zespołów na boisku, rezultat mógł być zupełnie inny.



Gdybyśmy mogli cofnąć czas i zagrać z Gedanią jeszcze raz, dziewczyny zapewne zagrałyby trochę inaczej i wygrały. Ale nie zmienimy tego, że przegraliśmy. Gdybyśmy ten mecz totalnie zawalili, to należałoby się zastanowić nad naszymi słabościami, ale w tym spotkaniu zespół grał dobrze. Jednak czasami tak jest, że słabszy z silniejszym wygrywa. Trzeba się cieszyć tym, że mamy medal, bo graliśmy kolejnego dnia mecz o trzecie miejsce i równie dobrze mogliśmy to spotkanie przegrać.

Co zadecydowało o niedzielnym zwycięstwie pana zespołu, które dało brązowy medal w mistrzostwach Polski?

Graliśmy z zespołem z Malborka, który po raz pierwszy brał udział w finałach juniorek. Był na tyle zdeterminowany, że postawił swoje wszystkie umiejętności na szali. Myślał pewnie, że naskoczy na Pałac od samego początku i wygra, ale tak się nie stało. Udało się nam po porażce z soboty zespół zmotywować, zmobilizować i wytłumaczyć, że świat się nie zawalił, a życie toczy się dalej. Chcieliśmy wyjechać z podniesioną głową z mistrzostw i zdobyć ten krążek, który pozostał do zdobycia. Zespół stanął na wysokości zadania, jak zwykle zresztą i wyjechał z kolejnym, szóstym pod rząd medalem.

Wśród wyróżnionych indywidualnie znalazła się Ania Korabiec, która została najlepszą broniącą turnieju. Czy jeszcze którąś zawodniczkę chciałby pan dodatkowo pochwalić?

Przy tego typu imprezach zawsze wyróżniam zespół. Skoro pojechało trzynaście dziewczyn, wszystkie zasługiwały na ten wyjazd. Tworzymy zespół, ja stoję na jego czele. Drużyna została wyróżniona zdobyciem brązowego medalu, a indywidualnie bezpośrednio po wygranych meczach oceniali to sędziowie i obserwatorzy. Myślę, że za każdym razem statuetki MVP wpadały we właściwe ręce.

Przed Pałacem znalazły się Gedania Gdańsk i MOS Wola Warszawa. Obserwował pan mecz finałowy. Czy pana zdaniem zwycięstwo powędrowało we właściwe ręce?

Gedania wygrała zasłużenie, bo jest to zdecydowanie równiejszy zespół. MOS Wola Warszawa to Malwina Smarzek i reszta, tak to można nazwać. Jeśli w jednym meczu dziewczyna dostaje 93 piłki do ataku (w spotkaniu finałowym – przyp. red.), to reszta dostaje ich pewnie koło trzydziestu – to jest olbrzymia dysproporcja. Uważam, że tak nie należy grać w siatkówkę. Skoro się podkreśla na każdym kroku, że siatkówka to gra zespołowa, nie może być tak, że ma się jednego konia, który musi tą całą grę ciągnąć. U nas ilość ataków była rozłożona na całą drużynę. Można powiedzieć, że mimo tego, że nie zajęliśmy pierwszego miejsca, mieliśmy najlepszy zespół jako całość.

Od wielu lat bierze pan udział w turniejach podobnej rangi jak ten w Kętrzynie. Jak oceni pan tegoroczną organizację imprezy?

Stała na bardzo wysokim poziomie. Sala była wyposażona tak, jak mecze najwyższej klasy rozgrywkowej – był teraflex, banery reklamowe, była także telewizja internetowa. Porównując – na mistrzostwach Polski juniorów takiej telewizji nie było. Poza tym organizator zapewniał różne wycieczki i wstęp do kina. Nasz zespół skorzystał z wyjazdu do Świętej Lipki i do Wilczego Szańca, gdzie była siedziba Hitlera. Organizację oceniam jako bardzo dobrą.

Jak będą wyglądały najbliższe dni i tygodnie dla pana zespołu?

Teraz odpoczywamy, a za kilka dni z przyjemnością wrócimy do trenowania, bo te zawodniczki, które w przyszłym roku będą stanowiły o sile zespołu juniorek, mają świadomość, że muszą ciężko pracować, żeby dorównać poprzednim rocznikom. To są ambitne dziewczyny i wierzę, że sprostają zadaniu i w przyszłym sezonie też będą się biły o najwyższe cele.

Autor: Małgorzata Armknecht

źródło: kspalac.bydgoszcz.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved