Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Władimir Alekno: Nie wyobrażam sobie siebie w innej reprezentacji

Władimir Alekno: Nie wyobrażam sobie siebie w innej reprezentacji

fot. archiwum

W grudniu 2012 roku Władimir Alekno pożegnał się z pracą w reprezentacji Rosji i mimo innych ofert on nie widzi siebie w podobnej roli. - Za dużo pracy, zdrowia i serca włożyłem w reprezentację Rosji, aby teraz starać się ją ograć - mówił Władimir Alekno.

Rozmawiał pan w zeszłym roku z Andriejem Woronkowem, zanim objął reprezentację?

Wladimir Alekno:Tak, często rozmawiamy na turniejach przed meczami. Nie były to jednak poważne dyskusje ukierunkowane na osiągnięcie celu. Woronkow to doświadczony fachowiec, ma swoją wizję. Wyniki za nim przemawiają, więc cóż mogę mu radzić?

W Londynie rozmawialiśmy o tym, że pana głównym zadaniem jako trenera jest pozbycie się ciążącej na siatkarzach ciągłej presji. Czujecie jeszcze większą odpowiedzialność przed decydującymi meczami w Lidze Mistrzów? Teraz kiedy na uniwersjadzie i w Soczi Rosja zgarnęła wiele złotych medali, nasza kraj przywykł do zwycięstw, zwłaszcza w siatkówce, i każde miejsce oprócz pierwszego jest uznawane za porażkę.



Kazań to miasto ze sportowymi aspiracjami. Jeśli zapraszam kogoś do współpracy w Zenicie, czy to trenera, zawodnika, czy masażystę, to zawsze podkreślam, że Zenit Kazań to mistrzowska drużyna i nie będzie łatwo. Nie chodzi o warunki pracy, po prostu wszyscy mają możliwość skupienia się wyłącznie na siatkówce. Rzeczywiście trudno się gra, nie mając prawa do popełniania błędów, srebrny medal to porażka. Nie ma co ukrywać, że nasze wynagrodzenie zależy od wyników. Zarówno ja, jak i zawodnicy Zenitu przywykliśmy do tego, że oczekuje się od nas tylko zwycięstw, cele zawsze są takie same, ale to ważna część pracy trenera i sportowców. Zarząd ma do nas pewien kredyt zaufania. Co prawda przez ostatnie miesiące nie zdobyliśmy tytułów, ale jakiegoś specjalnego ciśnienia ze strony zarządu nie było. Nikt nas nie rozstrzeliwuje ani nie wiesza (śmiech). Pamiętam, jak mówił Gleb Żeglow: „Dobrze, że jest coś, czego jeszcze ode mnie oczekujecie”. A tak na poważnie, to widzimy, jak klub przeżywa nasze mecze.

Jak bardzo polepszył się poziom Superligi przez ostatnie dwa lata?

– Bardzo. Gdziekolwiek byśmy nie pojechali na mecze wyjazdowe – czy do dziewiątej, czy dziesiątej drużyny w lidze, nie da się wygrać bez rzucenia wszystkich sił. Jeszcze parę lat temu można było potraktować mecz z outsiderem jako etap przygotowań do trudniejszego meczu. A obecnie łatwych meczów po prostu nie ma.

W tym roku Zenit rozegrał trzy mecze z Biełogorie Biełgorodem i trzy razy przegrał. Co łączy te pojedynki? Jest jakiś element gry drużyny z Biełgorodu, na który nie znaleźliście do tej pory sposobu?

– Fakt, że we wszystkich trzech pojedynkach Biełogorie było lepsze. Myślę, że wyglądali od nas lepiej fizycznie, ale nie ustępujemy im pod względem siły.

Zgadza się pan z opinią, że lider Biełogoria i reprezentacji Rosji Dmitrij Muserskij to w tej chwili najlepszy siatkarz na świecie?

– Zdecydowanie. Pamiętam, jak około pięć lat temu przyjeżdżał do Witebska na młodzieżowe turnieje. Od tej pory poczynił niewyobrażalny postęp. Nie ma sobie równych pod względem techniki i motoryki na jego pozycji. To, co go szczególnie wyróżnia, to mądra gra. Poza tym jest wspaniałym człowiekiem, bardzo mądrym, rzetelnym, ma mentalność zwycięzcy.

Jest pan zadowolony z tego, jaką grę prezentuje Grbić? Nie powstają między panem a tak doświadczonym 40-letnim zawodnikiem „kreatywne dyskusje”?

Nie zapominajmy, w jakich okolicznościach Grbić pojawił się w Zenicie (Zenit podpisał kontrakt z Serbem po tym, jak Łukasz Żygadło doznał kontuzji). Poza tym rozmawialiśmy z Grbiciem o „regułach gry”. Powiedziałem, że nie zamierzam uczyć go siatkówki, lecz oczekuję, że jego gra będzie korzystna dla zespołu. Na razie wywiązuje się ze swojego zadania. Czasami jest mu ciężko, ponieważ ma już swoje lata, a ciągłe przeloty, treningi, mecze nie ułatwiają sprawy. Mimo to potrafi w każdej sytuacji zachować zimną krew, co bardzo pomaga pozostałym zawodnikom. Jeśli chodzi o technikę, to niektóre elementy mu wychodzą, niektóre nie. Zarówno on, jak i ja chcielibyśmy więcej, bo oboje jesteśmy maksymalistami.

Podczas mistrzostw Europy interesowała się pana osobą reprezentacja Polski, teraz chętnie widziałby pana u siebie Iran. Oferty współpracy od tak silnych zespołów łechtają pana ego?

– Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Każdemu człowiekowi jest miło, gdy docenia się jego pracę i otrzymuje dowody tego, że odnosi sukcesy w swoim zawodzie. Niektórzy moi znajomi poddawali mnie krytyce, czasami zasłużonej, niekiedy pisano o mnie nawet kłamstwa, moja mama mówiła mi wtedy: „Nie przejmuj się. Będziesz się martwił, jak przestaną o tobie pisać”. Oferty od innych zespołów odbieram jako dobrą ocenę mojej pracy, ale nie wyobrażam sobie siebie w innej reprezentacji. Za dużo pracy, zdrowia i serca włożyłem w reprezentację Rosji, aby teraz starać się ją ograć. Jestem patriotą. Może kiedyś, jak nie będę potrzebny Zenitowi ani Rosji i będę bezrobotny… Życie pisze różne scenariusze. Ale powtarzam, że ten scenariusz jest mało prawdopodobny. Nie chcę tracić swojej energii i doświadczenia, aby uczyć kogoś, jak ograć Rosję. Obecnie jestem trenerem Zenitu i wszystko mi się w tym klubie podoba (śmiech).

źródło: inf. własna, sport-express.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved