Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > ORLEN Liga: Półfinał nie dla BKS-u

ORLEN Liga: Półfinał nie dla BKS-u

fot. CEV

Siatkarki z Dąbrowy Górniczej w niedzielę po raz trzeci pokonały w ćwierćfinale ekipę z Bielska-Białej. Tym razem siatkarki trenera Negro triumfowały dopiero po tie-breaku. Dzięki wygranej dąbrowianki mogą już czekać na półfinałowego rywala.

Mecz przyjaźni o dużą stawkę między bielszczankami i MKS-em Dąbrowa Górnicza rozpoczął się długą akcją, która po błędzie podwójnego odbicia została zakończona przyznaniem punktów przyjezdnym (1:1). Wyrównana gra trwała nadal – było widać, że żadna ze stron nie odpuści, a w ataku raz za razem popisywały się Karolina Ciaszkiewicz-Lach i Joanna Staniucha-Szczurek (5:4). Elementem ważnym dla obu zespołów był środek, bowiem tutaj jak równe z równym walczyły Rachael Adams i Danijela Nikić (6:8). Po pierwszej przerwie technicznej prym w polu serwisowym i ofensywie zaczęły wieść dąbrowianki, zmuszając tym samym Mirosława Zawieracza do interwencji (10:6). Działanie to przyniosło wymierne korzyści – najpierw spektakularnie zaatakowała Heike Beier, a następnie po walce w defensywie Małgorzata Lis, która chwilę później zablokowała Katarzynę Zaroślinską (11:11). Gra obu zespołów nie była na najwyższym siatkarskim poziomie, ale z całą pewnością dostarczała zgromadzonej widowni wielu emocji (14:12). Dobra passa dąbrowianek trwała nadal – Adams popisawszy się fenomenalnym blokiem, dała swojej ekipie trzypunktowe prowadzenie (16:13). Chwilę później dzięki dobremu serwisowi Sylwii Pelc bielszczanki odrobiły straty, a prowadzenie uzyskały dzięki zagraniu po bloku Ciaszkiewicz-Lach (17:16). W samej końcówce było widać, że na właściwe tory wróciła gra atakującej gości, a BKS zaczął popełniać błędy – najpierw w aut uderzyła Nikić, a następnie w obronie nie popisała się Aleksandra Trojan (21:18). Nawet pojawienie się na boisku Marty Szymańskiej nie pozwoliło bielszczankom na poprawę obrazu gry – MKS bardzo łatwo podporządkował sobie rywalki blokiem (20:24). Gwoździem do trumny w tym secie dla zespołu z Bielska-Białej było nieporozumienie w defensywie gospodyń po ataku dąbrowianek (21:25).

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się podobnie do poprzedniej – bardzo wyrównaną grą z obu stron, a także ciągnącą się niedyspozycją Heleny Horki w ataku (3:3). Czeszka nie radziła sobie także przy sytuacyjnych piłkach, a jedyne oczka, które zapisywała na koncie swojej drużyny, wynikały z błędów defensywy dąbrowianek (5:5). Na całe szczęście dla kibiców BKS-u w ich drużynie była Ciaszkiewcz-Lach, która wraz z Beier i Mariolą Wojtowicz dała swojej ekipie prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej (8:7). To właśnie Niemka błyszczała najjaśniej po stronie miejscowych – nie tylko w ataku, lecz także sprawiając problemy swoim serwisem Krystynie Strasz (13:9). Mimo interwencji Nicoli Negro nic nie było w stanie zatrzymać rozpędzonej bielskiej maszyny, która na siatce eliminowała wszystkie ofensywne ogniwa MKS-u (17:13). Drużyna z Dąbrowy Górniczej nie zamierzała jednak poddać seta – w tym momencie spotkania ciężkie do odebrania piłki wprowadzała do gry Adams, a w ataku ponownie obudziła się Zaroślińska (16:17). Powrót szczelnego bloku Lis i Doroty Wilk pozwolił na odbudowanie przewagi BKS-owi (21:17). W momencie, gdy Beier umieściła w boisku chyba najłatwiejszą do odbioru piłkę, było wiadomym, że gospodynie nie dadzą wyrwać sobie prowadzenia w tej partii (23:17), co siatkarskim gwoździem potwierdziła kapitan zespołu z Bielska-Białej (25:17).

Z wysokiego „c” po atakach z obiegnięcia Dziękiewicz i błędach Wilk trzecią odsłonę spotkania rozpoczął Tauron (5:2). Dopiero udane akcje ze środka w wykonaniu Trojan, pomyłki dąbrowskiej defensywy i trudny do odebrania serwis Ciaszkiewicz-Lach pozwoliły BKS-owi na zdobycie więcej niż jednego punktu w ustawieniu (8:7). Usilne starania atakującej gości nie były w stanie wybić bielszczanek z uderzenia, a z drugiej strony natychmiast dwukrotnie odpowiedziała jej Beier (11:9). Mimo wszystko miejscowe nie potrafiły wyrzec się niedokładności, więc po blokach na Horce MKS szybko odrobił straty (11:13). Czeszka wciąż nie potrafiła wykrzesać z siebie więcej niż kiwki, lecz z drugiej strony siatki równie nieskuteczna była najbardziej doświadczona przyjmująca z Dąbrowy Górniczej (16:15). Pojawienie się na boisku Welissy Gonzagi pozwoliło gościom na podwyższenie dokładności przyjęcia, co dodało pewności siebie serwującej Adams i blokowi Tauronu (19:17). Kolejne piłki przyniosły błędy przy wprowadzaniu piłki do gry, co dwukrotnie ze środka udało się odrobić Lis (20:20). Akcje, która dały BKS-owi prowadzenie w końcówce, udowodniły, że warto było czekać aż czeska atakująca miejscowych wreszcie wykaże się w ofensywie (23:20). Mimo walki „Sassy”gospodynie nie dały sobie wyrwać prowadzenia i po nieskutecznym zagraniu Brazylijki cieszyły się z seta wygranego na przewagi nad rywalkami (25:22).



Pierwsze piłki czwartej odsłony spotkania można było porównać z tymi z seta poprzedniego – dąbrowianki bardzo łatwo wypracowały sobie przewagę nad rywalkami (5:2). Receptą na taką sytuację miało być przeniesienie ciężaru gry na blok – opłaciło się to, bowiem w nim zaczęły górować nad przeciwniczkami Horka i Trojan (5:6). Po pierwszej przerwie technicznej swoim serwisem sporo problemów bielskiej defensywie sprawiła Gonzaga (9:10). W momencie, gdy uaktywnił się blok MKS-u, trener Zawieracz był zmuszony do interwencji – pomogło to miejscowym, bowiem wytrąciło z uderzenia Adams (10:13). Mimo wszystko bielszczanki wciąż nie kontrolowały się na siatce i grały niedokładnie w przyjęciu, co poskutkowało czteropunktową przewagą rywalek (16:12). Gospodynie popełniały błąd za błędem na co receptę ponownie próbował znaleźć szkoleniowiec BKS-u (12:18). Późniejsze pojawienie się na boisku Kolety Łyszkiewicz i Natalii Strózik w żaden sposób nie powstrzymało dąbrowianek przed dopięciem swego w kolejnych akcjach – głównie dzięki grze Skowrońskiej w obronie i atakom brazylijskiej przyjmującej gości (21:13). Nie pomogła dobra postawa w polu serwisowym Pelc ani próby zagrań z drugiej linii Beier – bielszczanki nie mogły wykrzesać z siebie czegokolwiek konstruktywnego (15:25).

Tie-break mocnym ciosem po czterokrotnej wymianie rozpoczęła Beier, a następnie w zdobyczy punktowej wsparła ją Horka (3:0). Bardzo długie akcje trwały nadal – było widocznym, że jeżeli dojdzie do czwartego spotkania pomiędzy tymi zespołami, to na pewno obie drużyny podejdą do niego bardzo zmęczone (5:2). Dąbrowianki szybko odrobiły straty, a po skutecznym bloku na Ciaszkiewicz-Lach prowadziły już dwoma oczkami (8:6). Bielszczanki kompletnie stanęły – nie pomagały interwencje trenera Zawieracza, Sassa blokowała wszystkie ofensywne zawodniczki BKS-u, a sędziowie wydawali kontrowersyjne decyzje (6:12). W końcówce w ataku rozwinęły się Zaroślińska i Skowrońska, które mimo błędów koleżanek nie pozwoliły na utratę kontroli w tym spotkaniu i dynamicznie wprowadziły swój zespół do półfinału mistrzostw Polski (15:8).

MVP meczu: Ozge Cemberci

BKS Bielsko-Biała – MKS Dąbrowa Górnicza 2:3
(21:25, 25:17, 25:22, 15:25, 8:15)

Składy drużyn:
BKS: Nikić (2), Horka (17), Lis (10), Ciaszkiewicz-Lach (12), Beier (17), Wilk (3), Wojtowicz (libero) oraz Pelc (1), Trojan (6), Szymańska, Strózik i Łyszkiewicz (1)
MKS: Staniucha-Szczurek (4), Dziękiewicz (14), Zaroślińska (19), Cemberci (3), Adams (12), Skowrońska (14), Strasz (libero) oraz Urban, Liniarska i Sassa (10)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off ORLEN Ligi

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved