Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Belgijska droga do sukcesu

Belgijska droga do sukcesu

fot. archiwum

Historia sukcesów belgijskich reprezentacji nie jest długa, jednak coraz bardziej siatkarze i siatkarki tamtego kraju wpisują się w krajobraz siatkówki na świecie. Pierwszy raz od 36 lat obie belgijskie reprezentacje zagrają w mistrzostwach świata.

W drużynach, które dokonały tego ważnego kroku w historii belgijskiej siatkówki, byli Laura Heyrman i Pieter Verhees. Przygoda Laury Heyrman z belgijską reprezentacją rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy ta miała 16 lat i najpierw zdobyła złoto w mistrzostwach świata juniorek, a następnie w tym samym roku w Tajlandii sięgnęła po brąz mistrzostw świata. – Nadal pamiętam mecz o brązowy medal, który grałyśmy z Turczynkami. Przegrywałyśmy 0:2 w setach i nasze rywalki łatwo prowadziły w trzeciej partii. Były już pewne wygranej w tym spotkaniu i zawodniczki, które je rozpoczęły, zasiadły na ławce rezerwowych i czekały na koniec i świętowanie. My walczyłyśmy o każdy punkt i wygrałyśmy ten pojedynek w tie-breaku. To było niesamowite! – wspomina ten czas Heyrman.

Mierzący 205 cm Verhees nie miał tak dużych sukcesów w latach juniorskich, w 2007 roku sięgnął po brąz w mistrzostwach Europy oraz zajął szóste miejsce w mistrzostwach świata. – To był pierwszy raz, gdy belgijska reprezentacja wróciła z jakimś medalem, a to, co dziewczyny osiągnęły, po kilku latach było jeszcze bardziej imponujące – przyznaje Belg. – Staraliśmy się kilka lat temu stworzyć mocne podstawy pod rozwój naszej reprezentacji. Mieliśmy dobrych trenerów, pracowaliśmy ciężko i stworzyliśmy grupę utalentowanych zawodników, to tłumaczy obecne sukcesy drużyny – dodaje.

Gdy we wrześniu Belgijki zdobyły brązowe medale mistrzostw Europy, trzon drużyny stanowiły zawodniczki, które sięgnęły po wspomniane złote krążki w 2009 roku. Co ważne, w drużynie tej wiele zawodniczek ledwie przekroczyło 21 lat, więc nadal są bardzo młode. – Myślę, że naszą główną zaletą jest mentalna strona drużyny. Zawsze walczymy o każdy punkt. Wiele z nas zaczęło uczęszczać do siatkarskiej szkoły w bardzo młodym wieku i rozwijała się z dnia na dzień. Pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji otrzymałam trzy lata temu, kiedy miałam niespełna 17 lat. Całe lato spędziłyśmy, pracując wszystkie razem i wiedziałyśmy cały czas, że mamy przed sobą długą drogę, by walczyć z najlepszymi zespołami w Europie – mówi Heyrman.Jesteśmy małym krajem i nie mamy 25 topowych siatkarek, by wybierać z nich do reprezentacji. Czasami to sprawia trochę trudności, ale też pomaga zbudować jedność i zrozumienie w grupie – dodaje.



Jeśli chodzi o męską reprezentację Belgii, przełamanie przyszło w zeszłe lato, gdy ta wygrała Ligę Europejską, w której zagrała 14 świetnych meczów. W dodatku pokonała też Włochów. – Nasza drużyna to połączenie młodości i doświadczenia. Spędziliśmy kilka ostatnich sezonów wszyscy razem – głównie ci sami zawodnicy. W ostatnich latach też wielu z nas grało w Maaseik i Roeselare – najlepszych drużynach w kraju, które regularnie uczestniczą w Lidze Mistrzów, wielu też zdecydowało grać w innych krajach – we Włoszech, Francji i Polsce. W ten sposób możemy uzyskać więcej doświadczenia i możliwości gry na najwyższym poziomie, także międzynarodowych – opowiada Verhees.Obecnie mamy idealne połączenie młodych i doświadczonych graczy. W ten sposób możemy więc pokonać takich siatkarskich mocarzy, jak Włosi i Francuzi – dodaje.

Nawet jeśli Belgijki zdobyły brązowe medale w mistrzostwach Starego Kontynentu, to jednak mało kto spodziewał się, że wywalczą w Polsce kwalifikację do mistrzostw świata. Zwłaszcza mało prawdopodobne było zwycięstwo 3:0 w ostatnim i decydującym pojedynku z reprezentacją Polski. – Mogłyśmy tylko marzyć o tej wygranej, ale jesteśmy tak w pełni poświęcone tej dyscyplinie, że zdołałyśmy osiągnąć nasz cel. Po meczu spędziłyśmy wieczór w hotelu wszystkie razem i starałyśmy się w jakiś sposób zrozumieć co tak naprawdę zrobiłyśmy. Kilku kibiców z Belgii, którzy przybyli na ten mecz, również świętowało w hotelu razem z nami – przypomina sobie wydarzenia z Łodzi Laura Heyrman.

Czerwone smoki – reprezentacja siatkarzy belgijskich uzyskała kwalifikację do mistrzostw świata w turnieju rozgrywanym w Paryżu. – Nasz pierwszy mecz z Hiszpanią poszedł dość łatwo, mimo że przed turniejem nie wiedzieliśmy czego możemy spodziewać się po tej drużynie. Kolejny pojedynek zagraliśmy z Białorusinami, zawodnikami, których znamy z mistrzostw Europy. Mimo że ten mecz nie był łatwy, zgarnęliśmy kolejne trzy punkty. Następnie przed nami było starcie z Francją i wiedzieliśmy od samego początku, że będzie to najtrudniejsza przeprawa, trudny orzech do zgryzienia. Jednak zaczęliśmy od razu mocno i wiedzieliśmy po pierwszym secie, że możemy wygrać i rozpocząć nowy rozdział dla belgijskiej siatkówki – wspomina Pieter Verhees.Przy wyniku 2:1 nie wiedzieliśmy czy mamy już kwalifikację, czy musimy wygrać. Część zawodników mówiła, że mamy awans, inni nie byli tego pewni, więc graliśmy swoje w czwartej odsłonie. Ostatecznie wygraliśmy w tie-breaku, ale ledwo mogę opisać uczucie po uzyskaniu kwalifikacji do mistrzostw świata – dodaje.

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved