Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > W Ostrowcu Św. pierwszy akt finałowej walki o ekstraklasę

W Ostrowcu Św. pierwszy akt finałowej walki o ekstraklasę

fot. archiwum

W finale I ligi kobiet zmierzą się ze sobą AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski oraz Karpaty Krosno. Dwa pierwsze pojedynki rozegrane zostaną w hali ostrowczanek, które uważane są za faworytki. Czy krośnianki zdołają pokrzyżować ich plany?

Pierwszoligowe rozgrywki kobiet weszły w decydującą i najbardziej emocjonującą fazę. Po półfinałowych bojach do finału, którego stawką jest bezpośredni awans do ekstraklasy, dotarły faworytki – AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski oraz beniaminek, Karpaty Krosno. Droga do najważniejszych spotkań sezonu była dla obu ekip zdecydowanie inna. Siatkarki z województwa świętokrzyskiego rozprawiły się w trzech meczach z zespołem z Torunia, natomiast krośnianki potrzebowały aż pięciu pojedynków, by udowodnić swoją wyższość nad lokalnym rywalem, Developresem Rzeszów.

Zespół prowadzony przez Dariusza Parkitnego przystąpił do rozgrywek I ligi jako murowany faworyt do zwycięstwa w fazie zasadniczej i do wywalczenia awansu na siatkarskie salony ORLEN Ligi. Pierwsza część rozgrywek potwierdziła, że opinie te wcale nie były przesadzone. Ostrowczanki w osiemnastu spotkaniach nie doznały porażki, a jedyne punkty straciły po dwóch wygranych tie-breakach z Budowlanymi Toruń i KS-em Murowana Goślina. Tak dobra postawa zawodniczek trenera Parkitnego pozwoliła tej ekipie zająć pierwsze miejsce po części zasadniczej sezonu i w play-off zmierzyć się z Budowlanymi Toruń. Oczywiście miano faworytek wciąż należało do nich i ze swej roli ostrowczanki wywiązały się wzorowo. W pierwszym meczu w Ostrowcu Świętokrzyskim gospodynie nie dały przyjezdnym najmniejszych szans, wygrywając 3:0, natomiast drugiego dnia rywalki stawiły zacięty opór i o losach meczu zadecydował tie-break. W nim po raz kolejny lepsza okazała się Kamila Ganszczyk i jej koleżanki. W pierwszym i jedynym spotkaniu w Toruniu emocji nie brakowało. Siatkarki z miasta Kopernika walczyły jak lwice – udało im się wygrać jedną partię, lecz w pozostałych trzech musiały uznać wyższość przeciwniczek, którym zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo. – Patrząc z perspektywy całej rundy zasadniczej i trzech meczów z zespołem z Torunia w półfinale, to w tych ostatnich poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko, ale w najbardziej kryzysowych momentach górę wzięło doświadczenie naszego zespołu, dzięki czemu wszystkie pojedynki zakończyły się naszym sukcesem. Jeśli dochodzi do tak zaciętych końcówek w decydującym momencie meczu, to niemożliwa jest gra bez emocji. Wówczas trzeba walczyć z przeciwnikiem i utrzymać zimną głowę w grze – opowiedziała młoda zawodniczka AZS-u KSZO, Ewelina Tobiasz.

Drugie z finalistek, reprezentantki PWSZ Karpat MOSiR HKS Krosno, po fazie zasadniczej zajmowały trzecią lokatę. 37 oczek na koncie i wysoka pozycja w pierwszym sezonie na zapleczu ekstraklasy były dużym sukcesem beniaminka, jednak udane rozgrywki rozbudziły apetyty na wschodzie Polski. Krośnianki w pierwszej rundzie play-off trafiły na lokalnego rywala z Rzeszowa, który również był tegorocznym beniaminkiem. W dwóch pierwszych spotkaniach w stolicy Podkarpacia po jednym pojedynku wygrały obie ekipy i w Krośnie, posiadając atut własnej hali i kibiców, gospodynie mogły przypieczętować awans do finału I ligi. Mecz numer trzy padł ich łupem w tie-breaku, natomiast dzień później podopieczne Dominika Stanisławczyka prowadziły 2:0 i miały przeciwniczki „na widelcu”. Jednak Katarzyna Nadziałek i jej partnerki nie zdołały postawić kropki nad i. Developres doprowadził do remisu 2:2, a następnie wygrał spotkanie 3:2 i oba zespoły musiały udać się do Rzeszowa, by w decydującym pojedynku rozstrzygnąć, kto będzie rywalem AZS-u KSZO. Po kolejnym, trzecim z rzędu, morderczym tie-breaku z tarczą wyszły reprezentantki Karpat. – Udowodniłyśmy, że jesteśmy dobrym zespołem i to my zasługujemy na grę w finale. Przed sezonem stawiano nas w roli spadkowicza, a my pokazałyśmy, na co nas stać i wygrałyśmy z Rzeszowem, z zespołem, z którym zawsze grało się nam bardzo ciężko – opowiedziała Joanna Brylińska.



Już w sobotę i niedzielę odbędą się pierwsze spotkania zespołów z Ostrowca Świętokrzyskiego i Krosna. Gospodyniami dwóch meczów będą zwyciężczynie fazy zasadniczej i to one w dalszym ciągu będą występowały jako faworytki finału. Na korzyść ostrowczanek wpływa również fakt, iż do tej pory z Karpatami nie straciły nawet seta. – Na pewno będzie bardzo trudno, bo to jedyny zespół, którego nie pokonałyśmy w tym sezonie. Nie ugrałyśmy z nim nawet jednego seta. Zamierzamy podejść do tej rywalizacji z pełnym zaangażowaniem, ale nie wiem, czy uda się zrobić to, co w meczach z Rzeszowem. Z Developresem była „napinka na maksa”, więc musiałyśmy wygrać. Z Ostrowcem będzie inaczej – podsumowała Brylińska.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved