Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Gdańszczanie zwycięscy w Bielsku-Białej

PlusLiga: Gdańszczanie zwycięscy w Bielsku-Białej

fot. 058sport.pl

W dobrych nastrojach mogą wracać z Bielska-Białej siatkarze LOTOSU Trefla Gdańsk, którzy w rywalizacji o miejsca 9-12 przegrali co prawda pierwszego seta z BBTS-em, ale wygrali kolejne trzy. Następne spotkanie rozegrane zostanie w Gdańsku.

Sobotnie spotkanie w hali pod Dębowcem zainaugurowały błędy w polu serwisowym bielszczan, na które odpowiedzią były dwa skuteczne ataki Jose Luisa Gonzaleza (2:2). Kilka kolejnych piłek pokazało, że BBTS wciąż zmaga się z niedokładnością w obronie, ale nadrabia to skutecznością w ofensywie, w szczególności dzięki bardzo efektownym siatkarskim „gwoździom” posyłanym przez Michała Błońskiego (6:6). To właśnie ten zawodnik wyprowadził swój zespół na prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej, po tym, jak dzięki sytuacyjnej piłce zmylił Pawła Ruska (8:7). Po krótkiej pauzie inicjatywa wyraźnie była po stronie siatkarzy ze stolicy Podbeskidzia i to niedokładny na siatce Jakub Jarosz i jego koledzy musieli gonić wynik (11:9). Na nieszczęście dla nielicznie zgromadzonej bielskiej publiczności gospodarze ciągle tracili punkty w serwisie, co niwelowało ich ciężko wypracowaną przewagę (15:13). W tym momencie meczu najmocniejszym punktem gości był Wojciech Żaliński, który jako nieliczny wśród podopiecznych Radosława Panasa potrafił przebić się przez szczelny blok Grzegorza Kokocińskiego (15:20). W końcówce seta gra nie była dynamiczna, lecz pełna pomyłek dziesiątej po rundzie zasadniczej drużyny – zarówno Jarosz, jak i Rusek wyraźnie nie radzili sobie z kombinacyjną grą bielszczan, na co receptą miało być pojawienie się na boisku Krzysztofa Wierzbowskiego (18:22). Mimo wszystko, trener Wiktor Krebok musiał interweniować, by wyrwać swoją drużynę z chwilowej stagnacji, co przyniosło owoce, bowiem prawdziwe siatkarskie „bomby” zaczął umieszczać w boisku argentyński atakujący BBTS-u (24:19). Szalę zwycięstwa na stronę gospodarzy przechylił autowym serwisem Przemysław Stępień (25:17).

Początek kolejnej partii meczu zasadniczo różnił się od poprzedniej – po obu stronach siatki widoczna była wymiana mocnych ciosów, dzięki czemu obraz gry zespołów zaczął być bardziej dynamiczny (4:4). W momencie, gdy skutecznym atakiem z drugiej linii popisał się Błoński, wydawało się, że miejscowi po raz kolejny zaczną budować przewagę nad rywalami (7:8). Po pierwszej przerwie technicznej z chwilowego przestoju starał się wyrwać swój team 27-letni przyjmujący bielszczan, ale mimo wszystko tempo ich gry wyraźnie spadło, a ponadto uaktywnił się blok duetu Gawryszewski/Stępień (9:11). W momencie, gdy Trefl znalazł odpowiedź na zagrania Gonzaleza, było wiadomo, że BBTS-owi będzie bardzo trudno zakończyć tego seta wynikiem podobnym do poprzedniego (12:15). Gdańszczanie zaczęli ryzykować w polu serwisowym, lecz natychmiast na ziemię sprowadzał ich Błoński (17:14). Były to jednak chwilowe przebłyski beniaminka, bowiem kolejne błędy na siatce popełniał Bartosz Buniak, a problemy w defensywie zaczął mieć do tej pory dobrze spisujący się Przemysław Czauderna (15:21). Prawdziwym gwoździem do trumny dla bielszczan w tym secie było „obudzenie się” na skrzydle Jarosza oraz świetny serwis Żalińskiego w końcówce (25:18).

Już w pierwszych dwóch akcjach trzeciej odsłony spotkania gospodarze udowodnili, że są w stanie postawić szczelny mur przed gdańszczanami, natomiast chwilę później popisali się również w polu serwisowym (4:1). Rywale błyskawicznie jednak odrobili trzypunktową stratę, wykorzystując niedokładność w defensywie podopiecznych trenera Kreboka (5:5). Trwała wymiana cios za cios, a o niewielkiej przewadze miejscowych na pierwszej przerwie technicznej zadecydował błąd atakującego gości (8:7). Żadna z drużyn nie chciała odpuścić, a jedynym, co dawało Treflowi przewagę, był brak komunikacji w bialskiej ekipie i pokazujący się od czasu do czasu w ataku Jarosz (14:11). Po raz kolejny w tym spotkaniu BBTS potrzebował lidera, który przywróci grę na dobre tory – do tego miana pretendował Martin Vlk, który nie dość, że zdobywał oczka na siatce, to jako jeden z niewielu znalazł sposób na atakującego ekipy z Gdańska (13:16). Chwilę później zmienił go Błoński, który nie potrafił jednak powstrzymać Milczarka na siatce – miejscowym nie pomagały nawet potrójne bloki (16:19). W końcówce błędy po stronie bielszczan zaczęły się mnożyć, rywalom odpoczynku nie dawał Artur Ratajczak, a ponadto ponownie uaktywnił się atakujący przyjezdnych (22:20). Goście nie mogli pogodzić się z tym, że to miejscowi odrobili straty, dlatego próbowali wykorzystać każdą możliwość sprawdzenia słuszności oceny sędziów – na nic to się jednak nie zdało i w spotkaniu doszło do remisu (23:23). Bielszczanie nie wykorzystali pierwszej piłki setowej, co zemściło się na nich, bowiem na prowadzenie wyszła ekipa z Pomorza, która w ostatniej akcji trzeciej odsłony pojedynku zablokowała Gonzaleza (26:24).



Mimo porażki w poprzedniej partii ekipa BBTS-u ze wszystkich sił chciała pokazać, że jeszcze nie poddała meczu – dwukrotnie na siatce popisał się Buniak, który chwilę później zapisał na swoim koncie pierwszy w tym meczu as serwisowy (5:3). Stępień próbował uruchomić na środku Ratajczaka, lecz dopiero trzecia próba przyniosła mu z tego punkt (8:6). Po pierwszej przerwie technicznej odsetek zepsutych serwisów zdecydowanie wzrósł, a w ofensywie ponownie zaczął się pokazywać Żaliński (9:9). Rozpędzona gdańska maszyna nie zamierzała zwalniać – jedynym, który w tym momencie spotkania potrafił się jej przeciwstawić, był Buniak (13:12). Po chwili wyrównanej walki bielszczanie znów stanęli w miejscu, dając odskoczyć ekipie przyjezdnych na trzy oczka (16:13). Kolejna pauza w pojedynku okazała się dla BBTS-u zbawienna, gdyż przywróciła miejscowym wiarę w zwycięstwo w czwartej partii meczu. Prawdziwym liderem swojego zespołu w tym momencie był Błoński – przyjmujący nie mógł jednak sam zapewnić ekipie ze stolicy Podbeskidzia prowadzenia, więc gdańszczanie błyskawicznie odrobili straty (22:19). Ostatnia faza czwartego seta obfitowała w błędy po stronie gospodarzy, co po dwóch blokach na nich dało gościom piłkę meczową (24:20). Mimo najszczerszych chęci BBTS-owi nie udało się odrobić strat i po ataku Jarosza to jego zespół cieszył się ze zwycięstwa (25:20).

MVP: Jakub Jarosz

BBTS Bielsko-Biała – Trefl Gdańsk 1:3
(25:20, 18:25, 24:26, 20:25)

Składy zespołów:
BBTS: Fijałek (2), Vlk (8), Błoński (19), Gonzalez (16), Buniak (11), Kokociński (9), Czauderna (libero) oraz Kwasowski i Bućko (2)
Trefl: Żaliński (14), Stępień (3), Jarosz (24), Gawryszewski (10), Ratajczak (10), Milczarek (15), Rusek (libero) oraz Wierzbowski (2)

Stan rywalizacji: 1:0 dla LOTOSU Trefla

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved