Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Poskrobko: Sport to nie księgowość

Piotr Poskrobko: Sport to nie księgowość

fot. archiwum

Zawodnicy Ślepska Suwałki po fazie zasadniczej I ligi zajmowali 4. lokatę. Podopiecznym Piotra Poskrobko nie udało się jednak obronić tej pozycji i rozgrywki zakończyli na piątym miejscu. - Mam już wizję zespołu na nowy sezon - przyznał opiekun Ślepska.

Sezon zasadniczy zakończyliście na dobrym czwartym miejscu. W końcowym rozrachunku była szansa na pierwszą czwórkę, ale nie udało się. Czy dlatego, że byliście jedyną drużyną z czwórki po rundzie zasadniczej, która straciła punkty z trzema zespołami z końca tabeli, w tym z dwoma na własnym parkiecie…

Piotr Poskrobko: – Niedosyt pozostał, wpadki zdarzały każdej drużynie, to jest sport. Przyczyny pojedynczych przegranych z zespołami z dołu tabeli trzeba rozpatrywać indywidualnie. Mimo wszystko uważam, że czwarte miejsce było dobrą pozycją wyjściową przed play-off z Siedlcami. Z perspektywy całej rundy zasadniczej uważam, że właśnie Siedlce były najbardziej pasującym nam rywalem i w naszym zasięgu. Życie zweryfikowało te oczekiwana, i była to niestety weryfikacja negatywna. Dwa wygrane mecze z tym zespołem w rundzie zasadniczej optymistycznie nastawiały nas przed play-off. Niestety przegraliśmy trzy kolejne spotkania i odpadliśmy z dalszych rozgrywek. Kluczem były mecze w Suwałkach, gdzie nie odnieśliśmy chociażby jednego zwycięstwa. Przegrane oba spotkania, z czego pierwsze minimalnie, postawiły nas w trudnej sytuacji. Staraliśmy się na wyjeździe, ale znowu zabrakło niewiele.

Czy z perspektywy czasu nie sądzisz, że warto było polec w ostatnim meczu rundy zasadniczej, zająć piąte miejsce i play-off zacząć od spotkań w Siedlcach?



– Przed ostatnim meczem nie kalkulowaliśmy. Jechaliśmy do Siedlec z nastawieniem walki o zwycięstwo i czwarte miejsce. Wygraliśmy, zajęliśmy czwarte miejsce. Jakie było inne wyjście – podłożyć się tylko po to, żeby zaczynać grę u nich? A jaką mielibyśmy gwarancję, że zaczniemy od wygranych? Żadnej… Uważałem i dalej uważam, że w każdym meczu trzeba walczyć o zwycięstwo, a nie kalkulować. Sport to nie księgowość, gdzie da się zaplanować bilans zysków i strat. Chociaż i w księgowości bilans trzeba czasami korygować…

W jednym z wywiadów prezes Ślepska stwierdził, że „o naszej przegranej w play-off zadecydowało lepsze przygotowanie rywali”. Może rzeczywiście niepotrzebnie spinaliście się na ten ostatni mecz w rundzie zasadniczej i zabrakło nam tygodnia spokojnej pracy?

– Nie spinaliśmy się przed ostatnim meczem. Podeszliśmy do tego spotkania jak do normalnego meczu ligowego. Wiedzieliśmy o wadze spotkania, bo zwycięstwo dawało nam 4. miejsce po rundzie zasadniczej i prawo rozgrywania meczów u siebie. Mecze w play-off były inne przede wszystkim dlatego, że dołączył do nich Mateusz Jasiński, który wprowadził dużo pewności i spokoju w ich grze. Ile znaczy jego obecność na boisku, przekonaliśmy się w obu meczach w Suwałkach i w trzecim, w Siedlcach. To Mateusz prowadził grę, dodawał kolegom pewności siebie. Inna sprawa, że nie prezentowaliśmy takiej gry jak w rundzie zasadniczej, a to za sprawą kontuzji podstawowego rozgrywającego Łukasza Makowskiego. Łukasz uczestniczył w treningach w pełnym wymiarze na tydzień przed pierwszym spotkaniem i to, jak się okazało, nie wystarczyło na zespół z Siedlec.

Dla mnie odkryciem tego sezonu był Mariusz Schamlewski – agresywny w ataku, spokojny w bloku, potrafiący cieszyć się z udanych akcji, ale nie załamujący rąk po stracie punktu czy zepsutej zagrywce. W sezonie był to pewny siebie, uśmiechnięty, pełen radości życia, otwarty na innych młody mężczyzna. Wiedział na co go stać i nie zawodził.

– W poprzednim sezonie nie widziałem, nie znałem Mariusza, więc trudno mi porównywać, ale ja też widziałem, jak on się w oczach zmieniał, nabierał tej pewności siebie, otwierał się. Pozycji w wyjściowej szóstce nie dostał w prezencie. Wywalczył ją swoim zaangażowaniem na treningach, grą. Ze swojej roli wywiązywał się znakomicie. Jedynym jego mankamentem jest brak kilkunastu centymetrów wzrostu. Ale nadrabia to dynamiką, wolą walki. Jeżeli rzeczywiście otworzył się w porównaniu do poprzedniego sezonu, to pozostaje mi tylko się cieszyć.

Były sytuacje, kiedy Ślepsk wysoko prowadził lub przegrywał i aż się prosiło, żeby Winnika posadzić na ławce, dać mu chwilę na odpoczynek, złapanie oddechu, a Michałowi Jutkiewiczowi okazję do poczucia meczowej atmosfery, ale nie z kwadratu dla rezerwowych, lecz z boiska.

– To kolejny problem, który musi rozwiązać trener. Tak się składało, że w chwilach kiedy Michała można było wpuścić na boisko, nie było go w meczowej dwunastce. Oczywiście można było dać Michałowi więcej okazji do pogrania, ale jest to zawodnik, który po rocznej przerwie wznowił treningi. W trakcie przygotowań do sezonu złapał kontuzję i nie przepracował z nami całego okresu przygotowawczego. Nie jest jeszcze przygotowany do gry z pełnym obciążeniem. Dla niego sam trening z zespołem I-ligowym był czymś nowym, bo dotychczas Michał grał najwyżej w II lidze. To fajny, ciekawy zawodnik, ale trenera rozlicza się z punktów, a te zdobywał głównie doświadczony Wojtek. Michał musi nabrać doświadczenia, na początek w sparingach, w których nie grał. Czas jednak pracuje na jego korzyść.

Jak oceniasz wejście telewizji do I ligi?

– To nowość, ale udana. Z jednej strony promocja siatkówki, klubu i miasta, z drugiej dodatkowa mobilizacja dla zawodników, którzy mogą pokazać się szerszemu gronu trenerów. Pozytywny wpływ telewizyjnych relacji odczuliśmy na własnej skórze. Z Cuprum Mundo zagraliśmy najlepszy mecz w sezonie, a może i w historii występów Ślepska w I lidze. Telewizja, cała ta otoczka towarzysząca relacji na żywo przyciąga nie tylko kibiców, ale też sponsorów. To pierwszy krok na długiej drodze równania do tego, co robi się już w PlusLidze i wokół niej. Nowością było też uruchomienie serwera, na którym można było wymieniać się zapisami ze spotkań ligowych, co ułatwiało życie trenerom skazanym wcześniej na bieganie na pocztę i wysyłanie płytek z nagranymi meczami.

Ostatnie pytanie: chcesz zostać w Suwałkach?

– Pewnie ,że tak. Mam już wizję zespołu na nowy sezon, zespołu, który wymaga tylko korekt, żeby grać o wyższe cele niż piąte miejsce w I lidze. Wiem, jak wiele muszę się jeszcze nauczyć, ale człowiek się uczy całe życie. W pracy każdego klubu ważna jest ciągłość, kontynuacja obranej drogi, bo to daje progres. Wokół tego trzeba budować całą drużynę. Mam nadzieję, że uda się poprawić błędy i optymalnie przygotować do jeszcze lepszego przyszłego sezonu.

* – cała rozmowa Tadeusza Moćkuna w serwisie slepsksuwalki.pl

źródło: slepsksuwalki.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved