Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Bruno Romanutti: Dla nas nie będzie łatwych meczów

Bruno Romanutti: Dla nas nie będzie łatwych meczów

fot. Joanna Skólimowska

- Myślę, że możemy być zadowoleni z rozegranego ćwierćfinału, przynajmniej z tych dwóch pierwszych setów - powiedział po meczu ze Skrą Bełchatów atakujący kieleckiego Effectora Bruno Romanutti. Jego zespół odpadł we czwartek z rozgrywek Pucharu Polski.

Puchar Polski kończycie na ćwierćfinale. Gdzie dopatrywałbyś się przyczyn tej porażki?

Bruno Romanutti: – Chyba od zawsze borykamy się z problemem, który zauważalny jest nawet wtedy, gdy nie gramy przeciwko tak silnym zespołom, jak Skra. Wszystko idzie dobrze do momentu, kiedy set wkracza w decydującą fazę, do siedemnastego, osiemnastego punktu. Później w tych najważniejszych momentach tracimy, a wiadomo, że w takich spotkaniach, przeciwko takiej drużynie jak ta z Bełchatowa, to się nie może zdarzać. Jednak jako drużyna myślę, że możemy być zadowoleni z rozegranego ćwierćfinału, przynajmniej z tych dwóch pierwszych setów. Ten trzeci, cóż, po prostu nam nie wyszedł.

Zwłaszcza w 2. secie długo prowadziliście, ale popełniliście w końcówce błędy w przyjęciu. To efekt tego, że nie macie jeszcze wiele doświadczenia?



– Jasne, to nasze mniejsze doświadczenie na pewno daje o sobie znać, bo przecież jesteśmy młodą drużyną. Tak naprawdę tylko rozgrywający (Piotr Lipiński – przyp. red.) jest zawodnikiem, który gra w rozgrywkach na takim poziomie od dłuższego czasu. Pozostali gracze są albo bardzo młodzi, albo tak jak Cristian Poglajen czy ja, po raz pierwszy stykają się z polską ligą. Nie da się w takim razie wykluczyć, że brak doświadczenia miał znaczenie w kontekście wyniku czwartkowego spotkania.

Mimo to ostatnio właśnie w Bełchatowie odnieśliście ważne zwycięstwo, dało wam ono przecież grę w play-off. Jak widać potraficie ich ograć…

– (śmiech) No tak, ale oni wtedy mieli za sobą mecze w Pucharze CEV i w to włożyli wiele energii, a na spotkanie z nami wyszli drugim składem. Absolutnie nie mówię, że ich zmiennicy nie są świetnymi zawodnikami, bo są. Nie da się jednak ukryć, że np. Nico Uriarte robi różnicę za każdym razem, kiedy pojawia się na boisku i przewyższa pozostałych rozgrywających poziomem, a w meczu przeciwko nam nie zagrał. Po prostu tamten dzień był naszym dniem, zagraliśmy dobre spotkanie. Może ta presja związana z tym, że musieliśmy wygrać, aby po rundzie zasadniczej pozostać w czołowej ósemce, zadziałała na nas motywująco.

Biorąc pod uwagę wasze wzloty i upadki, możecie być chyba zadowoleni, że udało wam się jednak dotrzeć do play-off?

– No tak. Ja co prawda nie spędziłem zbyt wiele czasu na boisku, więc nie mogłem pomagać mojej drużynie zbyt często, ale może teraz, dzięki awansowi do play-off, to się zmieni, może będę miał więcej szans. Ale ok – cierpliwie czekam, bo to przecież mój pierwszy sezon poza ligą argentyńską. Przychodząc do PlusLigi, wiedziałem, że nie będzie łatwo. Zobaczymy, jak dla nas ułoży się ta kolejna faza rozgrywek. Chociaż rzeczywiście już samo to, że się w niej znaleźliśmy, jest moim zdaniem bardzo dobre. Mamy niewiele ponad tydzień do następnego meczu z Resovią i mam nadzieję, że zaprezentujemy ciekawą grę. Jeśli uda się wygrać, super, jeśli nie, to zrobimy wszystko, by walczyć o piąte miejsce.

Z przeciwników, którzy prawdopodobnie walczyć będą tutaj, w Zielonej Górze o 5. miejsce, zagrali jeszcze radomianie i olsztynianie, ale tylko Czarni, tak jak wy, nie oddali meczu bez walki.

– Czarni to naprawdę dobra drużyna. My jednak na razie skupiamy się na tym, że został nam przynajmniej jeden mecz z Resovią, tym razem na własnym terenie. Co prawda rzeszowianie pokazali nam, że grają naprawdę dobrą siatkówkę, ale zamierzamy powalczyć. Jeśli nie uda nam się odwrócić losów rywalizacji w pierwszej rundzie play-off i będziemy grać w tej strefie 5-8, to na kogo byśmy nie trafili, na pewno będzie ciężka walka. Tym bardziej że my zakończyliśmy fazę zasadniczą na ósmym miejscu – sam ten fakt świadczy już o tym, że dla nas nie będzie łatwych meczów.

Z drugiej strony z Czarnymi gra się wam dobrze…

– (śmiech) Tak, tak, w końcu wygraliśmy z nimi dwukrotnie. Są tak naprawdę jedynym zespołem, z którym udało nam się wygrać zarówno u siebie, jak i na wyjeździe (śmiech). Nie wiemy co prawda, czy zagramy z nimi, czy nie, ale jeśli tak, to na pewno postaramy się zagrać tak skutecznie, jak w tych poprzednich spotkaniach.

Zostajesz w Zielonej Górze na finałach, czy wracasz do Kielc?

– Na pewno będę na sobotnich meczach, być może będę też na finale, także na razie zostaję w Zielonej Górze.

Powinnam zapytać, komu będziesz kibicował, kto twoim zdaniem wygra?

– Nie będę ukrywał, że specjalnym uczuciem z tej czwórki, która pozostała w grze, darzę Skrę Bełchatów (uśmiech), ale to oczywiście ze względu na chłopaków – Nico (Uriarte – przyp. red.) i Facundo (Conte – przyp. red.). W każdym razie to im będę kibicował i mam nadzieję, że to oni wygrają.

Rozmawiała Joanna Skólimowska (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved