Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miguel Falasca: To jeszcze nie koniec

Miguel Falasca: To jeszcze nie koniec

fot. Joanna Skólimowska

PGE Skra zyskała dobrą zaliczkę przed pojedynkami na wyjeździe i po dwóch meczach bełchatowianie, by awansować do finału, potrzebują jednej wygranej. - Ciągle jesteśmy bardzo daleko i teraz dopiero będzie najtrudniej - studzi atmosferę Miguel Falasca.

Bełchatowska PGE Skra w poniedziałkowym pojedynku była zespołem znacznie lepszym i choć na początku meczu gospodarzom przydarzyło się kilka niewymuszonych błędów, to gdy ci złapali swój rytm gry, to niósł on ich już do samego końca meczu. Jastrzębianie po raz kolejny nie mieli za wiele do powiedzenia w przyjęciu, a sami nie potrafili odpowiedzieć na potężne uderzenia z pola zagrywki Skry. – Jeśli jest taka duża różnica między zagrywkami a przyjęciem, to wynik jest dość oczywisty. Dziś Skra pokazała bardzo, bardzo dobry poziom w zagrywce i za tym idą dalej, jak domino, inne elementy gry. Jeśli jedna strona ma taką siłę zagrywki, to jest naprawdę trudno grać i w tym meczu Skra tę siłę miała – ocenia spotkanie kapitan Jastrzębskiego Węgla. Był on jedynym zawodnikiem w zespole ze Śląska, który punktował w tym meczu zagrywką (2 punkty). – Zrobimy wszystko, by wrócić tu jeszcze – zapewnia Michał Łasko.

Kapitana swojej drużyny poparł również szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. PGE Skra wywarła na jego podopiecznych dużą presję swoją zagrywką, co pozwoliło ekipie z Bełchatowa punktować ośmiokrotnie blokiem. Rywale tym elementem natomiast nie zdobyli nawet jednego punktu. – Przede wszystkim zespół z Bełchatowa od początku udanie naciskał nas swoją zagrywką. Może na początku popełnili kilka błędów, ale szybko zaczęli wywierać dużą presję po naszej stronie boiska – mówi Lorenzo Bernardi.Jednakże jestem pewny na sto procent, że poziom naszego zespołu to nie było to, co pokazaliśmy w tym meczu i jestem również pewny, że mamy szansę, by wrócić do Bełchatowa na piąty mecz, by walczyć o finał. Mój zespół może grać lepiej i patrząc na to, co Skra pokazała w pierwszym i drugim meczu, to jesteśmy w stanie tego dokonać – stwierdza trener gości.

Zagrywkę, jako element najbardziej znaczący w tym starciu, wymienił również trener gospodarzy, Miguel Falasca, dla którego wpływ na poniedziałkowe spotkanie miał wygrany niedzielny tie-break. Po dwóch wygranych w półfinałowej rywalizacji, dla PGE Skry otwiera się bardzo duża szansa w tym sezonie, ale by walczyć o złoto, jeszcze trzeba postawić kropkę nad „i” i właśnie to według Hiszpana będzie najtrudniejsze. – Zagraliśmy dobre spotkanie, wykorzystując siłę naszej zagrywki, ale również dobrze spisując się w ataku. Po tym, jak przegrywaliśmy ostatnie trzy ważne mecze właśnie w piątym secie, wczorajsza wygrana w tie-breaku była bardzo ważna dla naszej strony mentalnej oraz dodała nam pewności siebie. W tym meczu widać było, że mój zespół grał dużo pewniej w każdej akcji. Wynik jest tylko kolejnym krokiem, ale to jeszcze nie koniec – przyznaje Miguel Falasca. – Dobrze pamiętamy z tamtego sezonu sytuację z play-off  z Resovią, kiedy to drużyna z Rzeszowa prowadziła 2:0 w meczach i skończyła dopiero przy 3:2. Gramy teraz przeciwko bardzo dobrej drużynie i jestem pewny, że w Jastrzębiu-Zdroju mecz będzie bardzo podobny do tego pierwszego. Jesteśmy zadowoleni z wygranej, ale również z tego jak zagraliśmy – dodaje trener PGE Skry.



Kolejne spotkanie obie ekipy zagrają w niedzielę w Jastrzębiu-Zdroju, a o wygraną z pewnością nie będzie w nim łatwo. – Musimy walczyć dalej, bowiem mamy świadomość, że jesteśmy prawie w finale, ale nadal możemy przegrać. Ciągle jesteśmy bardzo daleko i teraz dopiero będzie najtrudniej, bo zacznie się najcięższa gra na wyjeździe – kończy Falasca.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved