Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Marek Kardoš: Nie było co zbierać…

Marek Kardoš: Nie było co zbierać…

fot. Joanna Skólimowska

W konfrontacji z mistrzem kraju na parkietach PP częstochowianie nie zdołali stawić oporu wyżej notowanym rywalom. - Resovia potwierdziła zarówno swoją wielkość, jak i doświadczenie - mówił trener AZS-u Marek Kardoš.

Tegorocznego bilansu w meczach z Resovią Rzeszów nie zaliczycie do udanych. Oceniając to spotkanie, porównując mecz do rywalizacji ligowych, można powiedzieć, że był to jeden z gorszych występów AZS-u Częstochowa w konfrontacji z Resovią?

Marek Kardoš:Nie ma wątpliwości, kto był lepszy, Resovia Rzeszów nie pozostawiła złudzeń. Rywale przejęli kontrolę nad spotkaniem już od początku pierwszego seta. Rzeszowianie przede wszystkim zaryzykowali zagrywką, odrzucając nas od siatki. Tutaj niestety byliśmy dużo słabsi, rywale nie mieli najmniejszych problemów  z wybronieniem naszych zagrań, a ich skuteczność w kontratakach także mówi sporo, 73% efektywności w kontrze to jest naprawdę bardzo dużo.

Początki pierwszych dwóch partii dawały jednak powody do optymizmu. Oceniając jednakże spotkanie całościowo, trudno wskazać plusy w waszej grze…



No tak, kiedy jesteśmy przyciśnięci przez rywala, np. zagrywką, po prostu pękamy. Już od początku sezonu jest to wadą tego zespołu, to problem, który wraca. Jeżeli gra nam się układa mniej więcej do poziomu 16. punktu to wszystko jest w porządku, jednak tę granicę dziewiątego, a później szesnastego punktu musimy przejść i dopiero wtedy jest szansa, żeby to wyglądało inaczej. Ustabilizuje się wtedy gra, a zawodnicy poradzą sobie z tym ciśnieniem. Dziś, nie wiedzieć dlaczego, ta presja meczu była widoczna. Faktycznie, porównując to spotkanie do wcześniejszych meczów, tam graliśmy na pełnym luzie. Ani przez chwilę nie było obaw, niezależnie od sytuacji w meczu. Nawet, kiedy przegrywaliśmy pięcioma punktami, od razu odrabialiśmy co najmniej dwa oczka i wracaliśmy do gry. Tutaj niestety trzeba przyznać, że nie było co zbierać.

Na przestrzeni sezonu ligowego wraca temat osoby lidera w AZS-ie Częstochowa. Dzisiejszy mecz także potwierdził, że brakuje takiego zawodnika, który w tych kluczowych momentach spotkania poprowadziłby zespół.

Tak, brakuje lidera, przede wszystkim takiego w ataku. To, jak jest to ważne, widać natomiast patrząc chociażby na grę Resovii Rzeszów. Później po przyjęciu na 3-4 metr w Resovii widać zawodników, którzy sobie radzą, nie popełniają błędów, ta piłka wraca i zostaje w grze. Albo patrząc na inną sytuację, przy wyblokach zdobywali bezpośrednio punkt, albo kontynuując akcję dłużej wyprowadzali kontratak. Tutaj, niestety dla nas, Resovia potwierdziła zarówno swoją wielkość, jak i doświadczenie.

Sezon ligowy w waszym przypadku zbliża się ku końcowi, powoli można pokusić się o ocenę sezonu 2013/2014. Atutem miała być mieszanka młodości z doświadczeniem. Patrząc na wyniki, nasuwa się myśl, że ta kombinacja nie do końca się sprawdziła.

Do końca sezonu zostało trochę czasu, więc na taką pełną ocenę przyjdzie jeszcze czas. Ale myślę że, nie tyle był to błąd, co kwestia eksperymentu, który w naszym przypadku był konieczny. Bez tego popełnilibyśmy zdecydowanie większy błąd. Chcieliśmy ożywić ten zespół, robiąc mieszankę pól na pół, łącząc doświadczenie z młodością. Niestety, ale zabrakło nam tej osoby właściwego, prawdziwego lidera. Po odejściu Michała Bąkiewicza, gdzie do tej pory w tej roli był on, plus któryś z zawodników, w danej chwili znajdujący się na boisku, czy to Michał Kaczyński, czy też Miłosz Hebda albo Dawid Murek, to mieliśmy dwóch liderów. Tacy zawodnicy spokojnie ciągnęli tę grę, pobudzając dodatkowo pozostałą czwórkę czy piątkę (nawet z libero) zawodników będących na boisku. Teraz jest trochę tak, że ten lider raz jest, raz go brakuje. I to nie jest kwestia formy, więc trudno przewidzieć, w jakim momencie taka postać się u nas pojawi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved