Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Julio Velasco: Musimy mówić mniej, a robić więcej

Julio Velasco: Musimy mówić mniej, a robić więcej

fot. archiwum

Julio Velasco objął stery reprezentacji Argentyny i niedawno, podczas Pucharu Polski wizytował nad Wisłą. - Czasem przesadzamy, mówiąc, że mamy tylu utalentowanych zawodników. To jest błąd, musimy mówić mniej, a robić więcej - mówi szkoleniowiec.

Miał pan okazję zobaczyć kilka meczów turnieju finałowego Pucharu Polski, co pan może powiedzieć o ich poziomie?

Julio Velasco: Była ogromna różnica pomiędzy pierwszym a drugim dniem, ponieważ pierwszego dnia różnica w poziomach między drużynami była zbyt duża, ale półfinały były już dobrymi meczami, rywale byli na tym samym poziomie.

Miał pan także okazję obejrzeć paru argentyńskich zawodników. Przypuszczam, że to jest powód, dla którego pan przyjechał. Co może pan powiedzieć o ich grze?



Uriarte i Conte pierwszą część meczu przeciwko ZAKSIE zagrali bardzo dobrze, tak jak cały zespół z Bełchatowa, ale w drugiej cała drużyna zaczęła grać nieco gorzej i oni po prostu nie wiedzieli, co robić, jak zaczęli grać słabiej. Potrzebują doświadczenia, bo dobrzy, doświadczeni zawodnicy nie zawsze grają dobrze, ale zazwyczaj wiedzą, co robić, jeśli nie grają na swoim poziomie. Oni muszą się tego nauczyć. To bardzo dobrzy siatkarze, najlepsi z tych Argentyńczyków, którzy grają w Polsce, ale oczywiście są też inni zawodnicy i muszę zobaczyć więcej, bo widziałem tylko jeden mecz Bengolei, Poglajena i Romanuttiego. Tutaj gra także Gonzalez i jego widziałem tylko na wideo, wiec zadzwonię do niego, żeby go lepiej poznać. On wyjechał z Argentyny, kiedy był bardzo młody i zaczął grać za granicą. Pojechał, nie znając nikogo. Podoba mi się jego niezależność, jego charakter, on wiedział, co zrobić. Zobaczymy, będziemy mieć czas pod koniec kwietnia i na początku maja, by obejrzeć paru zawodników, potem zadecydujemy.

Tak więc będzie pan podróżować do innych krajów, gdzie grają Argentyńczycy, np. do Włoch też?

Ja akurat znam zawodników grających we Włoszech, właściwie znam większość. Teraz akurat jadę do Argentyny oglądać tam mecze fazy play-off.

Około dwóch miesięcy temu czytałam, że będzie pan nadal trenować reprezentację Iranu, ale jednak zdecydował się pan ją zmienić na reprezentację Argentyny, dlaczego?

To nie była decyzja spowodowana względami zawodowymi, ale raczej osobistymi, ponieważ opuściłem mój kraj 31 lat temu i nigdy nie byłem trenerem argentyńskiej drużyny. Pomagałem innym krajom się rozwijać, ale nie Argentynie. Chcę dać coś mojej ojczyźnie, ponieważ dużo się od niej nauczyłem, studiowałem tu za darmo i myślę, że to nie jest właściwe, że niektóre kraje edukują ludzi, wydają pieniądze, a ci kiedy mają okazję, to wyjeżdżają. Oczywiście to nasz wolny wybór, ale miło też jest dać coś krajowi, kiedy już człowiek stanie się kimś ważnym. Zawsze uważałem, że miło by było, jeśli mógłbym dać coś ze swojego doświadczenia Argentynie i dlatego tak zdecydowałem, ale to była bardzo trudna decyzja, ponieważ naprawdę uwielbiam irańskich zawodników. Oni robili wszystko, o co ich prosiłem, to jest bardzo fajna drużyna i naprawdę chciałem zobaczyć, czego możemy dokonać podczas mistrzostw świata w Polsce. Jestem pewien, że mogą osiągnąć dobry rezultat i to będzie dla nich dobre doświadczenie, ponieważ w zeszłym roku grali pierwszy raz w Lidze Światowej, a teraz w tych rozgrywkach Iran zagra w niezwykle mocnej grupie A z Polską, Włochami i Brazylią. W tym roku irańska reprezentacja także po raz pierwszy pojedzie do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie Amerykanów i w sierpniu rozegra parę meczów. To jest niesamowity program na ten rok, tak więc musiałem powiedzieć, że nie zrobię tego, chociaż częściowo stworzyłem ten program, ale jeśli bym odmówił teraz Argentynie, z pewnością władze wybrałyby trenera aż do igrzysk olimpijskich w Brazylii, tak więc to była moja ostatnia szansa, żeby prowadzić drużynę z mojego kraju. Powiedziałem więc zgoda, to jest bardzo trudne, ale podejmę tę decyzję. Irańczycy mnie zrozumieli, nie tylko władze związku, ale i zwykli kibice, bo oni naprawdę kochają swój kraj i zrozumieli, że robię to dla mojego kraju, bo myślę, że każdy z nich zrobiłby to samo w mojej sytuacji. Pożegnali mnie w bardzo miły sposób, zorganizowali pożegnalną imprezę. Byłem smutny, kiedy musiałem się z nimi pożegnać.

Co pana zdaniem jest największym sukcesem, jaki pan osiągnął z reprezentacją Iranu, co jest najważniejszą rzeczą, jaka się zmieniła?

Zdolność do dokonywania zmian. W Iranie jest sporo dobrych zawodników, to nie jest tak, że stworzyłem coś z niczego, to nieprawda. Oni mają bardzo dobrą ligę i pierwszym krokiem było to, że musieli zmienić sporo rzeczy. Kiedy tam przyjechałem, to powiedziałem im, że jeśli będą umieli się zmienić, to będą grać na najwyższym poziomie i kiedy to mówiłem, mało kto w to wierzył. Ale zawodnicy wierzyli i oni naprawdę się zmienili, zmienili bardzo dużo rzeczy. I przyszło im to łatwo, nie zabrało bardzo dużo czasu. Zawsze im powtarzałem, że najważniejsze jest grać dobrą siatkówkę. Myślę, że w zeszłym roku prezentowaliśmy dobrą grę, czasami wystarczająco, by wygrać, czasami nie, ale to normalne. Oni mogą to kontynuować i myślę, że to zrobią, ponieważ Slobodan Kovać, który objął teraz reprezentację Iranu, jest bardzo dobrym trenerem, prowadzi zespół we włoskiej lidze i ma odpowiednią motywację oraz doświadczenie i jako zawodnik, i jako trener i z pewnością będzie to kontynuował.

A co pan może powiedzieć o życiu w Iranie? Dla ludzi z Europy to dosyć egzotyczny kraj, o którym nie za wiele wiadomo.

– Także dla mnie był egzotyczny, wyobrażałem go sobie zupełnie inaczej, jak tam jechałem, ponieważ większość z nas, nawet ja, ma pewne wyobrażenie o krajach arabskich, ale to nie jest kraj arabski i to jest pierwsza rzecz, jaką mówią: „Cześć, jak się masz, nie jesteśmy Arabami”. Są zupełnie inni, mają wspólną tylko religię. Pozostałe rzeczy bardzo się różnią. To nie jest, kraj który żyje tylko dzięki ropie, mają też wiele innych firm. Także warunki życia kobiet, oczywiście, to są warunki kraju islamskiego, ale nie tak jak w krajach arabskich, mogą prowadzić samochód, ja mogę jechać z kobietą w samochodzie i policja nie zatrzyma nas, by spytać, kim ona jest. Czasem biorą na ulicy, łapią stopa i jadą z ludźmi, których nie znają, ponieważ muszą gdzieś daleko pojechać i nie mają jak. Na uniwersytecie kobiety stanowią większość. Oczywiście muszą nosić chusty, ich życie jest o wiele cięższe niż mężczyzn i może dlatego mają silne charaktery. Zaledwie kilka kobiet zajmuje wysokie stanowiska, w obecnym rządzie są dwie.

– Ludzie tam są mili, pytano się mnie, czy się nie boję – jest dokładnie na odwrót, tam jest spokój. Dla mnie trudną rzeczą do zrozumienia było to, że oni nie mówią nie – dopiero jeden z irańskich znajomych mi to wyjaśnił. Jest uważane za zbyt mocne powiedzenie nie – nie robią czegoś, ale nie powiedzą nie. Prosisz ich o coś i nie robią tego, ale nie powiedzą, że nie zrobią. I nie wiesz, czy oni tego nie zrobili, bo zapomnieli czy nie. Oni nie lubią walczyć, dyskutować, tak więc atmosfera jest zawsze spokojna, nigdy agresywna. Nawet w ruchu drogowym. Ludzie bardzo rzadką walczą, inaczej niż we Włoszech czy Argentynie, nawet w korku, gdzie przepuszczają się nawzajem. Słyną też z gościnności i jeżeli ktoś zaprasza cię do siebie na herbatę, to robi to naprawdę. To są pozytywne aspekty.

– Negatywne – Teheran jest wielkim i bardzo chaotycznym miastem, więc udanie się gdziekolwiek to co najmniej godzinna wyprawa. Mieszkałem blisko siedziby związku i tylko kilka razy wypuściłem się na miasto. Tam jest dużo sklepów, restauracji, ale ja wolałem zostawać w domu, bo było tam bardzo daleko. Kiedy miałem kilka dni wolnego, to zwiedzałem, jest tam kilka starych miast z czasów imperium perskiego, naprawdę przepięknych. Kolejnym problemem jest zanieczyszczenie, co wiąże się z przeróbką ropy, oni nie mają nowoczesnych technologii. Także dlatego nie chodziłem do centrum miasta. Kolejną rzeczą jest to, że wielu młodych ludzi nie ma co robić – pozostają im tylko restauracje i wszystkie restauracje są pełne. Taniec, bary z alkoholem są zabronione, także dlatego uprawiają bardzo dużo sportu. Wszystko dzieje się w domu, tam też urządzają imprezy, wiele jest firm zajmujących się organizowaniem imprez w domu.

Wróćmy do reprezentacji Argentyny – w tym roku czeka ją bardzo ważny turniej, jakim są mistrzostwa świata. Co może pan powiedzieć o grupie i przeciwnikach?

Pierwsza grupa nie jest łatwa, ale nie jest też najtrudniejsza, bo są w niej tylko dwie mocne drużyny: Polska i Serbia, z pozostałymi drużynami możemy spokojnie powalczyć. Potem łączymy się z najtrudniejszą grupą i tam już będzie 4-5 trudnych zespołów. Żeby awansować,  trzeba pokonać kogoś z tej grupy. Francja, Iran, Belgia, Włochy, pewnie USA – to są dla nas silni przeciwnicy. To będzie dla mnie pierwszy rok pracy z tą drużyną, nie będzie na nas aż takiej presji na wynik, ale już Polsce będzie trudno.

Ma pan jakieś cele wyznaczone na ten turniej?

Mam nadzieję, że zobaczę, jak drużyna się zmienia. Z tym jak ona grała w ostatnich dwóch, trzech latach, to nie będzie wystarczająco, by awansować do kolejnej rundy. Jeśli tego lata dużo poprawimy, może będziemy próbować dojść do trzeciej rundy, ale to będzie bardzo trudne.

Panuje opinia, że argentyńscy siatkarze są bardzo utalentowani, ale jeszcze nie pokazali całego swojego potencjału, że mogliby osiągnąć więcej niż to, co do tej pory. Zgadza się pan z tym?

Ogólnie uważam, że zawsze każda drużyna może osiągnąć więcej niż do tej pory, dlatego też widziałem sens w tym, by podjąć pracę w Iranie. Tylko kilku ludzi w pełni rozwija i wykorzystuje cały swój potencjał, większość uważa, że nie jest w stanie, ale czasami może, nie zawsze. Większość go nie wykorzystuje bo się boi, bo nie wierzy w siebie, bo skupia się na problemach, a nie na pozytywnych aspektach. Tak też myślę o Argentyńczykach, czasem przesadzamy, mówiąc, że mamy tylu utalentowanych zawodników. To jest błąd, myślę, że musimy mówić mniej, a robić więcej. W rozmowie przy kawie w barze jesteśmy najlepsi, ale na boisku niekoniecznie. Teraz wiele drużyn ma dobrych zawodników, ma potencjał. Czasem w siatkówce drobne rzeczy są bardzo ważne i to jest coś, czego wielu zawodników musi się nauczyć, zwłaszcza młodych. Różnica pomiędzy najlepszymi zawodnikami i przeciętnymi, jak się patrzy w statystyki, nie jest zbyt duża, to nie jest tak, że jeden ma 70% w ataku, a drugi 40%. To są drobne rzeczy – jeśli przegrywasz, to zazwyczaj 20:25, 21:25, nie do 15. Wynik 25:20 oznacza 5 piłek, na boisku jest 7 zawodników, co oznacza mniej niż jedną piłkę przypadającą na zawodnika. Przy wyniku 25:23 to są 2 piłki w secie i to robi różnicę. To jest trudne i trzeba zmienić całe podejście, jak grać w siatkówkę.

Jaka jest pana zdaniem najlepsza metoda na zbudowanie dobrej drużyny, co jest najważniejsze?

Myślę, że przede wszystkim trzeba mieć jasność co do tego, w jaki sposób chce się grać. Żeby to wiedzieć, trzeba poznać zawodników. To jest pierwsza rzecz, żeby wiedzieć, jakie cechy ma mieć drużyna, jaki system gry stosować, potem trzeba wybrać zawodników, którzy to zrealizują. Trzeba wybrać właściwych graczy, co nie oznacza najlepszych. Czasem tak, trzeba najlepszych, czasem nie. Ta siódemka może być najlepsza, a ci na ławce nie, ale tam mogą być zawodnicy, którzy rozwiązują problemy, wchodzą w trakcie meczu, a najlepszy zawodnik nie jest od tego. Trzeba też uwzględnić relacje w drużynie, a potem pozostaje praca, żeby to poprawić, pomysł na to, jak chcesz grać i kim. To są najważniejsze sprawy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved