Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Dominika Nowakowska: Każdemu można coś zarzucić

Dominika Nowakowska: Każdemu można coś zarzucić

fot. Marcin Selerski

- Pozostaje niedosyt, gdyż po takich zaciętych meczach zawsze się myśli, dlaczego to nie my wygrałyśmy - mówiła po porażce w półfinale I ligi kobiet z AZS-em KSZO Ostrowiec Świętokrzyski Dominika Nowakowska z Budowlanych Toruń.

Zakończyłyście fazę play-off po trzech porażkach z KSZO Ostrowiec Św. Pozostaje niedosyt?

Dominika Nowakowska: – Oczywiście, że pozostaje niedosyt, gdyż po takich zaciętych meczach zawsze się myśli dlaczego to nie my wygrałyśmy, że może trzeba było na jednym treningu bardziej się przyłożyć, dać z siebie jeszcze więcej i wynik byłby w drugą stronę. Ale niestety na te pytania nie dostaniemy już odpowiedzi. Szczególnie żałuję niedzielnego meczu w Ostrowcu, gdyż jestem przekonana, że gdybyśmy wróciły z jednym zwycięstwem, to ta rywalizacja potoczyłaby się inaczej. Ale teraz jest to tylko gdybanie.

Jak generalnie oceniasz sezon w wykonaniu Budowlanych?



– Sezon oceniam dość dobrze, ale wiadomo, że zawsze mogło być lepiej. Mogłyśmy wygrać więcej spotkań, mogłyśmy sobie ten sezon jeszcze przedłużyć walką o pierwsze miejsce, ale generalnie zrobiłyśmy dużo. Planem było miejsce w pierwszej czwórce i to się nam udało.

Zdarzyło się kilka słabszych meczów, po których trener miał do was wyraźnie pretensje. Jak wyszłyście z tego dołka?

– Jak to w sporcie – z porażką trzeba się liczyć. Są mecze lepsze i gorsze, ale uważam, że tu nie chodzi o to, żeby ktoś miał pretensje do zawodniczek, gdyż to cały zespół odpowiada za wynik, każdemu można coś zarzucić, trenerowi również.

Przed sezonem do drużyny dołączyło dużo nowych zawodniczek. Czy brak zgrania był również problemem w niektórych spotkaniach?

– Na początku sezonu zawsze upatruje się przyczyn porażek w niezgraniu zespołu, co oczywiście jest częściowo prawdą, ale myślę, że później tych przyczyn trzeba poszukać już gdzie indziej.

W trakcie sezonu okazało się, że nie możesz dłużej występować jako przyjmująca. Uniemożliwiła ci to kontuzja barku. W jakich okolicznościach doszło do tej kontuzji?

– Nie mogę wskazać konkretnego momentu, w którym się to wydarzyło, gdyż takiego nie było. Ta kontuzja wzięła się z przeciążenia, zbyt dużej intensywności ataku, który nie był w zeszłym sezonie moim zadaniem, a w tym było tego naprawdę sporo. Może gdyby pierwsze bóle nie zostały zbagatelizowane, to mogłabym dalej grać na przyjęciu.

Zaczęłaś więc grać jako libero i widać było, że to jest również dobra pozycja dla ciebie…

– Pozycja libero nie jest mi obca, tak naprawdę jestem zawodniczką dużo bardziej doświadczoną na tej właśnie pozycji niż na jakiejkolwiek innej, gdyż w każdym klubie, w jakim do tej pory grałam, od samego początku byłam brana pod uwagę na dwie pozycje: przyjęcie i właśnie libero, które nie ukrywam, że jest dla mnie ulubionym miejscu na boisku.

Wróćmy do meczów z KSZO. Czego twoim zdaniem zabrakło, aby stan rywalizacji był zupełnie inny?

– Zabrakło nam niestety determinacji i pewności siebie w końcówkach, które przegrywałyśmy. Nie potrafiłyśmy postawić kropki nad „i”. Nie zgodzę się z naszym trenerem, który w jednym z wywiadów powiedział, że KSZO wierzyło w zwycięstwo, a my nie i dlatego przegrałyśmy. Każdy sportowiec wychodzi na mecz z tą wiarą, a gdyby tej wiary nie było, to dziewczyny z Ostrowca nie miałyby takich problemów z pokonaniem nas.

Kibice w trakcie meczu w Toruniu łapali się za głowę, bo nie potrafiłyście wykorzystać kilkunastu piłek setowych. Da się to racjonalnie wytłumaczyć?

– Niektórych rzeczy do tej pory my, zawodniczki nie potrafimy sobie wytłumaczyć, strasznie żałując tych piłek setowych, ale teraz nie ma już co płakać, tylko trzeba wyciągnąć wnioski i wyeliminować te błędy, które uniemożliwiły nam zwycięstwo. A do tego muszę też niestety przyznać, że ostrowczanki miały też sporo szczęścia, którego nam zabrakło.

To był twój pierwszy sezon w zespole. Od razu otrzymałaś „kapitańską opaskę”. Czułaś zaufanie pozostałych dziewczyn?

– Ta decyzja była dla mnie zaskoczeniem, zupełnie się jej nie spodziewałam, ale tak jak przypuszczałam, praca kapitana jest ciężka i wymaga wielu umiejętności, aby sprawować tę funkcję naprawdę dobrze. Nie wiem czy mi się to udało, ale zaufanie, które dziewczyny pokazały w stosunku do mnie, wybierając mnie na kapitana, sprawiło, że zmierzyłam się z nowym wyzwaniem, a ja lubię wyzwania.

źródło: budowlani-torun.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved