Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Przemysław Borecki: Awans do I ligi jest możliwy

Przemysław Borecki: Awans do I ligi jest możliwy

fot. archiwum

- Na papierze widać było, że pakę mamy fajną, ale na początku nikt nie był pewien jak taka mieszanka wypali - przyznał przyjmujący Volleya Rybnik, Przemysław Borecki. Volley zapewnił sobie miejsce w turnieju półfinałowym II ligi i powalczy o awans.

W meczu z Czarnymi Katowice dosyć wyraźnie wygraliście dwa pierwsze sety. W zespole rywali na minus zadziałały przestoje, które im się przytrafiły. To chyba w dużym stopniu ułatwiło wam grę?

Przemysław Borecki: W ostatnich meczach nie prezentowaliśmy się jakoś szczególnie dobrze w zagrywce, ale akurat w tym meczu udawało nam się odrzucić przeciwników od siatki. W tych setach sytuacja była niemal identyczna – któryś z chłopaków postrzelał kilka razy na zagrywce i odskoczyliśmy na kilka punktów, a później grało się już łatwiej. Rywale mają wtedy kłopot, bo w ataku czy zagrywce ręka trochę drży i pojawiają się niedokładności. Tak właśnie wyglądała nasza gra w tych setach.

Kolejna partia nie była już taka łatwa i przyjemna, bo walczyliście z Czarnymi do samego końca. W waszą grę wkradła się jakaś dekoncentracja związana z zapewnieniem sobie awansu do kolejnej fazy



– W trzecim secie było inaczej niż w poprzednich dwóch. Siadła nam nieco zagrywka, nie punktowaliśmy tyle blokiem, a chłopaki z Katowic zaczęli lepiej przyjmować, pewniej grać w ataku. W końcówce szczęście się do nas uśmiechnęło, bo spotkanie zakończyliśmy asem serwisowym, w którym piłka zahaczyła o taśmę. Wydaje mi się, że w Czarnych zabrakło wyraźnego lidera. W poprzednich meczach ewidentnie taką osobą był Peter Diviš, który akurat w tym meczu nie zagrał nadzwyczajnie. Zabrakło im też gry środkiem. Nasi chłopcy doskonale czytali ich na bloku i utrudniali im życie. Nasza słabsza gra w tej części meczu mogła być spowodowana tym, że wywalczyliśmy ten jeden wymarzony punkt potrzebny do awansu. Mimo wszystko chcieliśmy sobie udowodnić, że potrafimy i możemy wygrać 3:0. W rundzie zasadniczej wygrywaliśmy raz po raz, później przyszedł mały kryzys i nie pokazywaliśmy się już z tak dobrej strony i właśnie tym zwycięstwem chcieliśmy przypomnieć naszą dobrą formę.

Dużym atutem Volleya od początku sezonu jest obrona. W defensywie często prezentujecie fantastyczny poziom i trzeba przyznać, że to jest ta wartość dodana w waszej grze.

Na treningach dosyć dużo czasu poświęcamy na trening relacji blok-obrona i z tego się to bierze. W każdym meczu mamy założenia taktyczne i staramy się je zawsze realizować, czasem nawet kosztem tego, że przeciwnik zdobędzie punkt. Wiemy jak zachować się w różnych sytuacjach, mamy to wpojone jak się ustawiać w polu i jak reagować na różne zagrania. Mamy w składzie siatkarzy o wyraźnej ofensywnej charakterystyce, ale są też tacy którzy znakomicie radzą sobie w obronie. Nie znaczy to, że i jedni, i drudzy nie potrafią grać w ataku czy obronie. Mamy zawodników wszechstronnych.

Przed startem sezonu wszyscy w Rybniku wypowiadali się dosyć nieśmiało o czołowych miejscach w ligowej tabeli, nie wspominając już o walce o awans do I ligi. Z każdym wygranym meczem przybliżaliście się jednak do tych najwyższych celów. Apetyt urósł w miarę jedzenia?

– W środowisku siatkarskim mniej więcej wszyscy wiedzą kto jak gra, z kim gra i tak dalej. W teorii, na papierze widać było, że pakę mamy fajną i przed sezonem udało się znaleźć kilku ciekawych zawodników, ale na początku nikt nie był pewien jak taka mieszanka wypali. Były już przypadki zespołów, które zebrały fajne składy, a później nic z tej ich gry nie wychodziło. Poprzedni sezon rybniczanie mieli bardzo średni, więc obawy były tym większe. Na szczęście u nas wszyscy dobrze zafunkcjonowali i z każdym meczem graliśmy coraz lepiej. Faktycznie, apetyty urosły i zaostrzyliśmy sobie zęby na kolejne wygrane. Przed startem chcieliśmy być w tej najlepszej dwójce i to odbieralibyśmy jako cudowny wynik, jednak teraz zauważamy, że jest realna szansa powalczyć i być może awansować wyżej. Każdy o tym myśli, awans jest jak najbardziej możliwy, ale warunek jest jeden – musimy bardzo dobrze zagrać dwa turnieje.

Miejsce w czołowej dwójce macie już zapewnione, ale do końca rozgrywek zostały wam jeszcze dwa mecze. To będą już spotkania, które w pewnym sensie posłużą jako sparingi przed turniejem półfinałowym?

– Wydaje mi się, że w tych meczach więcej czasu na boisku dostaną zawodnicy, którzy do tej pory nie mieli okazji zaprezentować się na dłuższym dystansie. Nigdy nie wiadomo, co wydarzy się w turnieju półfinałowym i każdy zawodnik może się przydać. Wiadomo, że nie chcemy też tych spotkań przegrać. Chcemy je wygrać i postawić kropkę nad i, a zarazem potwierdzić, że bardzo chcemy awansować do I ligi.

W turnieju półfinałowym czekać na was będą najprawdopodobniej zespoły z Krosna i Ropczyc, a także dobrze wam znana Warta Zawiercie. O ile z zawiercianami znacie się jak łyse konie, o tyle z resztą ekip chyba nie. Czy w klubie już są prowadzone działania „wywiadowcze”?

– Do tej pory ten temat nie był jeszcze podnoszony i nikt zbytnio o tym nie rozmawiał, bo nie było tej pewności, że w turnieju półfinałowym zagramy. Wydaje mi się, że sztab szkoleniowy już zaczyna powoli zdobywać materiały wideo z meczów rywali i powoli będzie rozpisywał obu przeciwników. Oczywiście czekają nas jeszcze te dwa mecze ligowe, których nie odpuszczamy, ale musimy patrzeć długofalowo w kierunku tej najważniejszej części sezonu. Pojedziemy, gdzie będzie trzeba, by ugrać pierwsze lub drugie miejsce i powalczyć dalej w tym ostatnim turnieju. Później będzie już sześć ekip, z których każda będzie celowała w awans i może być naprawdę różnie.

Turniej półfinałowy, a następnie turniej finałowy odbędą się już po kilku miesiącach rozgrywek ligowych i macie prawo czuć się wtedy zmęczeni. Oprócz tego na takim etapie pojawiają się też jakieś urazy i kontuzje. Jak sytuacja wygląda u was? Wszyscy są w pełni zdrowi?

– Mieliśmy naprawdę dobry okres przygotowawczy, który dużo nam dał. Liga została w tym roku tak ułożona, że trafiają się nam jakieś przerwy, które dobrze wykorzystujemy. Podczas nich trochę się regenerujemy, mamy dobrego fizjoterapeutę i korzystamy z zabiegów odnowy biologicznej, ale także pracujemy siłowo. Staramy się wszystko robić z głową. Treningi przepracowujemy dobrze, a każdy z nas też dba sam o siebie. Jesteśmy ludźmi dorosłymi, wiemy, że nam na tej siatkówce zależy i nikt nie chce niczego zawalić. Każdy chce pokazać, że jest gotowy, ma umiejętności i trener może na niego liczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved