Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marta Wellna: Najważniejsze jest to, że się rozwijamy

Marta Wellna: Najważniejsze jest to, że się rozwijamy

fot. archiwum

- Przede wszystkim zabrakło nam zaufania na boisku, które wynika z dłuższego czasu grania ze sobą. Nie ukrywajmy, że nasz zespół bardzo się zmienił. Potrzeba czasu, żeby to wszystko funkcjonowało - mówi Marta Wellna, siatkarka Zawiszy Sulechów.

Przed sezonem trener mówił o ambitnych celach, sięgających pierwszej czwórki. Pierwsze twoje odczucie, kiedy pomyślałaś pierwsza czwórka?

Marta Wellna: Na wstępie chciałam powiedzieć, że od początku, kiedy podpisywałyśmy kontrakty, kiedy budowany był skład, naszym celem było bezpieczne utrzymanie. Był to cel wyznaczony przez władze klubu. Jednak jak się zebrałyśmy na pierwszych treningach, nie ukrywam, że wszystkie się już znałyśmy wcześniej. Może nie każda z każdą, ale w większości. My od początku założyłyśmy sobie, że będziemy walczyć o czwórkę, niezależnie od tego, jaki cel stawia nam zarząd klubu. Bardzo chciałyśmy w tej czwórce być. Bardzo szybko urodził się ten cel wewnątrz zespołu.

Za nami już faza zasadnicza. Osiemnaście kolejek rozegranych, piąte miejsce i 31 punktów. Jak ocenisz ten dorobek Zawiszy?



Patrząc na to, że jesteśmy beniaminkiem pierwszej ligi, to myślę, że niejeden beniaminek tak chciałby skończyć fazę zasadniczą, czyli mieć piąte miejsce – bezpieczne utrzymanie. Z drugiej strony zabrakło nam tylko i aż jednego punktu do tej upragnionej czwórki. Myślę, że niestety zdarzyło nam się zagrać dwa, trzy bardzo słabe mecze i musiało się to odbić na wyniku końcowym. Nie ma nic za darmo w tej lidze. Niestety tak się stało, że te bardzo słabe mecze odbiły się na całości. To nie jest tak, że gramy tylko na początku ligi i na końcu. Gramy przez cały czas. Właśnie na tym polegają rozgrywki ligowe. Nie wystarczy dobrze zaprezentować się w dwóch, trzech czy czterech spotkaniach. Wygrywa ten, kto prezentuje się najrówniej przez cały sezon. Trzeba wymienić mecz w Murowanej Goślinie, mecz u nas z Developresem, Karpatami Krosno. Takie trzy nasze… Żal po prostu. Strasznie nam przykro, że zagrałyśmy je bardzo słabo. Gdybyśmy pourywały w nich chociaż po punkcie, to teraz byłybyśmy w zupełnie innym miejscu.

Na jeden mecz przed końcem rundy rewanżowej wiadomo już było, że nie zagracie w czwórce. Jak myślisz, czego zabrakło? Bo na pewno nie umiejętności…

Przede wszystkim zabrakło nam zaufania na boisku, które wynika z dłuższego czasu grania ze sobą. Nie ukrywajmy, że nasz zespół bardzo się zmienił. Potrzeba czasu, żeby to wszystko funkcjonowało, nie tylko jeśli chodzi o zgranie z rozgrywającą, ale o wszystkie elementy. Myślę, że tego nam troszeczkę zabrakło.

Teraz przed wami mecze o miejsce piąte z KS-em Murowana Goślina. Jak może wyglądać ta rywalizacja? Wystarczy wam jeszcze motywacji?

No właśnie to jest trochę dziwne, bo przewaga punktowa jest dosyć duża, a patrząc na nasze bezpośrednie pojedynki, to pierwszy mecz w lidze wygrałyśmy z nimi po bardzo ciężkim boju 3:2, a w Murowanej Goślinie przegrałyśmy 1:3. Nie ukrywamy, że KS Murowana Goślina jest ciężkim przeciwnikiem. Po prostu ten zespół nam nie leży. Nie ma co się rozwodzić nad tym, co było w tych pierwszych dwóch meczach rundy zasadniczej. Dla mnie osobiście i myślę, że dla całego zespołu są to po prostu dwa kolejne mecze, na które trzeba wyjść zmotywowanym i zrobić wszystko, żeby je wygrać. Nie biorę innego scenariusza pod uwagę, jak ten, że wyjdziemy, będziemy walczyć od początku do końca, a także, że uda nam się zatrzeć takie nieprzyjemne wrażenie, jakie było właśnie po meczu z Murowaną Gośliną.

Jakie są różnice między drugą a pierwszą ligą?

Wszystkie trzy sezony, które grałam w Zawiszy wcześniej w drugiej lidze były bardzo różne. Każdy w zasadzie był inny. Ten ostatni sezon zakończony był ogromnym sukcesem, jakim był awans. Nasz poziom sportowy był naprawdę bardzo dobry. Jeśli chodzi o treningi, to miałyśmy idealne warunki, niczego nam nie brakowało. I trwa to nadal. Do tego bardzo dobra hala, siłownia. Bardzo pozytywnym faktem jest obecność pana Krzysztofa Koniuszego – prezesa firmy Roltex. Czujemy od niego bardzo duże wsparcie. Jest na każdym naszym meczu. Jest naszym najwierniejszym kibicem. Najważniejsze jest to, że widać, że się rozwijamy. Mamy nowego prezesa klubu, a także kierownika zespołu, więc wszystko idzie ku lepszemu.

źródło: zawiszasulechow.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-03-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved