Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Czy już w sobotę poznamy wszystkich półfinalistów?

I liga M: Czy już w sobotę poznamy wszystkich półfinalistów?

fot. archiwum

W weekend pierwszoligowcy rozegrają kolejne mecze w fazie play-off i play-out. Być może już w sobotę lub w niedzielę będziemy znali czterech półfinalistów oraz dwóch spadkowiczów do II ligi. A może któraś z drużyn odrobi poniesione straty?

Rywalizacja MKS-u Banimexu Będzin z Energą Pekpolem Ostrołęka toczy się zgodnie z planem. Podopieczni trenera Dacewicza bez większego problemu rozstrzygnęli na swoją korzyść dwa pierwsze mecze. Wystarczy wspomnieć, że tylko w jednym secie pozwolili przeciwnikom przekroczyć barierę 20 punktów. Ostrołęczanom brakowało skuteczności w ataku oraz nie potrafili oni znacząco odrzucić rywali od siatki, by mogli liczyć na korzystny wynik. Teraz zagrają we własnej hali, więc być może lepiej zaprezentują się w poszczególnych elementach siatkarskiego rzemiosła. Ale nie ulega wątpliwości, że nie będą faworytem sobotniego spotkania. Nim są gracze znad Czarnej Przemszy, a jakikolwiek inny wynik niż ich zwycięstwo będzie można uznać za niespodziankę. – Wierzymy, że jedziemy do Ostrołęki tylko na sobotni mecz. Chcemy zagrać dobre spotkanie i zakończyć rywalizację po trzech meczach – podsumował na łamach strony klubowej środkowy MKS-u, Adrian Hunek.

Wydawało się, że Stal AZS PWSZ Nysa w dwóch pierwszych meczach napsuje zdecydowanie więcej krwi Camperowi Wyszków. Stać było ją tylko na triumf w jednym secie, a to zdecydowanie zbyt mało, by marzyć o zwycięstwie. Podopieczni trenera Wójcika postawili na ryzyko w polu serwisowym, ale w szeregach gospodarzy był Łukasz Kaczorowski, który poprowadził ich do sukcesu. Jednak drużyna prowadzona przez Jana Sucha awans do półfinału musi jeszcze przypieczętować zwycięstwem w Nysie, co wcale nie musi okazać się takie proste. Akademicy bowiem we własnej, specyficznej hali spisują się całkiem dobrze, a jeśli uda im się powstrzymać podstawowego bombardiera wyszkowskiego zespołu, to wszystko się jeszcze może zdarzyć. – Jesteśmy przygotowani na walkę. Na pewno chłopaki z Nysy nie położą się przed nami. Ale my zrobimy wszystko, aby całą rywalizację zakończyć już w sobotę – powiedział przyjmujący Campera, Sebastian Wójcik.

Niespodzianki nie udało się sprawić Krispolowi Września, który dwukrotnie uległ na wyjeździe Cuprum Mundo Lubin. Podopieczni trenera Jankowiaka urwali przeciwnikom zaledwie jednego seta, choć na pewno liczyli na coś więcej. Teraz jednak zagrają u siebie, a we własnej hali prezentują się o wiele lepiej niż na parkietach przeciwników.. Jednak miedziowi pojechali do Wielkopolski z jasnym celem, którym jest przypieczętowanie awansu do czołowej czwórki I ligi. Mają na to aż trzy szanse i trudno przypuszczać, by którejś z nich nie wykorzystali. Kluczem do sukcesu lubinian będzie zatrzymanie atakującego Krispolu. – Walczmy małymi krokami, a dotrzemy do celu. Musimy wyłączyć z gry Marcina Iglewskiego i powinno być dobrze – skomentował na łamach strony klubowej opiekun miedziowych, Paweł Szabelski.



Jeszcze przed początkiem play-off można było przypuszczać, że batalia Ślepska Suwałki z KPS-em Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS będzie bardzo wyrównana. I tak też było w spotkaniach rozgrywanych w Suwałkach. O ich wyniku decydowały pojedyncze akcje, ale te na swoją korzyść rozstrzygnęli podopieczni trenera Gerymskiego, którzy są w uprzywilejowanej pozycji przed meczem lub meczami u siebie. Jednak drużyna prowadzona przez Piotra Poskrobko zapewne nie złoży broni i będzie walczyła o powrót na piąte spotkanie do Suwałk. – O sukcesie będziemy mówić, kiedy wygramy jeden mecz u siebie. Musimy jeszcze wykonać jeden krok, który bez wątpienia będzie najtrudniejszy do zrobienia – podkreślił szkoleniowiec siedleckiego zespołu, Sławomir Gerymski.

O sporym niedosycie mogą mówić siatkarze AGH 100RK AZS Kraków, którzy w miniony weekend dwukrotnie nie wykorzystali atutu własnej hali, przegrywając z TKS-em Nascon Tychy 0:3 i 1:3. W niektórych setach gospodarze prowadzili, ale nie potrafili utrzymać przewagi nad rywalami, w efekcie czego w play-out przegrywają 0:2. Ich sytuacja daleka jest więc od idealnej, tym bardziej że chcąc utrzymać się w lidze, nie mogą już pozwolić sobie na kolejne niepowodzenia. Z kolei podopieczni Grzegorza Słabego następny pojedynek zagrają u siebie. Tyszanie nie ukrywają, że liczą na szybkie zakończenie całej rywalizacji. – Bardzo chcemy zakończyć tę rywalizację najszybciej, jak to możliwe. Jednak wynik zweryfikuje boisko, które – mam nadzieję – będzie po naszej stronie – podsumował gracz tyskiego beniaminka, Grzegorz Surma.

W dwóch pierwszych meczach Kęczanin Kęty nie postawił zbyt wysoko poprzeczki świdnickiej Avii. Gracze znad Soły jedynie krótkimi fragmentami byli w stanie nawiązać walkę z przeciwnikami. Przegrywają już 0:2, zatem muszą postawić wszystko na jedną kartę, bowiem nie mają już nic do stracenia. Jednak aby liczyć na przedłużenie rywalizacji w play-out, muszą zaprezentować się o wiele lepiej niż w dwóch wcześniejszych pojedynkach. Poza tym drużyna prowadzona przez trenera Jarosza za wszelką cenę będzie dążyła do tego, aby już w pierwszym meczu w Kętach przypieczętować utrzymanie w lidze. – Zdajemy sobie sprawę, że losy rywalizacji mogą się jeszcze różnie potoczyć. Dlatego też w naszych szeregach panuje pełna mobilizacja przed decydującymi pojedynkami. Mamy nadzieję, że wszystko potoczy się po naszej myśli i utrzymamy I ligę w Świdniku – powiedział rozgrywający Avii, Kacper Gonciarz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved