Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Rzeszowie początek boju o finał mistrzostw Polski

PlusLiga: W Rzeszowie początek boju o finał mistrzostw Polski

fot. archiwum

Już jutro w hali Podpromie zainaugurowany zostanie bój o finał siatkarskiej ekstraklasy w sezonie 2013/2014. Zagrają w nim zespoły, które w zeszłym roku walczyły ze sobą o mistrzowski tytuł - Asseco Resovia Rzeszów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Dla zespołu ze stolicy Podkarpacia będzie to szczególny pojedynek, bowiem mistrzostwo kraju jest ostatnim, co może sprawić, że dla tego klubu sezon 2013/2014 będzie udany. Po porażce w Lidze Mistrzów z Jastrzębskim Węglem i słabym występie w Pucharze Polski podopieczni Andrzeja Kowala zrobią wszystko, żeby w nadchodzących pojedynkach z kędzierzynianami przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie ulega wątpliwości, że do czasu przegranych w najważniejszych turniejach tego sezonu, forma zawodników z Rzeszowa była bardzo stabilna i z całą pewnością wysoka, co poskutkowało zajęciem przez nich pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej. O dobrej dyspozycji aktualnych mistrzów Polski świadczą także statystyki – według nich trzecim wśród najczęściej blokujących siatkarzy tej edycji siatkarskiej ekstraklasy jest Piotr Nowakowski, który z dorobkiem 58 punktowych zagrań ustępuje miejsca tylko Karolowi Kłosowi i Piotrowi Hainowi. Środkowy podkreślił, że nachodzące wyzwanie jest trudne, ale liczy na to, że dawne niepowodzenia nie powstrzymają jego zespołu przed wygraną. – Na pewno gdzieś tam na uwadze mamy tę porażkę w Pucharze Polski, ale jesteśmy na tyle profesjonalnymi zawodnikami, że jak najszybciej o tym zapominamy i skupiamy się na kolejnym celu. Obrona mistrzowskiego tytułu od początku była dla nas najważniejsza. Postaramy się zdobyć złoto po raz trzeci – obiecał Nowakowski. Rzeszowianie mają po swojej stronie także najlepiej kreującego grę zawodnika PlusLigi, Lukasa Tichacka. Skuteczność jego rozegrania wnosi niemalże 53 procent, więc wydaje się, że postawa obrońców tytułu zależy w bardzo dużej mierze od tego siatkarza. Mimo wszystko to właśnie ta pozycja w zespole Resovii wydaje się być największą niewiadomą – trener Kowal dysponuje przecież także siódmym we wspomnianym wyżej zestawieniu Fabianem Drzyzgą, który przez cały sezon starał się udowodnić, że może walczyć z Czechem o miano podstawowego rozgrywającego w drużynie. Nie ukrywa on także, że czeka ich bardzo ciężka rywalizacja, ale nie tracą nadziei, że zostanie ona sfinalizowana po ich myśli. – Na razie skoncentrujmy się na pierwszym meczu, później na kolejnych, pojedynczo. Nie wybiegajmy w przyszłość, nie wieszajmy sobie medali. Wygrajmy na razie w piątek. […] Nie da się ukryć, że własna hala to spory atut, ale na tym poziomie, przy takich drużynach, to może 1-2 procent różnicy. Ale może właśnie to zadecyduje o tym, że przejdziemy do finału. Cieszymy się, że gramy więcej meczów u siebie, ale nie przywiązujemy do tego wielkiej wagi – powiedział Drzyzga. Nie można zapomnieć również o innych filarach rzeszowskiej maszyny, czyli między innymi Oliegu Achremie, od formy którego zazwyczaj zależy postawa całej ekipy. Białorusin z polskim obywatelstwem stanowi bardzo ważny punkt ofensywy Asseco, a jego ewentualna niedyspozycja potrafi spowodować, że team nie będzie mógł ruszyć z miejsca – tak jak to było w przypadku drugiego meczu z BBTS-em Bielsko-Biała w trakcie rundy zasadniczej. Warto wyróżnić także Petera Veresa, który nie tylko dba o atak Resovii, ale także bryluje w przyjęciu, w którym wraz z Krzysztofem Ignaczakiem jest wielką podporą. Nie ulega więc wątpliwości, że rzeszowianie mają bardzo dużo asów w rękawie. Pytanie pozostaje zasadnicze – czy po krótkim czasie odpoczynku uda im się przełamać passę niepowodzeń w najważniejszych rozgrywkach sezonu? Dla wszystkich kibiców zespołu ze stolicy Podkarpacia odpowiedź jest oczywista, szczególnie dzięki temu, że zdaje się, że podporządkowując sobie trzykrotnie zespół Effectora Kielce, o najbardziej dotkliwych porażkach już zapomnieli.

W nieco innej sytuacji w tegorocznych rozgrywkach PlusLigi jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Po niemrawym początku sezonu i dopiero czwartej pozycji po rundzie zasadniczej, zespół prowadzony przez Sebastiana Świderskiego nie był wymieniany w gronie ścisłych faworytów do mistrzostwa kraju. Wszystko odmieniło się po tym, jak kędzierzynianie w widowiskowy sposób obronili wywalczony przed rokiem Puchar Polski. Jak by tego było mało, w ostatnim czasie trzykrotnie pokonali AZS Olsztyn i tym samym do Rzeszowa przyjadą z podniesionymi głowami. Prawda jest taka, że ich pewności siebie nie należy się dziwić – pomimo burzy, która rozpętała się wokół trzynastego wśród najczęściej punktujących zawodników PlusLigi Grzegorza Boćka, potrafią skupić się przed każdym meczem i podporządkować sobie najgroźniejszych rywali – pokazał to chociażby finał krajowego Pucharu, w którym potrafili zdominować rozpędzony zwycięstwami na europejskich parkietach Jastrzębski Węgiel. Na sukces zawodników z województwa opolskiego składa się wiele czynników, w tym świetna postawa na środku Marcina Możdżonka, który prawie sześćdziesiąt razy zdobywał punkty poprzez blokowanie rywali. Co więcej, na boisku ciągle fantastycznie prezentuje się Paweł Zagumny, którego doświadczenie i spryt zaowocowały w postaci 47 procent skutecznie rozegranych piłek do kolegów z drużyny. Nie można także nie wspomnieć o niewątpliwej podporze ZAKSY, czyli Dicku Kooyu, który już w tej chwili nazywany jest godnym zastępcą Felipe Fontelesa – nie ma się czemu dziwić, bowiem dotychczas na koncie swojej drużyny zapisał aż 340 punktów. Cokolwiek nie działoby się na boisku, drużyna z Kędzierzyna-Koźla ma jeszcze jedną zaletę, czyli prawdziwego człowieka od „czarnej roboty” – Michała Ruciaka, który nie tylko bardzo dobrze prezentuje się w ataku i defensywie, ale posiada także wiele argumentów w polu serwisowym, które potrafią przyprawić jego przeciwników o niemały ból głowy. Ci wszyscy skupieni w jednej drużynie zawodnicy na pewno sprawią, że emocje w rzeszowskiej hali sięgną zenitu.

W tym sezonie zespoły Asseco i ZAKSY mierzyły się ze sobą dwukrotnie – w pierwszej części rundy zasadniczej we własnej hali rzeszowianie triumfowali 3:0, natomiast w rewanżowej w Kędzierzynie-Koźlu w tie-breaku lepsi okazali się podopieczni trenera Świderskiego. Warto także przypomnieć, że ta odsłona obecnych zmagań o mistrzostwo kraju jest swoistą powtórką zeszłorocznego finału, a wtedy, żeby wyłonić zwycięzcę, obie ekipy musiały się ze sobą spotkać aż pięciokrotnie. Po pierwszych dwóch pojedynkach na kędzierzyńskich parkietach padł remis, a po kolejnych w Rzeszowie stan rywalizacji nie uległ zasadniczej zmianie i dopiero piąte spotkanie przyniosło Resovii zwycięstwo na boisku rywala. Nie ulega więc wątpliwości, że oba zespoły już od kilku sezonów grają na równym, wysokim poziomie i każde ich starcie wywołuje spore emocje. O tym, kto „mocniej” i pewniej wejdzie w półfinałowe starcie, przekonamy się już w nadchodzący piątek. Początek spotkania w rzeszowskiej hali o godzinie 20.00. Następne zaplanowano na sobotę o tej samej porze, a rewanżowe w Kędzierzynie-Koźlu na 11 kwietnia.



Ze wskazaniem faworyta nadchodzącej rywalizacji problemów nie ma firma Unibet – za każdą złotówkę postawioną na obrońców tytułu można dostać 1,42 zł. W przypadku wygranej zwycięzców tegorocznej edycji Pucharu Polski kurs wynosi 1×2,65.

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe mecze siatkarskie

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved