Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Monika Martałek: Pewność utrzymania trochę niszczy ideę sportu

Monika Martałek: Pewność utrzymania trochę niszczy ideę sportu

fot. archiwum

- Jeden z faworytów nie załapie się do strefy medalowej, więc widać, jak wyrównana i mocna zrobiła się stawka - oceniła poziom obecnych rozgrywek ORLEN Ligi Monika Martałek. Środkowa opowiedziała także o powrocie po kontuzji kolana oraz sile kibiców.

Czy ty jako zawodniczka, będąc na boisku, zwracasz w ogóle uwagę na to, co się dzieje na trybunach? Czy faktycznie kibice są tym siódmym zawodnikiem?

Monika Martałek: – Generalnie zawsze staram się jak najbardziej skupiać na meczu i tym, co dzieje się na boisku. Jednak wiadomo, że słyszymy ten doping, swoje nazwisko, stojąc w polu zagrywki, czy owacje po wygranej akcji. Nie wiem, jak inne dziewczyny na to reagują, bo jedną może to motywować, a inną deprymować.

Właśnie, jak to jest z tym skandowaniem nazwisk w polu zagrywki? Dostrzegłem pewną prawidłowość, że gdy kibice krzyczą imię i nazwisko zawodniczki, ta często popełnia błąd w polu serwisowym.



– Tak jak mówiłam, to chyba zależy od zawodniczki. Mnie osobiście zawsze to bardzo motywowało, gdy szłam na zagrywkę i słyszałam kibiców skandujących „Monika Martałek”. Czuję wtedy, że mogę zrobić coś fajnego zarówno dla siebie, jak i dla swojego zespołu, mówiąc krótko – pozytywnie mnie to nakręcało.

Teraz masz okazję obserwować mecze spoza boiska, czy widzisz to wsparcie kibiców?

– Nasz klub kibica jest bardzo charakterystyczny, szczególnie teraz, gdy na ich głowach pojawiły się zielone peruki. Ostatnio widziałam nawet pana, który pofarbował sobie brodę na zielono. To jest coś bardzo pozytywnego, takie zachowania napędzają atmosferę na meczu i zachęcają do dopingu pozostałe osoby w hali. Tych również z meczu na mecz jest więcej. Bardzo nas to cieszy, szczególnie że coraz częściej noszą nasze szaliki lub ubierają się na zielono i włączają się do aktywnego dopingu. Myślę, że to wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku i liczę, że w play-off to wsparcie będzie jeszcze gorętsze. Teraz gdy siedzę z boku, kibice podchodzą do mnie, pytają co i jak z moim zdrowiem, jaki będzie mecz itd. Taki kontakt jest bardzo miły.

A pytają cię o wynik?

– Nie, to raczej ja pytam ich, jak typują (śmiech). Oni pytają tylko, jak moim zdaniem pójdzie dziewczynom w danym meczu. Zawsze odpowiadam, że gdybym była na boisku, to byłoby super, ale wierzę, że dziewczyny świetnie sobie poradzą, bo są bardzo dobrze przygotowane (śmiech).

Wracając jeszcze do kwestii samego dopingu, to czy przeszkadzają wam trąbki?

– Myślę, że tak. Kiedy ludzie biją brawo, to jest to normalny element kibicowania, natomiast kiedy ktoś dudni w tę trąbkę, to to nie jest fajne, według mnie to trochę takie wygwizdywanie. Tutaj na szczęście ten element nie pojawia się często, ale i tak zachęcam do gorącego dopingowania bez użycia trąbek, bo ten dźwięk wytrąca nas z koncentracji.

A jak ocenisz poziom naszej ligi w tym sezonie?

– Ciężko mi powiedzieć, bo nie miałam okazji zagrać, ale patrząc z boku, liga poszła mocno do przodu. W poprzednich latach nie było tylu kandydatów do mistrzostwa i do medali. Walka o złoto rozstrzygała się między BKS-em Bielsko-Biała i MKS-em Muszynianką Muszyna. Potem dołączyły drużyny z Sopotu i Dąbrowy Górniczej, a w tym sezonie my jesteśmy nową siłą. Teraz jeden z faworytów nie załapie się do strefy medalowej, więc widać, jak wyrównana i mocna zrobiła się stawka.

W ostatnich kilku meczach byliśmy świadkami tego, jak sędziowie bardzo długo podczas meczu konsultowali między sobą ostateczne decyzje w sprawie danej akcji, czy twoim zdaniem wprowadzenie systemu challenge ułatwiłoby im zadanie i pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnej nerwowości wśród zawodniczek i kibiców?

– Jeżeli chcemy iść w kierunku profesjonalizacji naszej ligi, a myślę, że wszystkim nam na tym zależy, to powinniśmy go wprowadzić. Przykład PlusLigi pokazał, jak bardzo ten system ułatwia pracę sędziom. Myślę, że pozytywnie wpłynęłoby to też na samą atmosferę na meczu, ponieważ bardzo często zdarza się, że zawodniczki są rozgoryczone po jakiejś decyzji sędziów i potem odbija się to nie tylko na grze danej dziewczyny, ale i całego zespołu. O ile taka sytuacja ma miejsce na początku meczu, to jeszcze nie ma takiego znaczenia, jednak gdy w końcówce pojawia się problem dotknięcia bądź niedotknięcia siatki albo tego, czy piłka wpadła w pole, czy wyszła na aut, ma to znaczenie ogromne.

Skoro wspominasz o profesjonalizacji ligi, to co powiesz o projekcie jej zamknięcia?

– Myślę, że jak w każdym przypadku, tak i tym razem ten kij ma dwa końce. Z jednej strony dla tych zespołów z dołu tabeli, a szczególnie ich trenerów, będzie to gwarant spokojnej pracy. Będą mogli postawić odważnie na młode dziewczyny, które dostaną szansę na ogranie się w bardzo silnej lidze. Z drugiej strony jednak idea sportu jest taka, aby walczyć zarówno o mistrzostwo, jak i utrzymanie, dlatego pewność utrzymania trochę tę ideę niszczy.

Pojawia się też problem – co zrobić z I ligą? O co ma grać i jak pozyskiwać sponsorów. Wprowadzenie transmisji z meczów z ligi męskiej było drogą przez mękę, więc strach myśleć, co będzie w przypadku siatkówki kobiecej.

– Myślę, że przede wszystkim to jest kłopot dla dziewczyn, które będą tam grały, bo do tej pory wyróżniające się zawodniczki I ligi były kontraktowane w klubach ekstraklasy. Teraz obawiam się, że może być inaczej. Z transmisjami też będzie bardzo ciężko, ponieważ niestety siatkówka kobieca nie cieszy się takim zainteresowaniem jak męska i to widać, porównując ORLEN Ligę i PlusLigę, a co dopiero mówić o klubach I ligi. Szkoda, że tak się dzieje, bo często walka, determinacja i emocje na zapleczu ekstraklasy są porównywalne z tymi w najwyższej lidze, ale czas zweryfikuje, jak to wszystko będzie wyglądało.

Na koniec pytanie, które chyba zadają sobie i tobie wszyscy kibice we Wrocławiu. Jaka jest szansa, że zobaczymy cię w tym sezonie na boisku?

– Szansa zawsze jest, ale nie wiem, co na to mój rehabilitant (śmiech). Gdybym mogła, to chciałabym zagrać już, jednak póki co powoli zaczynam biegać, w najbliższych dniach zacznę skakać, więc idzie to w dobrym kierunku. Teraz skupiam się na wzmocnieniu mięśnia czterogłowego, bo to najważniejsze przy tej kontuzji. Chęć normalnego treningu, a przede wszystkim zagrania z dziewczynami jeszcze w tym sezonie jest dla mnie olbrzymim motorem napędowym podczas setnego powtarzania tego samego ćwiczenia w trakcie rehabilitacji, przy okazji pozdrawiam pana Wojtka, który walczy ze mną o ten powrót.

źródło: impelwroclaw.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved