Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michal Masny: Różnicę zrobił Mariusz Wlazły

Michal Masny: Różnicę zrobił Mariusz Wlazły

fot. Joanna Skólimowska

Siatkarze Skry Bełchatów, prowadzeni przez Mariusza Wlazłego, postawili pierwszy krok w kierunku finału. Jak podkreśla Michal Masny, jastrzębianie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. - Tak naprawdę tutaj nie ma bilansu zamykającego cokolwiek.

Oceniając ten pierwszy mecz ze Skrą Bełchatów, co w waszej grze nie funkcjonowało tak, jak powinno? Czy tym, czego brakowało momentami, nie była waleczność, do jakiej zdążyliście przyzwyczaić swoich kibiców?

Michal Masny:Z tym nie mogę się do końca zgodzić, bo graliśmy dobrze i walczyliśmy. Być może trochę wolniej weszliśmy w ten mecz, ale później graliśmy już to, co potrafimy. Niestety różnicę zrobił jeden zawodnik – Mariusz Wlazły. Trzeba przyznać, że swoją zagrywką ustawił czwarty i piąty set, tam tak naprawdę nie było co zbierać. I myślę, że to była jedyna różnica i główny powód naszej porażki w tym pierwszym meczu półfinałowym.

Rywale mieli was chyba też wyjątkowo dobrze rozpisanych, co było widać po niższej niż zazwyczaj skuteczności waszych środkowych. Czy i czym na tym etapie można jeszcze zaskoczyć rywali?



Może w tym pierwszym secie rzeczywiście trochę się męczyliśmy, ale nie ukrywajmy, to jest już faza play-off, za nami sporo meczów, więc i przeciwnicy mają dużo materiałów video do analizy. Tak samo jak my rozpisujemy rywali, tak i oni nas. Więc tutaj nie ma już chyba za bardzo czym zaskoczyć… A jeżeli czymś uda nam się wprowadzić ten element zaskoczenia, to będą to pojedyncze akcje, które mogą zdarzyć się w spotkaniu. Przede wszystkim trzeba grać, skupić się na sobie i wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Na tym etapie rozgrywek kluczowe może być wszystko, w tym także dyspozycja dnia.

Z jednej strony za wami porażka po tie-breaku, na etapie rundy zasadniczej można by mówić o mniejszym rozmiarze przegranej, jednak play-off rządzi się swoimi prawami i przegrana niezależnie od wymiaru jest tylko porażka.

Właśnie rozgrywanie tie-breaka teraz już nic nie zmniejsza, bo porażka to porażka, a zwycięstwo to zwycięstwo i nie ważne jak. Ok, po tym meczu trochę żal, ale tak naprawdę wszyscy wiemy, dlaczego przegraliśmy. Jednak przed nami kolejny dzień, kolejny mecz i jestem przekonany o tym, że nie będziemy mieć problemów, żeby szybko zapomnieć o tym spotkaniu.

Wspomniałeś o wadze zagrywki Mariusza Wlazłego, dyspozycja rywala w polu serwisowym jest tym, na co nie macie wpływu. Więc ta zmiana obrazu gry może być wyjątkowo trudna?

Musimy starać się w przyjęciu tej trudnej zagrywki, co zresztą w tym meczu też próbowaliśmy robić, podnieść piłkę i grać z wysokiej piłki, czyli próbować w jakimś stopniu narzucić sobie lepszą sytuację. Można powiedzieć, że tylko tyle, ale tak jak wspomniałem, w tym spotkaniu też staraliśmy się to zrobić, jednak Mariusz Wlazły okazał się dla nas za dobry.

Przed wami nowe rozdanie, wywiezienie bilansu jednego zwycięstwa i jednej porażki już będzie dla was dobrym wynikiem?

Oczywiście, każde zwycięstwo będzie dobrym wynikiem. Tak naprawdę tutaj nie ma bilansu zamykającego cokolwiek. Nawet jeżeli wyjedziemy z Bełchatowa przy stanie w meczach 0:2, to nic jeszcze nie będzie zakończone, bo u nas też będziemy walczyć.

Wszystkie z dotychczasowych półfinałów zakończyły się po tie-breakach, to też potwierdza, jak wyrównaną ligę mamy?

Na pewno ta pierwsza czwórka jest wyrównana. Oglądaliśmy także te pierwsze dwa mecze Resovii z ZAKSĄ i można powiedzieć, że to były takie typowe mecze play-off. Było dużo walki, czasem też trochę więcej błędów, ale to przy zmęczeniu czy presji może się pojawić. Na pewno były też momenty naprawdę dobrej siatkówki, przeplatane jednak chwilami z dużą liczbą błędów własnych, przy nie tak mocnej zagrywce. Co można powiedzieć więcej – walka, walka, walka.

Przy tym zmęczeniu i częstotliwości gry na ile może mieć znaczenie przygotowanie fizyczne poszczególnych drużyn?

Oczywiście jest to istotne, ale większe znaczenie miało około półtora miesiąca temu. Teraz to, czy będziemy coś więcej robić, czy nie, to bardziej kwestie utrzymania tej dyspozycji. Teraz już nic nie nadrobimy, czas na przygotowanie był półtora miesiąca czy dwa miesiące temu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved