Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy trzeci mecz okaże się decydującym?

PlusLiga: Czy trzeci mecz okaże się decydującym?

fot. archiwum

W starciu Asseco Resovii Rzeszów z Effectorem Kielce nietrudno jest wskazać faworyta trzeciego meczu play-off. Dwa pierwsze zdecydowanie wygrali mistrzowie Polski. Niewykluczone jednak, że przed własną publicznością kielczanie zaprezentują się lepiej.

Argumentów, które pozwalają upatrywać Resovię w roli pretendenta do szybkiego, bo trzymeczowego wygrania rywalizacji w I rundzie play-off, nie brakuje. Zaczynając od klasyfikacji po fazie zasadniczej tegorocznych rozgrywek PlusLigi, w której podopieczni Andrzeja Kowala zajęli pierwsze miejsce, zaś siatkarze Effectora rzutem na taśmę uplasowali się na ósmej, ostatniej premiowanej awansem do play-off lokacie. Oprócz tego o wyższości rzeszowian świadczyć może bilans bezpośrednich spotkań pomiędzy tymi zespołami – na cztery rozegrane w tym sezonie mecze cztery wygrywała Resovia, każdy w trzech setach. Także fakt, że w chwili obecnej to kielczanie muszą wygrać, aby przedłużyć rywalizację o kolejne spotkanie, a popularni resoviacy jedynie mogą już teraz zakończyć tę rundę i rozpocząć przygotowania do półfinałów, przemawia na korzyść tych drugich – łatwiej się gra, gdy nie czuje się oddechu przeciwnika na plecach. Niemniej jednak należy pamiętać, że drużyna pod wodzą Dariusza Daszkiewicza nie tak dawno, bo niespełna trzy tygodnie temu w ostatnim meczu fazy zasadniczej przeciwko Skrze Bełchatów udowodniła, że świetnie radzi sobie z presją i potrafi wyjść obronną ręką z podbramkowej sytuacji. Co prawda wówczas w składzie bełchatowian zabrakło podstawowych zawodników zmagających się z grypą, jednak po meczu wszyscy zgodnie twierdzili, że siatkarze z województwa świętokrzyskiego zagrali jedno z lepszych spotkań w sezonie. Także Bruno Romanutti, argentyński przyjmujący grający w Effectorze, potwierdził tę opinię. – Tamten dzień był naszym dniem, zagraliśmy dobre spotkanie. Może ta presja związana z tym, że musieliśmy wygrać, aby po rundzie zasadniczej pozostać w czołowej ósemce zadziałała na nas motywująco – powiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki. Kielczanie tamto spotkanie wygrali dopiero po tie-breaku, jednak wystarczyło to, by uniknąć konieczności rozgrywania play-out.

To właśnie dzięki tamtej wygranej przyszło im już w pierwszej rundzie play-off walczyć z jedną z najsilniejszych drużyn w Polsce – Resovią. W dwóch rozegranych w hali na Popromiu spotkaniach wyraźnie górowali gospodarze. Co ciekawe, podopieczni Daszkiewicza nie popełniali wcale wielu błędów – zostali oni zdominowani pozostałymi elementami siatkarskiego rzemiosła – przede wszystkim atak stanowił groźny oręż w rękach mistrzów Polski. W pierwszym spotkaniu także blok funkcjonował dobrze, bowiem zespół z Podkarpacia zdobył nim 7 punktów, a MVP spotkania wybrano Piotra Nowakowskiego. W drugim zaś, dosyć nietypowo, najbardziej wartościowym zawodnikiem został libero – Krzysztof Ignaczak. I rzeczywiście, w niedzielę siatkarz ten przyjmował z 67-procentową skutecznością poprawnie, a  z 33-procentową perfekcyjnie. W obu meczach najlepiej punktującym był kapitan Resovii – Olieg Achrem, który łącznie na koncie swojej drużyny zapisał 35 oczek. W przeciwnej drużynie dobre zawody rozgrywał Argentyńczyk, Cristian Poglajen, punktując piętnastokrotnie, z czego trzy razy zagrywką. Do pomocy miał zmieniających się atakujących – Jungiewicza i Romanuttiego. Trzeba przyznać, że grający po przekątnej z rozgrywającym siatkarze dobrze się uzupełniają i zastępują wzajemnie, kiedy drugiemu nie idzie. Ofensywa stanowi jednak duży mankament kieleckiego klubu, który mimo nie najgorszego przyjęcia ma problemy z kończeniem piłek na siatce.

Analizując najbardziej bieżące wydarzenia, a więc turniej finałowy Pucharu Polski, zobaczymy, że co prawda kielczanie zakończyli go już po ćwierćfinałowym pojedynku ze Skrą, zaś rzeszowianie ulegli Jastrzębskiemu Węglowi w półfinale, jednak więcej determinacji i woli walki zaprezentował Effector. Siatkarze pod wodzą Andrzeja Kowala spacerkiem przeszli przez pojedynek z częstochowskim AZS-em, ale w sobotnim starciu z jastrzębianami zagrali wyraźnie poniżej swoich oczekiwań. Co innego zespół Daszkiewicza, który mimo porażki 0:3 pokazał kilka ciekawych zagrań, nie pozwalając faworyzowanym bełchatowianom na wygraną małym nakładem sił. Zatem do jutrzejszego spotkania kielczanie podchodzić będą podbudowani dobrą postawą w minionym tygodniu, zaś rzeszowianie zmotywowani porażką i brakiem awansu do finału Pucharu Polski. Na pewno mają oni coś do udowodnienia – kibicom, ale także, a może przede wszystkim sobie.



Firma Unibet za wytypowanie zwycięstwa Resovii oferuje kurs 1,07, zaś po wskazaniu na Effector stawka wynosi niemalże siedem razy więcej, bo dokładnie 7,00. Mimo że, jak widać, jutro zdecydowanym faworytem będą goście, świętokrzyska drużyna z pewnością nie zamierza składać broni jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. – Musimy podjąć ryzyko podobne do tego, które podjęliśmy w Bełchatowie. Może to się źle skończyć, ale jeżeli nie spróbujemy, to nie mamy szans z takim przeciwnikiem. Są to mistrzowie Polski, ale nadal są to przede wszystkim ludzie. Przekonaliśmy się o tym choćby w Zielonej Górze, gdzie przytrafił im się słabszy mecz, kiedy grali z Jastrzębskim Węglem – powiedział podczas przedmeczowej konferencji prasowej Adrian Buchowski, odnosząc się tym samym do wydarzeń sprzed tygodnia. Czy okaże się to kluczem do sukcesu w starciu z najlepszą drużyną PlusLigi sezonu 2012/2013? Przekonamy się w niedzielę. Początek meczu o godz. 18:00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved