Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Powtórka z 26 stycznia czy z 16 lutego?

PlusLiga: Powtórka z 26 stycznia czy z 16 lutego?

fot. archiwum

To była jedna z największych niespodzianek fazy zasadniczej - AZS Politechnika Warszawska za 3 punkty ograł Resovię (26 stycznia). Trzy tygodnie później akademicy nie mieli nic do powiedzenia w starciu ze Skrą. Co wydarzy się na Torwarze jutro?

Siatkarze z Warszawy i Bełchatowa rozpoczną tydzień od trzeciego meczu w ćwierćfinale PlusLigi. Dwa poprzednie wygrali zawodnicy z województwa łódzkiego. Politechnika jednak – jako jedyny zespół przystępujący do fazy play-off z miejsc 5-8 – była w stanie urwać faworytowi seta. Stało się to w pierwszym spotkaniu i oznaczało wówczas remis po 1. Czy warszawian stać na więcej i przedłużenie tej rywalizacji chociażby do wtorku, kiedy to zaplanowano czwarte starcie?

Tradycja tie-breaków

Nie da się ukryć, że podopieczni Jakuba Bednaruka i tak zrobili w tym sezonie więcej niż drużyny stabilniejsze finansowo i na papierze mocniejsze. Fazę zasadniczą skończyli na siódmej pozycji i w zasadzie tylko na własne życzenie musieli walczyć o pewne miejsce w rundzie play-off do ostatniego meczu. Awansu do najlepszej ósemki nie zdołali przypieczętować w pojedynkach z Lotosem Treflem Gdańsk i Effectorem Kielce. Udało się na koniec – z BBTS-em Bielsko-Biała. – Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Siódme miejsce z naszymi możliwościami i debetem to naprawdę mistrzostwo świata. Jestem bardzo zadowolony – mówił po zakończeniu tamtego spotkania Jakub Bednaruk.



Jeśli play-off to mistrzostwo świata, to może wygranie meczu w ćwierćfinale ze Skrą będzie mistrzostwem olimpijskim? W tym sezonie w czterech potyczkach Politechnika ugrała z bełchatowianami tylko jednego seta. Ale w przeszłości klub z Warszawy potrafił walczyć z nimi jak równy z równym. Ot, choćby sezon temu, już pod wodzą obecnego szkoleniowca, na pięć starć aż cztery kończyły się tie-breakami. Fakt faktem, stołeczni żadnego z nich nie wygrali, a do tego oba zespoły oczywiście bardzo się zmieniły. Pięciosetowe boje Politechnika i Skra grały też jednak w fazie zasadniczej dwa sezony temu. Jutro może być ostatnia szansa, by podtrzymać tę swoistą tradycję.

Maraton Skry i przyczajeni warszawianie

Warszawian niewątpliwie czeka bardzo trudne zadanie. Oni jednak, w odróżnieniu od swoich rywali, mogli się w ostatnim czasie skupić tylko na PlusLidze i przygotowaniach do ćwierćfinału. Bełchatowianie natomiast grali bardzo dużo spotkań. Jeszcze przed początkiem fazy play-off walczyli w Pucharze CEV (ulegli w półfinale Guberni Niżnyj Nowogrod, oba mecze przegrali po tie-breakach), a tydzień temu pojechali do Zielonej Góry na decydujące potyczki w Pucharze Polski (ostatecznie przegrali w półfinale z ZAKSĄ, również po pięciu partiach). – Tak naprawdę to przegraliśmy wygrany mecz. W czwartym secie było 18:13 dla nas i już chyba za wcześnie uwierzyliśmy, że jest po meczu i że ZAKSA chyba od tego momentu się położy na boisku. Kędzierzynianie pokazali jednak charakter i odmienili tę rywalizację – komentował tamto spotkanie Andrzej Wrona.

Skra gra w tym sezonie naprawdę ładną siatkówkę, ale decydujące pojedynki w Pucharze CEV i Pucharze Polski pokazały, że w kluczowych momentach drużynie brakuje skuteczności. Problemy w przyjęciu od razu sprawiają, że Nicolas Uriarte nie czaruje już tak, jak wtedy, gdy ma piłkę przy siatce. A jeśli te problemy w przyjęciu przydarzają się filarowi defensywy – Stephane’owi Antidze (jak w meczu z ZAKSĄ), sprawa jeszcze bardziej się komplikuje. Gra z wysokich, sytuacyjnych piłek to nie jest najmocniejsza strona bełchatowian.

Czy te słabości będą umieli wykorzystać jutro siatkarze ze stolicy? Sami mają w sumie podobne problemy jak Skra: niestabilne przyjęcie i brak skuteczności przy wystawach z pola. Nie zawsze potrafią też wytrzymać presję w zaciętych końcówkach. Nie raz i nie dwa imponowali już jednak walecznością. Bywały mecze (jak na przykład kończące fazę zasadniczą starcie z BBTS-em), gdy cudów w obronie dokonywał Michał Potera. W ataku świetnie potrafili się dotąd uzupełniać Adrian Gontariu i Paweł Adamajtis. Czy to wystarczy, by skutecznie rywalizować jutro z ekipą Miguela Falaski?

Firma Unibet nie daje Politechnice większych szans. Za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo bełchatowian można zarobić tylko 1,08 zł. Kurs na triumf gospodarzy to 1:6,50 zł. A jak będzie na boisku? Początek meczu na Torwarze zaplanowano na godz. 19.00.

Zobacz również:
Kursy Unibet na najbliższe mecze siatkarskie

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved