Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Tyszanie pozostają na zapleczu PlusLigi

I liga M: Tyszanie pozostają na zapleczu PlusLigi

fot. archiwum

Tyszanie w czwartym meczu fazy play-out potrzebowali czterech setów, by pokonać przyjezdny zespół z Krakowa. Gospodarze zapewnili sobie dalszy udział w rozgrywkach I ligi mężczyzn, natomiast akademicy musieli poczuć gorzki smak porażki.

Spotkanie skutecznym atakiem ze środka Patryka Akali otworzyli krakowianie, jednakże gospodarze nie pozostali dłużni i udaną kiwką Rafała Sobańskiego rozpoczęli z rywalami walkę punkt za punkt. Już na początku spotkania w świetnej dyspozycji pokazał się Wiktor Macek, jednakże to nie wystarczyło, bo na pierwszą przerwę techniczną to akademicy schodzili z dwupunktową przewagą. Taki stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo. Tyszanie sukcesywnie odrabiali utracone punkty, a chwilę później sami rozpoczęli budować przewagę. Dzięki skutecznym atakom ze skrzydeł Rafała Sobańskiego i asie serwisowym Damiana Millera na drugą przerwę techniczną gospodarze schodzili już z czteropunktowym prowadzeniem. Oczekiwanego rezultatu nie przynosiły zmiany wykonane przez trenera Wojciecha Kaszę. Tyszanie byli nie do zatrzymania, szczelne bloki i punktowe ataki przybliżały ich do zwycięstwa w tej partii. Efektywną akcją ze środka popisał się też Wiktor Macek, zdobywając ostatni punkt 25:20.

Drugi set zdecydowanie lepiej rozpoczęli miejscowi, dzięki punktowej zagrywce Łukasza Rocha (3:1). Wtedy też o przerwę dla swojego zespołu poprosił trener gości, jednakże na niewiele to się zdało. Tyszanie wciąż utrzymywali bezpieczną przewagę, którą sukcesywnie powiększali. Wojciech Kasza próbując ratować sytuację w swoim zespole, desygnował do gry na pozycji rozgrywającego Adama Szałańskiego. Wtedy też dobrą passę TKS-u przerwał Patryk Łaba skutecznym atakiem z lewego skrzydła. Goście odrobili straty (5:5) i tym razem trener Grzegorz Słaby musiał szukać ratunku w innych zawodnikach. Na boisku w miejsce Roberta Kiwiora i Marcina Kozioła pojawił się Kamil Lewiński i Jakub Nowosielski. Od tego czasu toczyła się wyrównana walka punkt za punkt, a żadna z drużyn nie mogła odskoczyć na więcej niż dwa oczka. Oba zespoły wymieniały się punktowymi akcjami, ale to miejscowi zachowali więcej zimnej krwi i za sprawą Damiana Millera wyszli na trzypunktowe prowadzenie (20:17), które utrzymali do ostatnich piłek. Nie pomagały czasy szkoleniowca przyjezdnych ani zmiana na pozycji rozgrywającego. W końcówce udanymi atakami ponownie popisał się Wiktor Macek oraz Rafał Sobański, dając swojej drużynie zwycięstwo w tej partii 25:23.

Trzecia odsłona spotkania rozpoczęła się podobnie do poprzednich. Skutecznie rozpoczęli goście, jednakże nie potrafili tego wykorzystać i zbudować bezpiecznej przewagi. Wynik falował i co chwilę drużyny wymieniały się w prowadzeniem. W tej fazie seta ze świetnej strony pokazał się Grzegorz Szumielewicz, który oddawał nie tylko efektywne ataki, ale także punktujące zagrywki. Na parkiecie Michała Dzierwę zastąpił Krzysztof Ferek, który także popisywał się świetnymi atakami ze skrzydeł. Również skutecznie wykonywane kiwki obu zespołom przynosiły cenne oczka, raz wykonywane przez Damiana Millera, innym razem przez Szumielewicza. Wynik wciąż falował i trudno było wytypować faworyta tej partii. Zmieniło się to dopiero w końcówce, kiedy kapitan gości Patryk Łaba nabrał wiatru w żagle i raz po raz atakował ze skrzydeł, przybliżając swoją drużynę do wygranej. Wtedy też w zespole gospodarzy wkradło się kilka błędów własnych, które zdecydowanie pomogły rywalom w wygraniu tego seta 19:25.



Czwarty, a jak się później okazało ostatni set lepiej rozpoczęli miejscowi. Tyszanie szybko zapomnieli o poprzedniej partii i pewnie czuli się na boisku. Akademicy z Krakowa natomiast popełniali coraz więcej błędów własnych. Kiedy na tablicy wyników widniał rezultat 7:3, trener gości zdecydował się na czas. Okazało się to być świetnym posunięciem, ponieważ zaraz po nim podopieczni Wojciecha Kaszy zdobyli serię punktów, ustawiając szczelne bloki. Po odrobionych przez nich trzech punktach tym razem to trener Grzegorz Słaby zdecydował się na 30 sekund dla swojego zespołu. To także przyniosło skutek, gdyż tuż po tym skutecznym atakiem popisał się Kamil Lewiński i tyszanie na pierwszą przerwę techniczną schodzili z dwupunktowym prowadzeniem. Młody atakujący nie pozostał jednak na boisku długo, zastąpił go Marcin Kozioł, który już w pierwszej swojej akcji popisał się skutecznym atakiem z lewego skrzydła. Miejscowi wciąż utrzymywali bezpieczne prowadzenie, które sukcesywnie powiększali (11:8). W tej fazie spotkania kapitan gości próbował walczyć, oddając coraz to mocniejsze ataki, jednakże tyszanie byli nie do zatrzymania. Świetnie funkcjonował duet Nowosielski/Kozioł. Niedługo potem pod siatką rozpoczęła się dyskusja, w wyniku której goście otrzymali czerwoną kartkę (16:13). Tuż po przerwie technicznej gra obu drużyn nabrała dynamiki. Zawodnicy z Krakowa oddawali coraz to mocniejsze ataki, jednakże były niczym w porównaniu do gry miejscowych. Końcówka z kolei to bardzo emocjonująca, pełna nerwowości walka obu drużyn. Akademicy wyrównali wynik i toczyła się gra punkt za punkt. Przy stanie (24:24) Jakub Nowosielski popisał się udaną kiwką, a cały mecz zakończył Marcin Kozioł 26:24.

TKS Nascon Tychy – AGH 100RK AZS Kraków 3:1
(25:20, 25:23, 19:25, 26:24)

Składy zespołów:
TKS: Kiwior, Kozioł, Miller, Sobański, Macek, Roch, Siewiorek (libero) oraz Nowosielski, Lewiński, Surma, Pić i Szymczak (libero)
AGH: Kosiek, Dzierwa, Łaba, Galiński, Mucha, Akala, Dembiec (libero) oraz Szałański, Obuchowicz, Ferek, Szumielewicz i Smolarczyk

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off I ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved