Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Nowosielski: Każdy z nas dorzucił cegiełkę do wygranej

Jakub Nowosielski: Każdy z nas dorzucił cegiełkę do wygranej

fot. archiwum

Wielką niespodziankę swoim kibicom zrobiła drużyna z Tychów. Zespół, który cały sezon plasował się na ostatnim miejscu ligowej tabeli, w meczach o utrzymanie pokonał AGH 100RK AZS Kraków. - Zespół z Krakowa nas nie docenił - mówi Jakub Nowosielski.

Tyszanie, mimo iż od początku nie byli stawiani w roli faworyta, już w Krakowie pokazali, że bezpodstawnie zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Podopieczni Grzegorza Słabego w obu meczach gładko pokonali gospodarzy 3:0 i 3:1. – Myślę, że zespół z Krakowa nas nie docenił. Liczyli na szybkie, łatwe spotkania, jednakże tak się nie stało. Już w pierwszym meczu pokazaliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia – powiedział rozgrywający TKS-u Jakub Nowosielski. Po tak udanym dla nas pierwszym spotkaniu byliśmy na fali. Uwierzyliśmy w siebie jeszcze mocniej, w przeciwieństwie do rywali, którzy wyraźnie stanęli – dodał.

Po tak udanym początku dla drużny z Tychów trzeci mecz fazy play-out wydawał się być tylko formalnością. W Tychach gospodarze jednak ulegli akademikom, pozostawiając im szansę na dalszą walkę o utrzymanie. – W sobotnim spotkaniu zagraliśmy wyjątkowo słabo. Po dwóch wygranych meczach AGH wyraźnie zaskoczył nas swoją grą, która tydzień wcześniej nie wyglądała tak dobrze – skomentował młody rozgrywający.

Czwarte, jak się później okazało ostatnie, spotkanie nie pozostawiło wątpliwości. Tyszanie pokonali krakowski AGH, zapewniając sobie miejsce na zapleczu PlusLigi w następnym sezonie. Mecz od początku przebiegał po myśli miejscowych, którzy po czterech partiach sprawili kibicom radość na miarę awansu do ligi wyżej. – Po przegranych dzień wcześniej zawodach nabraliśmy trochę pokory. Wiedzieliśmy, że tym razem musimy dać z siebie 100%. Na pewno zagraliśmy lepiej w przyjęciu, dzięki czemu łatwiej było wyprowadzać skuteczne ataki. Bardzo dobrze funkcjonował w naszym zespole blok, którym także zdobyliśmy sporo punktów – ocenił Nowosielski.



W każdym z tych czterech spotkań trener Grzegorz Słaby spokojnie tasował składem na boisku. Niemal każdy zawodnik miał szansę zagrać i pomóc swojej drużynie. – W zespole jest nas dwunastu i wszyscy jesteśmy na równym poziomie gry. Kiedy jeden z zawodników ma słabszy dzień, zawsze jest ktoś, kto może go zastąpić. Bardzo cieszy to, że każdy z nas mógł dorzucić własną cegiełkę do tej wygranej – mówi Jakub Nowosielski. Jednym z najczęstszych przypadków były właśnie zmiany na pozycji rozgrywającego, kiedy to raz kibice mogli oglądać Roberta Kiwiora, a chwilę później Jakuba Nowosielskiego. – Z Robertem świetnie uzupełniamy się na parkiecie. Nie rywalizujemy o miejsce na boisku, tylko pomagamy sobie nawzajem. Kiedy ja jestem w gorszej formie, wiem, że Robert może mnie zastąpić. Gdy tylko przez chwilę pojawiał się zastój w naszej grze, trener od razu działał i jak się okazało – słusznie.

W ostatniej odsłonie niedzielnego spotkania tyszanie wypracowali sobie wysoką przewagę. Niestety nie zdołali utrzymać jej do końca seta. Rywale odrobili stracone oczka i ostatnie akcje spotkania toczyły się punkt za punkt. Sytuacja, która przesądziła o losach partii, to dosyć niespodziewana i ryzykowna kiwka rozgrywającego tyskiej drużyny przy stanie 24:24. – Szczerze mówiąc, do tej pory nie wiem, co myślałem, będąc na boisku. Nadarzyła się idealna okazja, więc postanowiłem spróbować. Cieszę się, że mogłem w ten sposób przyczynić się do wygranej – zakończył Jakub Nowosielski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved