Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Natalia Perlińska: Przed nami kluczowy moment sezonu

Natalia Perlińska: Przed nami kluczowy moment sezonu

fot. Damian Krzanowski / krosno24.pl

W bardzo równej drugoligowej rywalizacji play-off w parze Sokół Katowice - AZS Politechnika Śląska Gliwice lepszy okazał się AZS i to on powalczy o wejście do I ligi. - Jest to dla nas sukces i częściowo zrealizowany cel - uznała środkowa AZS-u, Natalia Perlińska.

Na samym początku trzeba powiedzieć jedno słowo – gratulacje. Mimo że mówiło się o was jako o faworytkach grupy, to awans do turnieju półfinałowego II ligi to duży sukces?

Natalia Perlińska:Dziękuję za gratulacje w imieniu całego zespołu. Jest to dla nas zarówno sukces, jak i dopiero częściowo zrealizowany cel, jaki postawiłyśmy sobie przed sezonem. Zakończyłyśmy rundę zasadniczą na pierwszym miejscu, co nie było już tak pewne i analogiczne w fazie play-off, bo jak widać po wynikach, było dość nerwowo.

W play-off grałyście z Sokołem Katowice, z którym w fazie zasadniczej wygrałyście dwa razy za 3 punkty. W play-off nie było już tak łatwo i aż trzy z czterech meczów zakończyły się w tie-breakach. Sokół był dla was równorzędnym rywalem i chyba trochę zaskoczył was swoją dobrą postawą?



Runda zasadnicza rządzi się swoimi prawami, a play-off swoimi. W drugiej części sezonu pojawia się większa presja wyniku, która czasem działa na zawodniczki trochę destrukcyjnie. Poza tym Sokół starannie odrobił zadanie domowe i dobrze przygotował się do spotkań z nami. Rywalki pokazały na parkiecie grę jak równy z równym i że lider im nie straszny.

Po meczach w Gliwicach to katowiczanki mogły być bardziej zadowolone, bo wywiozły z waszej hali jedną wygraną. Po tej, trochę niespodziewanej, porażce była ta sportowa złość?

Na pewno złość była jedną ze składowych emocji towarzyszących nam po pierwszych dwóch starciach. Pojawiła się jeszcze bezsilność, smutek i żal tylko już nie wiadomo do kogo. Dopiero gdy opadły emocje, w szatni dopuściłyśmy do siebie myśli, refleksje, że tak naprawdę gra się jeszcze nie skończyła i w kolejnych meczach zrobimy wszystko, żeby ten wynik w postaci kolejnych dwóch wygranych był po naszej stronie.

Po dwóch wyrównanych meczach w Gliwicach większość osób spodziewała się, że kolejne spotkanie również rozstrzygnie się w tie-breaku. Wygrałyście 3:0. To był moment przełomowy tej rywalizacji?

Zależało nam bardzo, żeby wygrać kolejne mecze i oczywiście najlepiej w stosunku 3:0, żeby jak najmniej wyeksploatować organizm przed kolejną konfrontacją. Nie przyjmowałyśmy innej wersji. Wiedziałyśmy, że stać nas na to, tylko musimy zagrać swoją siatkówkę. I udało się. Odrzuciłyśmy sokolanki od siatki i zagrałyśmy dobrze w bloku. W tym spotkaniu to my dyktowałyśmy warunki na boisku.

Prowadząc 2:1 w meczach i 2:1 w setach, miałyście rywalki pod ścianą. Wtedy zabrakło ostatniego słowa i niewiele brakowało, a rywalizacja przeniosłaby się jeszcze do Gliwic. To był chyba dla was trochę nerwowy moment tego czwartego spotkania, który jednak zakończył się happy-endem.

Wygrana 3:0 z dnia wcześniejszego i spokojny początek czwartego meczu trochę nas uśpił, bo mogłoby się wydawać, że tak już będzie do końca. Rywalki bardzo szybko wykorzystały ten moment, zaznaczając, że jeszcze się nie poddały i chcą walczyć. Nie ukrywam, było nerwowo. Na szczęście w odpowiednim momencie otrząsnęłyśmy się i wygrałyśmy to spotkanie.

Po wygranej w niedzielę na pewno bardzo się cieszyłyście, ale teraz trzeba już o tym zapomnieć. Gra o te najwyższe cele, czyli awans do I ligi, to oprócz wyróżnienia także duże wyzwanie. Już czujecie jakieś dodatkowe emocje i nową motywację do gry?

Uwielbiam takie emocje – smak zwycięstwa w walce o konkretny cel. Tak naprawdę to tylko pewien etap. Przed nami kluczowy moment w tym sezonie w walce o I ligę, gdzie zacznie się gra z drużynami z całej Polski, które będą równie zmotywowane i zdeterminowane, by osiągnąć sukces jak my. Wszyscy zaczniemy walkę z tego samego miejsca i koncentracją na zwycięstwo, wygra najlepszy.

W drugiej parze play-off PLKS Pszczyna wygrał z SMS-em Opole, który w tabeli był wyżej od pszczynianek. Wychodzi na to, że w play-off młodość z Opola i Katowic przegrała z odrobinę większym doświadczeniem PLKS-u i AZS-u. Spodziewałaś się takiego rezultatu w tamtej parze?

Nie ukrywam, że nie byłam szczególnie zaskoczona wynikiem rywalizacji zespołu z Pszczyny. To solidny, zbudowany od podstaw zespół z dużym doświadczeniem. SMS Opole był niewątpliwym zaskoczeniem tego sezonu, bo nikt się chyba nie spodziewał, że zajdą tak daleko. W końcówce i w tych decydujących momentach zabrakło tam „czegoś”, o co trzeba już zapytać drużynę z Opola. Tego nie można już zarzucić dziewczynom z Katowic, które końcówkę rundy zasadniczej i fazę play-off miały bardzo udaną.

W Gliwicach, po raz kolejny, zebrano bardzo ciekawy skład z dużymi możliwościami. Ten zespół jest w stanie realnie walczyć o awans?

Zdecydowanie. Myślę, że w kwestii indywidualności zawodniczek bezapelacyjnie awans jest w naszym zasięgu. Niestety nie tylko to decyduje o zwycięstwie. Ostatni turniej zweryfikuje, co udało nam się wypracować przez cały sezon.

Słyszałem, że AZS ubiega się o organizację turnieju półfinałowego w Gliwicach…

Nieoficjalne informacje są takie, że chcielibyśmy zagrać u nas i staramy się o to. Jednak gdziekolwiek to będzie, postaramy się zagrać jak najlepiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved