Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Sebastian Świderski: Możemy wygrywać tylko będąc drużyną

Sebastian Świderski: Możemy wygrywać tylko będąc drużyną

fot. Sabina Bąk

- Zrobiliśmy dwa z trzech kroków i nadal trzeba walczyć. Resovia jest pod ścianą i nie może zrobić kroku w tył - mówił na konferencji prasowej po sobotnim spotkaniu w Rzeszowie trener ZAKSY, Sebastian Świderski.

Michał Ruciak, kapitan ZAKSY, nie ukrywał radości ze znakomitego wyniku, jaki osiągnęła jego drużyna na trudnym terenie rzeszowskim. – Olbrzymia ilość wysiłku i woli walki, która w tym spotkaniu była, podbudowuje zespół i to cieszy. To są półfinały i nikt nie składa broni. W piątek było 3:2, w sobotę również – oceniał przyjmujący, które jednocześnie zdaje sobie sprawę, że awans do finału będzie zapewniony dopiero po trzeciej wygranej. – Mamy drugie zwycięstwo, ale trzeba pamiętać, że musimy wygrać trzy razy – podkreślił reprezentant Polski.

– Był to mecz ogromnej walki i ambicji. Oba zespoły zostawiły dużo serca i zdrowia na parkiecie – powiedział Łukasz Perłowski, który pod nieobecność Oliega Achrema pełni funkcję kapitana „Pasiaków”. Resovia w pojedynkach z ZAKSĄ zanotowała pierwsze porażki w tym sezonie w hali na Podpromiu. Taki obrót sytuacji z pewnością zasmucił niejednego kibica rzeszowian, ale środkowy, który z Resovią związany jest już od kilkunastu lat, nie traci nadziei i wierzy w końcowy sukces. – Szkoda, że znowu schodzimy do szatni jako przegrani, ale gra się do trzech zwycięstw, więc jeszcze jesteśmy w grze – dodał Perłowski.

Sebastian Świderski przestrzegał przed nadmiernym optymizmem, gdyż znakomicie zdaje sobie sprawę z tego, że rzeszowianie w meczach rewanżowych zrobią wszystko, by odwrócić rywalizację na swoją korzyść i wrócić na piąty mecz do Rzeszowa. – Zrobiliśmy dwa z trzech kroków, ale nadal trzeba walczyć. Resovia jest pod ścianą i nie może zrobić kroku w tył. Z pewnością przyjedzie do Kędzierzyna-Koźla bardzo zmotywowana – wyjaśniał Świderski, który wspominał zeszłoroczne boje obu drużyn w finale PlusLigi. – W zeszłym roku piąte spotkanie finałowe zespół z Rzeszowa wygrał, rozgrywając bardzo dobre zawody. Spodziewamy się równie ciężkiego meczu jak wtedy. To będzie dla nich być albo nie być. Mamy trzy szanse, ale spróbujemy to wykorzystać od razu – powiedział szkoleniowiec gości, oceniając sobotni pojedynek. – Pierwszy set nas uśpił – zagraliśmy perfekcyjnie. W drugim zaczęliśmy źle, od 0:5. Zaczęły się kłótnie, problemy i zamieszanie wśród nas. To pokazało, że możemy wygrywać tylko będąc drużyną. Cieszy fakt, że wróciliśmy do dobrej gry. W tie-breaku udowodniliśmy, że jesteśmy stroną, która narzuca styl gry i ciągle atakuje, a mniej się broni – zakończył.



– Wynik taki sam jak w piątek, choć gra troszeczkę inna. Mieliśmy swoje szanse – rozpoczął Andrzej Kowal, który był wyraźnie rozczarowany drugą porażką na swoim terenie. – Bardzo liczyłem na tie-breaka, szczególnie po tym, kiedy odrobiliśmy straty w czwartym secie. Ten sam błąd na początku piątego seta spowodował, że przeciwnik odskoczył i trudno było nam skutecznie rywalizować – wspominał szkoleniowiec, zdając sobie sprawę z tego, że sytuacja jego drużyny jest już bardzo ciężka. – Stan 2:0 to ogromny handicap dla kędzierzynian, ale jedziemy tam i teraz koncentrujemy się tylko na jednym meczu. Zrobimy wszystko, aby zaprezentować się najlepiej, jak potrafimy. Podejmiemy walkę, choć zdajemy sobie sprawę, że wiara u wielu opada. My będziemy ją mieli do ostatniej piłki – zakończył z optymizmem trener Resovii.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved