Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > ORLEN Liga: Półfinałowa rywalizacja przenosi się do Wrocławia

ORLEN Liga: Półfinałowa rywalizacja przenosi się do Wrocławia

fot. archiwum

Po remisie w Sopocie półfinałowa rywalizacja Atomu Trefla i Impelu Wrocław przenosi się do stolicy Dolnego Śląska. W poniedziałek i wtorek przed miejscową publicznością wrocławianki będą starały się wykorzystać atut własnego boiska.

Ostatnie spotkania w Ergo Arenie pokazały, że podopieczne Tore Aleksandersena nadal prezentują się bardzo dobrze – kluczem do ich wyrównanej gry jest podejmowanie ryzyka, które w ich przypadku zazwyczaj procentuje. Można także powiedzieć, że w półfinałowej rywalizacji wykonały już plan minimum – wygrały jedno spotkanie na wyjeździe i teraz, mając atut własnego boiska, teoretycznie powinno być im łatwiej pokonać mistrzynie Polski. Granie u siebie nie jest ich jedyną zaletą – przez cały sezon pokazywały, że siłą zespołową mogą zdziałać bardzo dużo, w tym trzecie miejsce po rundzie zasadniczej. Do takiego stanu rzeczy przyczyniła się mieszanka doświadczenia ze sportową fantazją, czym wygrywały większość spotkań w lidze. O godne reprezentowanie młodszej części zespołu dba Agnieszka Kąkolewska, która jest klasyfikowana na szóstym miejscu wśród najlepiej serwujących siatkarek ORLEN Ligi i na trzecim, jeżeli chodzi o częstotliwość bloków. Podczas półfinałowych zmagań z „Atomówkami” niespełna 20-letnia środkowa nie tylko zdobyła cztery asy, ale także najskuteczniej powstrzymywała rywalki na siatce – aż siedmiokrotnie. W przyjęciu popisywała się natomiast Dorota Medyńska, której skuteczność wynosiła 100 procent. Siła doświadczenia wrocławskiego zespołu leży po stronie Katarzyny Mroczkowskiej i Makare Wilson. Pierwsza z nich podczas ostatniego boju z sopociankami zapisała na swoim koncie czternaście oczek, a druga trzynaście, grając z 40-procentową skutecznością w ataku. Jednak to nie jedyne sportowe plusy, którymi dysponuje trener Aleksandersen. W zanadrzu ma on także ósmą wśród najlepiej serwujących Frauke Dirickx – dotychczas Belgijka przydała swojej drużynie 22 asy serwisowe. Co ciekawe, w półfinałach rozgrywanych w Sopocie nie zaprezentowała się ona najlepiej – w dwóch meczach zdobyła zaledwie osiem oczek. Jej planem na spotkania w hali Orbita jest na pewno poprawienie tego wyniku. Nie wolno także zapomnieć o libero drużyny z Dolnego Śląska – Bogumile Pyziołek, która jeszcze przed pojedynkami z drużyną trenera Buijsa zapewniała, że każde zwycięstwo odniesione na wyjeździe jest dla niej na wagę złota. – Jeżeli wygramy chociaż jeden mecz, to będzie bardzo dobra zaliczka przed spotkaniami we Wrocławiu. Teraz presja odrobinę z nas zeszła, jednak w dalszym ciągu będziemy dawać z siebie wszystko. W końcu co ugramy, to nasze – podkreśliła zawodniczka. Czy tak się stanie? Na pewno liczy na to także Joanna Kaczor, która podczas poniedziałkowego pojedynku będzie czekała na swoją szansę. Podobnie jak Dirickx, jedenasta wśród najskuteczniejszych atakujących nie spisuje najlepiej w walce z sopociankami – w dwumeczu na koncie swojego zespołu zapisała jedynie siedem punktów, a to stanowczo za mało jak na zawodniczkę tej klasy i pozycji.

Siatkarki Atomu Trefla Sopot na pewno podejdą do nadchodzących zmagań nieco bardziej poddenerwowane – zdobyty tytuł znacznie trudniej obronić, niż wywalczyć. Półfinałowe spotkania na własnym terenie pokazały, że nie zawsze mogą poradzić sobie z rozpędzonymi łatwymi zwycięstwami nad MKS-em Muszyna zawodniczkami Impelu Wrocław. Tym, co zgubiło sopocianki w pierwszym pojedynku z poniedziałkowymi gospodyniami, była na pewno nadmierna pewność siebie. – Dzisiaj przystąpiłyśmy do spotkania z wielką mobilizacją. Miałyśmy zadania do wykonania i myślę, że wyszło wszystko w miarę poprawnie. Jest 1:1 jedziemy do Wrocławia, wszystko zaczyna się od początku, z tą różnicą, że gramy do dwóch zwycięstw – powiedziała po drugim meczu kapitan Atomu i siódma wśród najlepszych rozgrywających ORLEN Ligi, Izabela Bełcik. Co ciekawe, o ile drugie spotkanie półfinałowej pary było pełne błędów, to pierwsze, przegrane przez zawodniczki z Pomorza, zagrały świetnie w defensywie – 80 procent skuteczności w przyjęciu zaprezentowała Mariola Zenik, której partnerowała niemalże równie skuteczna Kimberly Hill. Skupiając się na następnym meczu z wrocławiankami, warto wspomnieć o świetnej dyspozycji Judith Pietersen, która zapisała na swoim koncie siedemnaście oczek. Holenderka także trzykrotnie zablokowała rywalki, choć w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła najlepsza po stronie swojej ekipy była Zuzanna Efimenko – zrobiła to aż siedmiokrotnie. W tym miejscu warto również wspomnieć o Charlotte Leys, która zdobyła piętnaście oczek i perfekcyjnie przyjęła połowę posyłanych w jej stronę piłek. Najskuteczniejszą zawodniczką na siatce była jednak Anna Podolec, która zapisawszy na koncie Atomu dziewięć punktów, atakowała z 47-procentową skutecznością i zablokowała rywalki dwukrotnie. Tym samym widać, że w zespole aktualnych mistrzyń Polski ma kto grać i sięgać po laury. Jedynym, co może je zgubić, to nadmierna pewność siebie i skłonność do braku spokoju w trudnych chwilach. – Zaczęliśmy nerwowo, przez całe spotkanie goniliśmy rywala, traciliśmy kilka punktów i nie odrobiliśmy strat. Dodatkowo popełniłem błąd w ustawieniu zespołu, za co chciałbym wszystkich przeprosić – tak tłumaczył się z porażki w pierwszym pojedynku drużyn z Sopotu i Wrocławia trener „Atomówek”, Teun Buijs. Zwrócił on także uwagę na to, że nadal nie wszystko w jego zespole jest idealne, ale widzi poprawę w jakości gry. – Walczyliśmy do końca, co cieszy. Przestoje, które nam się przytrafiały, mogły sprawić, że przegralibyśmy mecz u siebie, ale na szczęście tak się nie stało. Myślę, że kibicom to spotkanie mogło się podobać – zakończył szkoleniowiec sopocianek.

Jeżeli chodzi o pojedynki pomiędzy Impelem Wrocław a Atomem Treflem Sopot, to w tym sezonie dotychczas było ich cztery. W rundzie zasadniczej oba zespoły wygrywały u siebie w stosunku 3:0, co wskazywałoby na to, że atut własnej hali im służy. Spotkania półfinałowe ujawniły jednak, że sopocianki jednego dnia potrafią przegrać u siebie bardzo wyraźnie 0:3, a następnego pokonać rywalki 3:2. Jak będzie podczas spotkań w województwie dolnośląskim? Na pewno nie zabraknie emocji, które towarzyszą zmaganiom obu tych ekip od początku sezonu. O tym, czy dwa mecze we Wrocławiu przyniosą rozwiązanie w półfinale mistrzostw Polski, przekonamy się już w poniedziałek i wtorek. Spotkania w hali Orbita rozpoczną się o godzinie 20:30. Ewentualny piąty mecz zostanie rozegrany w Sopocie.



Najmniejszych problemów z wyłonieniem faworytów tych zmagań nie ma firma bukmacherska Unibet. Według nich to poniedziałkowe gospodynie będą cieszyć się ze zwycięstw – za każdą postawioną na nie złotówkę można otrzymać 1,50 zł. W przypadku wygranych sopocianek kurs wynosi 2,40.

Zobacz również:
Kursy firmy Unibet na spotkania siatkarskie

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved