Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kaczmarek: Było nas stać na więcej

Bartosz Kaczmarek: Było nas stać na więcej

fot. AZS Politechnika Warszawska

- Pokazaliśmy się z dobrej strony - o ćwierćfinałach ze Skrą mówił Bartosz Kaczmarek, nawiązując do kolejnych rywalizacji. - Liczę na to, że nieważne, z kim przyjdzie nam grać, wyjdziemy na mecz zmotywowani - dodał scout AZS-u Politechniki Warszawskiej.

Przegrana w ćwierćfinale po trzech meczach to, patrząc na same liczby, niezbyt korzystny bilans. Jednak z perspektywy obrazu gry nie macie chyba powodu do wstydu i ze swojej postawy możecie być zadowoleni?

Bartosz Kaczmarek: Liczby nie zawsze odzwierciedlają to, co wydarzyło się na boisku. Pokazaliśmy się z dobrej strony. W żadnym meczu nie przestraszyliśmy się Skry i podjęliśmy walkę. W tych spotkaniach możemy znaleźć sporo plusów w naszej grze. Na pewno poprawiliśmy regularność zagrywki, gramy lepiej taktycznie oraz bardziej szanujemy piłkę w ataku.

Dwa ugrane sety w meczach ze Skrą Bełchatów dają powody do optymizmu? W konfrontacji, w której trzeba przyznać, że nie wy byliście faworytem, to dużo czy mało?



Uważam, że było nas stać na więcej, ale zabrakło doświadczenia i szczęścia. Chociażby w drugim meczu w Bełchatowie w pierwszym secie wygrywaliśmy 24:23 i kiedy na zagrywkę wszedł Mariusz Wlazły… set zakończył się wynikiem 24:26 (wystarczyły trzy dobre zagrywki Mariusza w tym dwa asy serwisowe).

Jak podsumowałbyś początki w fazie play-off, czy w którymś z meczów była realna szansa na zwycięstwo? A może rzeczywiście Skra była poza zasięgiem?

Największa szansa była podczas pierwszego meczu ćwierćfinałowego. Wtedy Skra nie grała na swoim najwyższym poziomie. Prowadziliśmy wyrównaną walkę, w niektórych setach mieliśmy kilkupunktową przewagę, do czasu drugiej przerwy technicznej, po niej przytrafiały się przestoje, co taka drużyna jak Skra potrafiła wykorzystać z nawiązką. My prezentowaliśmy się dobrze, ale niestety niewystarczająco, aby wygrać.

Wracając do ostatniego meczu, można powiedzieć, że zagraliście bez kompleksów? Czego zabrakło? Często mówi się, jak ważnym elementem jest zagrywka, tym razem przynajmniej ten serwis dający bezpośrednie punkty był po waszej stronie…

Na Skrę nie musimy się specjalnie motywować. Każdy z zawodników w tych spotkaniach chce pokazać się z jak najlepszej strony. Na ostatnich treningach dużo czasu poświęcaliśmy na zagrywkę, tym bardziej się teraz cieszymy, że udało się zdobyć nią parę punktów i wiemy, że praca nie poszła na marne. Zabrakło trochę lepszego przyjęcia, które pozwoliłoby na bardziej kombinacyjną grę, a to przełożyłoby się na większy procent w ataku.

W fazie zasadniczej sprawialiście niespodzianki, wygrywając z faworytami, w play-off niekoniecznie. W fazie zasadniczej takich zaskakujących wyników nie brakowało. Ostatecznie potwierdziło się, że co by się nie działo, ostatecznie tzw. wielka czwórka między sobą rozstrzygnie walkę o medale?

Wtedy to my po prostu trafiliśmy z formą, a oni tę formę szykują teraz na najważniejsze mecze sezonu. Rywalizacja zapowiada się bardzo ciekawie. Jastrzębski Węgiel prezentuje ostatnio wyśmienitą formę, zdobył medal w finale Ligi Mistrzów, co dla niektórych na pewno stawia go w roli faworyta do zajęcia pierwszego miejsca w PlusLidze. Resovia i Skra walczą o pierwsze trofeum w tym sezonie. Ale i ZAKSA na pewno chciałaby dołożyć drugie trofeum w tym sezonie. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie.

Wam pozostaje walka o 5. miejsce. Mimo wszystko jest o co walczyć, bo to przepustka do gry w europejskich pucharach?

Tak, tym bardziej że w tym roku nasza przygoda w Pucharze Challenge nie trwałą zbyt długo. W pierwszej rundzie trafiliśmy na obecnego finalistę tych rozgrywek i po dwumeczu musieliśmy uznać wyższość drużyny ze Stambułu. Jeżeli byłaby tylko możliwość, to na pewno chcielibyśmy wystartować ponownie w tych rozgrywkach i poprawić swój wynik z tego sezonu.

Sporo mówi się o dobrej grze AZS-u Politechniki Warszawskiej wbrew problemom. Patrząc z tej strony, perspektywa zakończenia sezonu na 5. miejscu byłaby wyjątkowo optymistyczną?

Naszym celem było zakwalifikowanie się do fazy play-off. W przeciągu całego sezonu mieliśmy kilka kontuzji w drużynie. Dawid Gunia i Artur Szalpuk mieli skręcony staw skokowy, natomiast Mateusz Sacharewicz miał problemy z mięśniami brzucha. Teraz na szczęście ci zawodnicy wracają już do pełni sił i biorą udział w treningach. Dlatego każde miejsce powyżej będzie sukcesem.

Przed wami najważniejsze mecze sezonu, gdzie nie będzie miejsca na potknięcia. Co będzie atutem AZS-u Politechniki Warszawskiej?

Przede wszystkim liczę na to, że nieważne, z kim przyjdzie nam grać, wyjdziemy na mecz zmotywowani i gotowi do walki. Atutem na pewno może być nasza zagrywka, która już w ostatnim meczu ze Skrą nam zaplusowała. Jak już uda nam się odrzucić przeciwnika od siatki, to będzie nam się grało łatwiej w relacji blok-obrona.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved