Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Lech Kowalski: Miałem bardzo charakterny zespół

Lech Kowalski: Miałem bardzo charakterny zespół

fot. archiwum

- Teraz chyba wszyscy już wiedzą, że dobrze szkolić młodzież można też i w Rybniku. U nas utalentowani chłopcy na pewno się rozwiną na tyle, by móc grać w finale mistrzostw Polski - powiedział po zdobyciu srebra w MPJ trener Volleya Rybnik, Lech Kowalski.

Na początku trzeba powiedzieć krótko – gratulacje za zdobycie srebrnego medalu na mistrzostwach Polski juniorów. To ogromny sukces rybnickiej siatkówki.

Lech Kowalski: – Dziękuję bardzo. Wszyscy czujemy niezwykłą radość, dumę i cieszymy się z tego, że pokazaliśmy w Bydgoszczy dobrą siatkówkę. Wiele osób nas chwali za dobrą postawę, co potwierdza, że nie był to fuks i przypadek, tylko wszystko zawdzięczamy dobrej grze. Po prostu zdobyliśmy ten medal i na niego zapracowaliśmy.

W klubie chyba nie mogło być mowy o zaskoczeniu tym, że zespół zagrał w najlepszej ósemce juniorskich zespołów w kraju? Już w poprzednich sezonach ci chłopcy sygnalizowali, że mają „papiery” na zdobycie medalu na tak dużej imprezie.



Zaskoczenia zdecydowanie nie było. Był to raczej nasz cel, który postawiliśmy sobie na początku sezonu i jak widać, udało się go zrealizować. To grupa naprawdę fajnych chłopaków, z którymi już od wieku młodzika gramy w finałach mistrzostw Polski, więc to jest w pewnym sensie kontynuacja sukcesów z ostatnich lat. Z tym, że wraz z biegiem czasu coraz trudniej jest uzyskać kwalifikację do finałów tych rozgrywek z tego względu, że inne zespoły ściągają sobie zawodników do siebie. O ile w młodzikach możemy zobaczyć sukcesy i dobre wyniki klubów praktycznie z całej Polski, o tyle w juniorach finalistami są zazwyczaj młodzieżowe zespoły ekip ekstraklasowych. Oni penetrują rynek, wyłapują co zdolniejszych chłopaków i sprowadzają ich do siebie. My praktycznie graliśmy wyłącznie swoimi zawodnikami, choć nie da się ukryć, że gra Janka Siemiątkowskiego bardzo dużo nam pomogła.

Już pierwszego dnia turnieju pokazaliście, że trzeba się z wami liczyć, bo wygraliście z jednym z faworytów – Akademią Talentów Jastrzębski Węgiel II. To chyba pomogło zespołowi jeszcze bardziej w siebie uwierzyć i realnie myśleć o półfinale?

Wiedzieliśmy, że pierwszy mecz będzie kluczowy i jeśli go wygramy, to otworzy się przed nami droga do półfinału. Przygotowaliśmy się do tego meczu bardzo dobrze, chłopaki byli zmotywowani, bojowo nastawieni. Jako trenerzy wraz z Wojtkiem Kasperskim mieliśmy rozpracowanych przeciwników bardzo dobrze. Patrząc na skład, trzeba przyznać, że w Akademii Talentów jest bardzo wielu przyszłościowych zawodników, natomiast my w tym meczu mieliśmy dwie gwiazdy – Rafał Szymura i Błażej Podleśny. Pierwszy z nich zrobił swoje, natomiast Błażej zagrał świetny mecz i ogólnie cały turniej miał bardzo udany. Wszyscy pozostali oczywiście również pomogli i zagrali dobrze, jednak ta dwójka się wyróżniała.

Kolejny mecz, z AKS-em Resovia Rzeszów, nie poszedł po waszej myśli, ale decydujące o awansie spotkanie z ekipą z Olsztyna wygraliście bardzo pewnie 3:0. Awans do półfinału stał się faktem, a tam czekali gospodarze z Chemika Bydgoszcz. Prowadziliście 2:0, ale ostatecznie rozegraliście 5 setów. Co się stało, że trzeba było rozegrać tie-breaka?

Zespół z Bydgoszczy zaczął turniej wyśmienicie. Zresztą nie można też powiedzieć, że mecz z nami i o brązowy medal zagrali źle, bo zagrali naprawdę świetną siatkówkę. Po trochu sami się zdziwili, że potrafią tak grać – tak słyszałem. Wiadomo, że szukali możliwości wejścia do finału, grając z nami, a nie z bardzo mocną Resovią, więc to, że prowadziliśmy 2:0, wynikało z naszej dobrej gry, ale z drugiej strony mecz był bardzo wyrównany. Każda ze stron mogła wygrać. Determinacja przeciwników, walka i trochę naszych błędów – to przyczyniło się do tego, że musieliśmy zagrać tie-breaka. Mecz był otoczony tak wielkimi emocjami, że naprawdę rzadko można takiej atmosfery doświadczyć. Była bardzo liczna ekipa kibiców z Rybnika, która dzielnie nas wspierała i za co ja i zespół bardzo dziękujemy i liczna ekipa z Bydgoszczy w postaci kolegów, koleżanek, rodzin zawodników Chemika. Emocje były wielkie z dwóch stron. Można byłoby powiedzieć, że kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. W tym przypadku się to nie sprawdziło. Po głupio przegranym czwartym secie cały zespół tak się sprężył, że rzeczywiście udało się wygrać. Ważny był początek seta, w którym dobrze zagrywał Podleśny, a w ataku świetnie spisywał się Siemiątkowski. Do tego pojawiły się błędy gospodarzy, które trochę ich sparaliżowały.

W ścisłym finale znowu zmierzyliście się z rzeszowianami. Patrząc po wyniku, można powiedzieć, że grała tylko jedna drużyna – AKS Resovia.

Nie do końca bym się z tym zgodził. Resovia i Skra byli stuprocentowymi faworytami tych mistrzostw. W szczególności tyczy się to rzeszowian, którzy od początku byli kreowani na złotych medalistów. Dla nich celem nie była gra w finale, tylko zgarnięcie tytułu. Mówił o tym nawet sam Jacek Podpora. Nasz zespół osiągnął duży sukces, awansując do finału. W związku z tym emocje trochę opadły, a dodatkowo byliśmy mocno wyeksploatowani całym turniejem. Gdyby był dzień przerwy, to ten mecz finałowy na pewno inaczej by wyglądał. Chłopcy oprócz odpoczynku i regeneracji nabraliby też trochę dystansu do tego finału, przemyśleliby to co ich czeka. W każdym z setów do około połowy partii byliśmy na prowadzeniu albo graliśmy z rywalami na równi, a później dopiero Resovia była w stanie budować swoją przewagę. W pierwszym secie różnicę na boisku zrobił zagrywką rezerwowy rozgrywający z Rzeszowa. Ten zawodnik zrobił kilka punktów tym elementem i w pewien sposób przełamał naszą dobrą grę. Praktycznie podobny scenariusz był w kolejnych dwóch partiach – walczyliśmy, ale w końcówce brakowało już sił, żeby zrobić coś więcej. Mogę powiedzieć, że Resovia miała zdecydowanie najlepszy zespół i gdyby nie wygrała złota, to byłaby jakaś niesprawiedliwość i pech.

Po zakończeniu turnieju miały miejsce dwie bardzo przyjemne ceremonie – wręczenie medali i przyznanie nagród indywidualnych. W zespole z Rybnika indywidualne wyróżnienie otrzymał Rafał Szymura jako najlepszy przyjmujący. Ten siatkarz od kilku lat jest podporą młodzieżowych kadr Polski i tym turniejem po raz kolejny potwierdził, że może polskiej siatkówce dać jeszcze wiele radości.

Oczywiście Rafał był dla nas bardzo ważnym zawodnikiem w tym turnieju. Mieliśmy jakieś swoje słabsze punkty, które staraliśmy się w tym turnieju maskować. Prowadziliśmy grę w taki sposób, by dojść do celu tymi najlepszymi dla nas drogami. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że wszyscy chłopcy zagrali lepiej, niż można było od nich oczekiwać. Zespół, który prowadziłem, był niezwykle charakterny i właśnie tym charakterem udało się nam namieszać. Myślę, że wielu z tych chłopaków dalej będzie dobrze grało i zaistnieje w siatkówce.

Szkolenie młodzieży w Rybniku od kilku ładnych lat stoi na wysokim poziomie. Czy ten sukces pomoże jeszcze bardziej pójść do przodu w tej kwestii?

Na to liczę. Pokazaliśmy, że przy różnych problemach prowadzimy szkolenie, które daje efekty. Pokazaliśmy też rodzicom, że nie tylko w takich ośrodkach jak Rzeszów, Gdańsk, Bełchatów czy Jastrzębie-Zdrój ich dzieci mogą się rozwijać i grać na wysokim poziomie. Teraz chyba wszyscy już wiedzą, że można też i w Rybniku. Nie trzeba szukać szczęścia po całym świecie, bo tutaj potrafimy pracować z młodzieżą i utalentowani chłopcy na pewno się rozwiną do takiego poziomu, by móc grać w finale mistrzostw Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved