Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > W Pucharze Polski po paniach przyszedł czas na panów

W Pucharze Polski po paniach przyszedł czas na panów

fot. archiwum

W czwartek w Zielonej Górze rusza turniej finałowy Pucharu Polski mężczyzn. Do rywalizacji stanie w nim osiem zespołów: obrońca tytułu - ZAKSA, Resovia, Skra, Jastrzębski Węgiel, Czarni, Effector oraz dwa AZS-y - Częstochowa i Olsztyn.

Turniejowy "rozkład jazdy" to na pierwszy ogień aż cztery czwartkowe pojedynki, które wyłonią półfinalistów tegorocznego krajowego pucharu. Mecze 1/2 finału odbędą się z kolei dopiero w sobotę – cztery ekipy, które pozostaną w turnieju, będą miały dzień wolny. Nowego zdobywcę Pucharu Polski poznamy w niedzielę, na ten dzień zaplanowano bowiem finał.

Pierwsi na parkiet w zielonogórskiej hali wybiegną rzeszowianie i podopieczni Marka Kardosa. Faworyta wskazywać palcem w tej rywalizacji chyba nie trzeba. Obecni mistrzowie Polski w ubiegłym roku musieli znieść gorycz porażki, kiedy to w finale przegrali z ZAKSĄ, więc teraz z pewnością będą chcieli się zrehabilitować. By awansować do sobotnich gier, muszą jednak pokonać akademików z Częstochowy – z tym jednak chyba problemów mieć nie powinni. Choć ekipa spod Jasnej Góry w spotkaniach z rywalami z czołówki prezentuje się naprawdę dobrze, to jednak nie jest w stanie zagrozić im w końcówkach. Jeśli jednak młoda częstochowska drużyna z Dawidem Murkiem na czele wyzbędzie się błędów własnych, jest w stanie stworzyć z Resovią bardzo dobre widowisko, a czy będzie mogła pokusić się o niespodziankę, to się okaże. Rzeszowianie jak na razie są w dobrej dyspozycji i w pierwszych dwóch meczach ćwierćfinałowych PlusLigi pokonali kielczan bez straty seta. – To było dobre przetarcie przed Pucharem Polski – przyznał po nich kapitan Resovii, Olieg Achrem.

Na właśnie taki niespodziewany wynik liczą z kolei siatkarze Czarnych Radom, którzy rozegrają z Jastrzębskim Węglem mecz numer dwa. Jednak jeśli popatrzy się na problemy, z jakimi boryka się radomski zespół, sytuacja wydaje się być nieciekawa. Od pewnego czasu z gry wyłączona jest ostoja zespołu – Wytze Kooistra. Holender nabawił się kontuzji w meczu ze swoimi najbliższymi rywalami – jastrzębianami i jeszcze trochę czasu minie, zanim wróci do gry. W dodatku tuż przed wyjazdem do Zielonej Góry palec złamał Jozef Piovarci, Słowak został więc w Radomiu i nie wspomoże swoich kolegów. W ostatnim czasie obie ekipy walczyły w ćwierćfinale PlusLigi i dwukrotnie lepsi okazali się podopieczni Lorenzo Bernardiego. – To będzie pierwsza okazja do rewanżu, później będzie kolejna. I mam nadzieję, że którąś z nich wykorzystamy… – powiedział po drugim przegranym spotkaniu Jakub Wachnik. Jastrzębianie nie ukrywają, że do Zielonej Góry jadą walczyć, by zagrać w finale. W tym pierwszym spotkaniu wydaje się, że ze względu na te urazy w drużynie rywali mają już trochę ułatwione trochę zadanie.



Radomianie z pewnością będą chcieli walczyć i ugryźć rywala, podobnie jak akademicy z Olsztyna, którzy w walce o półfinał zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha z kędzierzynianami widzieli się dość niedawno, bowiem w piątek i sobotę rozegrali mecze I rundy play-off PlusLigi. Ekipa Sebastiana Świderskiego była w nich zespołem niepodważalnie lepszym i nie pozwoliła AZS-owi wygrać choćby seta. – Ewidentnie siatkarsko byliśmy słabsi od ZAKSY i to nie w jednym elemencie, ale w kilku – mówił po pierwszej przegranej Michał Żurek. ZAKSA jest więc murowanym faworytem tego pojedynku, tym bardziej że w Zielonej Górze będzie bronić trofeum.

Jako ostatni w czwartek o półfinał powalczą siatkarze PGE Skry i Effectora. Obie drużyny spotkały się niedawno w hali Energia w ostatnim starciu rundy zasadniczej PlusLigi. Wtedy lepsi okazali się kielczanie, którzy walczyli jednak z mocno przemeblowaną bełchatowską drużyną. W turnieju finałowym Pucharu Polski Miguel Falasca będzie miał do dyspozycji już praktycznie wszystkich graczy (Daniel Pliński jest poza składem ze względu na odnowioną kontuzję). Po odpadnięciu z rozgrywek Pucharu CEV krajowy puchar, obok mistrzostwa Polski, jest jednym z dwóch celów Skry na ten sezon. – Głęboko wierzymy w to, że w Zielonej Górze zostaniemy do końca turnieju i będziemy grać, by tak się właśnie stało – zapewnił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Paweł Zatorski.Wiemy dobrze, że te kolejne mecze to już będą ciężkie batalie, ale oczywiście nie skreślamy też zespołu z Kielc – dodał libero zespołu z Bełchatowa.

Od pewnego czasu rozgrywki Pucharu Polski nie dają już miejsca w europejskich pucharach, jak to było jeszcze niedawno. Z tego też powodu dało się słyszeć głosy, że teraz o to trofeum nie ma sensu walczyć, a te najlepsze zespoły, które mają dużo grania, czy to na parkietach europejskich rozgrywek, czy w PlusLidze, będą je po prostu odpuszczać. Jak przyznają zawodnicy wszystkich ośmiu ekip, każda z nich jedzie do Zielonej Góry, by zajść jak najdalej, a najlepiej by zdobyć puchar. – Powiedzmy, że teoretycznie można by było puchar potraktować trochę inaczej. Ale to jest możliwe tylko teoretycznie, bo wiadomo, że nikt tego nie zrobi. To są rozgrywki, w których się gra po to, żeby wygrać, więc nie ma miejsca na odpuszczanie – zapewnił Strefę Siatkówki Michał Masny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved