Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bełchatowianie wykonali pierwszy krok w stronę finału

PlusLiga: Bełchatowianie wykonali pierwszy krok w stronę finału

fot. Paweł Piotrowski

Kolejny półfinałowy pojedynek, tym razem pomiędzy Skrą Bełchatów a Jastrzębskim Węglem, zakończył się dopiero po piątym secie. W decydującej partii lepsi okazali się podopieczni Miguela Falaski i to oni będą spać spokojniej przed jutrzejszym meczem.

Początek spotkania zdecydowanie należał do PGE Skry Bełchatów – po błędach Alena Pajenka, bloku na Michale Kubiaku i podwójnym odbiciu piłki po stronie jastrzębian gospodarzom udało się wypracować bezpieczną przewagę (3:0). Miejscowi „dowieźli” ją do pierwszej przerwy technicznej głównie dzięki nierównemu rozegraniu Michała Masnego do swoich środkowych (8:5). Remedium na taki stan rzeczy była większa dokładność defensywy gości oraz pojawiające się coraz liczniej bloki na Mariuszu Wlazłym (9:9). Zawodnicy z Bełchatowa nie tracili jednak głów – mimo nerwowej atmosfery na boisku starali się uspokoić swoją grę na siatce, co ponownie pozwoliło im wyjść na prowadzenie (13:10). Kontrowersyjne decyzje sędziów potęgowały napiętą atmosferę w hali, lecz było to tylko motorem napędowym dla mocnych serwisów i widowiskowej obrony Kubiaka, dzięki którym Jastrzębski Węgiel znów zrównał się punktowo z rywalami (po 15). Michał Łasko uaktywnił się dopiero w drugiej połowie seta, choć i tak na wiele się to nie zdało w świetle bardzo skutecznych bloków duetu Kłos/Wlazły (20:18). Mimo wszystko jastrzębianie nie spuszczali z tonu, piłka za piłką doprowadzając do remisu (20:20). Końcówka należała jednak do Stephane’a Antigi i spółki, którzy po atakach doprowadzili do pierwszej piłki setowej w tym spotkaniu (24:21). Kropkę nad i w tej odsłonie postawił,  uderzając blok-aut,  argentyński przyjmujący bełchatowian (25:23).

O podobnie wyrównanej grze jak w końcówce inaugurującego seta można było mówić na początku kolejnej partii – po atakach Andrzeja Wrony, licznych błędach w polu serwisowym z obu stron, mocnych zagraniach Facundo Conte to jednak Jastrzębskiemu Węglowi udało się wypracować przewagę (8:5). Sytuacja nie ulegała zmianie po pierwszej przerwie technicznej – dominacja gości trwała nadal, głównie dzięki waleczności w defensywie Kubiaka i mnożących się błędach rywali na siatce (11:6). Przy takiej przewadze Masny mógł sobie pozwolić na bardziej ryzykowne i szybsze zagrania – zupełnie przeciwnie niż Nicolás Uriarte, który postawił na grę ze skrzydeł (14:9). W momencie gdy jastrzębianie zaczęli koncertowo pokazywać się także przy wprowadzaniu piłki do gry, Miguel Falasca postawił na rozegraniu na Aleksę Brdjovicia, który jednak tylko w nielicznych sytuacjach potrafił oszukać blok rywali (17:11). Niewiele pomogło również pojawienie się na boisku Daniela Plińskiego i Samuela Tui, bowiem rozpędzona jastrzębska „maszyna” nie zamierzała zwalniać – w szczególności dzięki niekwestionowanemu liderowi pomarańczowych, Kubiakowi (13:20). Przy spadającej skuteczności w ataku bełchatowian nie mogli oni liczyć na wywalczenie zwycięstwa w tym secie i po efektownych zagraniach Pajenka i Łaski to goście cieszyli się z wygranej i doprowadzenia do remisu w spotkaniu (25:17).

Po przerwie stało się jasne, że jeżeli Skra ma w planach powrót do meczu, musi się pozbyć prostych błędów, co, przynajmniej w przypadku ataków Wrony i Wlazłego, udawało się (4:5). Wraz ze zdobywaniem punktów przez gospodarzy rozgrywający ich rywali zaczął się gubić – jastrzębianie nie odczuwali jednak malejącego dystansu punktowego, bo wciąż w każdym elemencie dobrze spisywał się Łasko (7:8). Wyrównana gra trwała nadal – raz po raz uaktywniał się środek obu drużyn, a na zmianę punkty ze skrzydeł zdobywali atakujący (12:12). Dopiero świetny serwis Kubiaka i błąd Wlazłego pozwoliły jastrzębianom na odskoczenie od rywali na dwa oczka (14:12). Odpowiedzią na taki stan rzeczy miało być zastąpienie słabo spisującego się dotychczas Wrony bardziej doświadczonym Danielem Plińskim (16:13). Po przerwie po stronie przyjezdnych pojawił się Rob Bontje, co deprymująco wpłynęło na gospodarzy, bowiem kolejne błędy zaczęła popełniać ofensywa Skry (19:16). Kluczem do zmiany po ich stronie było wprowadzenie na pozycję przyjmującego Tui, bowiem zdołał on na jedno oczko zbliżyć zespół do rywali (20:21). W samej końcówce seta po raz kolejny do głosu doszli sędziowie, którzy nie mogli się zgodzić co do ilości odbić po stronie przyjezdnych (22:21). O losie tej odsłony spotkania zadecydowała jednak gra środkiem, w której zaczęli brylować weterani na tej pozycji – Pliński oraz Bontje. To właśnie ten drugi zapisał kolejny set na koncie swojej drużyny (25:23).



Świetny serwis, siatkarskie „gwoździe” oraz taktyczna gra na środku – tym właśnie na początku czwartej partii cechowała się gra gospodarzy (4:1). Zmuszony do interwencji – poproszenia o przerwę – Lorenzo Bernardi nie wpłynął jednak na poprawę defensywy podopiecznych, a w konsekwencji Mariusz Wlazły zapisał na swoim koncie kolejne asy serwisowe (6:1). Gdy na czystej siatce zaatakował Conte, Skra zeszła na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc aż sześcioma oczkami. W tym momencie meczu wszyscy bełchatowianie grali śpiewająco – prawdziwy popis siatkarskich umiejętności w każdym aspekcie sportowego rzemiosła dawał argentyński przyjmujący, a Pliński pokazywał, że zmiana dokonana w drugim secie przez trenera Falaskę nie była bezpodstawna (14:7). Bardzo groźny dla rywali serwis kapitana gospodarzy doprowadził gospodarzy do drugiej przerwy technicznej (16:8). Gra jastrzębian całkowicie stanęła – w ofensywie zablokował się nawet Kubiak, a Nicolas Marechal, który zastąpił Gierczyńskiego, w dalszym ciągu nie radził sobie w obronie (20:13). Zawodnicy z województwa śląskiego ciągle walczyli z własnymi niedociągnięciami, lecz nic to nie dawało, bowiem Skrze wychodziły nawet najbardziej ryzykowne zagrania (23:16). Tie-break w tym meczu zapewnił po mocnym zagraniu najjaśniejszy punkt tego seta, czyli atakujący bełchatowian (25:17).

Piątą odsłonę półfinałowego pojedynku goście rozpoczęli od błędów. Mimo wszystko nie przeszkodziło to, by początek tie-breaka był bardzo emocjonujący i wyrównany (2:3). Długie wymiany trwały w najlepsze, ale z większości zwycięsko wychodzili jednak gospodarze (6:2). Z każdą piłką drużyna z Bełchatowa bardziej się rozpędzała, a zespół Jastrzębskiego Węgla z Marechalem i Masnym na czele kompletnie nie radził sobie ze świetną postawą rywali (9:3). Co prawda udało im się odrobić kilka punktów po dobrych zagraniach Michała Łasko, ale bloki Tui i kombinacyjne zagrania Uriarte pozwoliły bełchatowianom na wygraną w pierwszym półfinałowym pojedynku tej pary (15:11).

PGE Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel
(25:23, 17:25, 23:25, 25:17, 15:11)

MVP: Facundo Conte

Składy zespołów:
Skra: Wlazły (23), Kłos (8), Conte (22), Wrona (3), Uriarte (2), Antiga (4), Zatorski (libero) oraz Brdjović (1), Pliński (4), Tuia (7) i Maćkowiak
Jastrzębski: Łasko (23), Gierczyński (7), Pajenk (8), Masny (3), Van de Voorde (3), Kubiak (18), Wojtaszek (libero) oraz Malinowski, Bontje (4), Filippov i Marechal (4)

Zobacz także:
Wyniki play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved